Wyrzut sumienia niczym wrzód

Czasami mam wyrzuty sumienia.

Wyrzut pojawia się z różną częstotliwością, o różnej porze. Czasami w parze z innym wyrzutem.

Gryzą mnie od środka i wołają : “Za mało. za mało, za mało”

A powinnam im odpowiedzieć : “Dzisiaj dałam z siebie tyle, ile mogłam dać. I nic za mało, ani za dużo, a w sam raz”.

Moja przyjaciółka zawsze mi powtarza:”Nasze życie nie zależy od tego co nam się przytrafia, tylko jak na to reagujemy.” I ma rację, A ja czasami źle reaguję , bo wydaje mi się, że nie zrobiłam czegoś tak,  jak powinnam zrobić i na “już”. Fakt, ostatnio i tak siebie przeprogramowałam i nie biegnę do telefonu na każde “piknięcie”. W ogóle udało mi się wyłączyć w aparacie to niebieskie światełko, które nieustannie informowało mnie o nadejściu wiadomości czy maila.

Ale wracając do wyrzutów sumienia , to ciekawe, ale zdałam sobie sprawę, że część tych moich wyrzutów jest bezpodstawna.

Są takie wieczory, kiedy kładę się do łóżka z kłębiocymi się w głowie myślami, bo nie zrobiłam tego czy tametgo, bo za mało napisałam, bo mogłabym więcej poświęcić czasu rodzinie.  To nic, że byliśmy na wycieczce rowerowej, czy oglądaliśmy wspólnie film, rozegraliśmy turniej szachowy, gdzie ja oczywiście przegrałam.  Napisałam dziesięć tysięcy słów, zrobiłam zakupy, wyprałam, wyprasowałam, byłam w pracy, odpisałam na maile, wiadomości. Ale w mojej głowie to wciąż za mało. Bo tyle rzeczy do zrobienia, a ja w proszku. Bo mimo, iż świetnie zorganizowałam sobie czas, to nie wszystko zrobiłam.

A przecież są dni, kiedy mogę dać z siebie sto procent i takie, kiedy może mi się nie chcieć, albo daję z siebie mniej.

Bo nic się przecież nie stanie, kiedy na obiad wjadą hot – dogi i kiedy poleżymy sobie wszyscy na kanapie. Świat się nie zawali.

A nam czasami sie zdaje, że się zawali.

Byłam na urlopie, uzbierało mi się trochę maili na które muszę odpowiedzieć,  jakoś nie mogę zebrać sie do pisania książki, mimo iż terminy gonią. Nie chce mi się chodzić do pracy. I  znów pryszły do mnie wyrzuty, osaczyły mnie i ściskają od środka. Bo ktoś się obrazi, że mu nie odpiszę, bo powinnam na ten służbowy mail odpisać już dwa dni temu, bo po urlopie powinnam tryskać energią, a mi się nie chce.

– Jak to? – pytają wyrzuty.

-A tak to  – powinnam im odpowiedzieć. A zamiast tego, się kajam, biję w pierś. Tłumaczę się.

Od dłuższego czasu słyszę  zewsząd „musisz”. I te wszystkie „muszę” ciążą mi już strasznie. Potrzebuję usłyszeć, że nic nie muszę, nie w tej chwili i nie zawsze.

Powinnam odpuścić. Dać sobie kilka dni. Bo wiem, że potem się zawezmę i nadrobię wszelkie zaległości. Powinnam niekiedy odpuszczać. I nie tylko ja powinnam wrzucić na luz. Ty też. Czasem zrób sobie dobrze i odpuść. Połóż się. Prześpij z nierozwiązanym problemem.

Wybieraj, co jest dla ciebie w danej chwili najważniejsze, i po prostu ciesz się tym! Jeśli chcesz spędzić weekend z dziećmi, daruj sobie gotowanie obiadu i sprzątanie. Jeżeli zależy ci na wieczorze z mężem, zostaw dziecki z babcią i wyjdźcie gdzieś razem. Przekonaj się do koncepcji bycia “wystarczająco dobrą”, a nie zawsze doskonałą.

Przeczytałam, że 80 procent kobiet ma wyrzuty sumienia, których w ogóle nie powinna mieć. Potrafimy obwiniać się za niezliczoną ilość rzeczy – za słowa, za gesty, za czyny, za działanie czy jego brak.

 

Od dzisiaj stosujemy się do złotej reguły : ” CZASAMI POWINNAŚ POWIEDZIEĆ “NIE” , ABY MÓC POWIEDZIEĆ “TAK” SAMEJ SOBIE

Tak niewiele potrzeba, by tak wiele mogło być inaczej!

Następny Post
Poprzedni Post

Komentarze



Renata

4 miesiące temu

Dokładnie tak !!
Ja nic nie muszę,ja mogę no może i czasami powinnam i wypadałoby ,ale czy świat się zawali jak wyprasuję za dwa dni albo nie odbiorę telefonu i nie odpiszę na wiadomość. Myślę że nie. Najważniejsze aby być dobrym człowiekiem i żyć w zgodzie z samym sobą.

Gabriela Gargas

4 miesiące temu

Cudnie napisałaś Renatko :-* Nic nie musieć, a chcieć. No dobrze, te powinnam, też gdzieś z tyłu głowy 😉

Monika Płatek

4 miesiące temu

Gabrysiu właśnie wróciłam z pracy. Zaserwowałam moim córkom zapiekanki zamiast obiadu. Nie mam wyrzutów sumienia. Dzięki temu mam czas, aby złapać chwilę dla siebie. Nie muszę stać nad stertą garów. Mogę usiąść przed komputerem i spokojnie czytać Twoją wiadomość. Świat się nie zawali, jeśli raz na jakiś czas sobie odpuścimy. Po urlopie choćby i takim 4 dniowym ciężko wrócić do pracy, dzieciom do szkoły, ale trzeba myśleć pozytywnie. My na przykład już myślimy o wakacjach, planujemy wakacyjny wyjazd na południe Polski. Czorsztyn, Pieniny, Szczawnica, może tez Słowacja…Życie jest zbyt krótkie, aby siedzieć bezczynnie. Trzeba z niego czerpać pełnymi garściami. Pokazać dzieciom jak najwięcej pięknych miejsc. Pozdrawiam

Copyright 2017 - 2018 Gabriela Gargaś © All Rights Reserved