Wszystko czego potrzebujesz to siła, aby przetrwać do tej chwili…

Ja. Jedna z tych kobiet, o których mówi się silna. Radosna, pomocna i ta, która tak świetnie radzi sobie z życiem. Ta, która uśmiecha się do ludzi i ta, co to zawsze wysłucha… Ta, która Cię rozśmieszy…

Świat nie lubi pesymistów, maruderów, a takich co to prą do przodu, z uśmiechem na ustach.

Świat lubi wesołych ludzi. Tych bezproblemowych, bo przecież problemów i tak mamy za dużo.

Jestem kobietą taką jak Ty. Jak setki kobiet mijanych na ulicy. Tych silnych, które dźwigają ciężar dnia codziennego.  I nikomu o tym nie mówią, że czasami jakoś im za ciężko. I przyklejają na twarz perfekcyjny uśmiech i mówią to, co inni chcą usłyszeć. I udają… Szczęśliwe…

I odpisują na wiadomości okraszone emotikonkami uśmieszków.

 Ktoś: Czy wszystko u Ciebie w porządku?

Ja: Tak 😊  – Tylko ja wiem, że w porządku nie jest, ale niech inni myślą co innego.

Inny Ktoś : Co Ci się stało?

Ja: Nic… No co Ty, nic się nie stało. 😊  – W domyśle, stało się wszystko…

Najprościej. Najszybciej. I do przodu.

I nie słyszeć , że wszystko się ułoży, że to przejściowe, że będzie dobrze…

Uśmiechać się, mówić do ludzi, pracować, gotować.

A potem spać…   I marzyć o tym, by noc się nie kończyła i dzień nie zaczynał.

To wcale nie ja… Już nie.

Pamiętam ten moment rozsypki, kiedy moja koleżanka napisała mi : „Wiesz, naprawdę myślałam, że wszyscy, ale nie Ty. Ty, która góry przenosiłaś.

Tylko ja wtedy pod ciężarem tych gór poległam.

Prawdziwa ja siedzi na podłodze w kuchni i płacze.

Twardzielki też płaczą i to może więcej niż te, które za twardzielki się nie uważają.  Chlipią, gryzą poduszkę, ryczą do utraty tchu, by następnego dnia udawać, że wszystko już dobrze.

Jak to przyszło. Zwyczajnie. Wraz z nowym dniem. Nie mogłam wstać z łóżka, odsłonić rolet. Nie mogłam nawet przełknąć śliny, bo życie mnie bolało.

Ty też wiesz jak czasami boli życie.  Problemy niczym domino zaczęły się na mnie zwalać jedno za drugim… I w końcu nie potrafiłam wstać z łóżka.

Czy były jakieś wcześniejsze oznaki?

Pewnie… To tak jak z grypą.  Tylko, że ignorujemy symptomy.  Pojawiła się taka dusząca gula w gardle, którą przepijałam herbatą, kawą, w sobotę kieliszkiem wina. Tylko ta gula nie chciała spłynąć gdzieś głębiej, ona tkwiła w przełyku.

Ja... Bezgłośnie wołam o pomoc. Pomóż mi, tej , która skrywa ból pod warstwą ciepłych słów, uśmiechów, codzienności...

Wyjdź ze mną na spacer, potrzymaj za rękę.  I powiedz, że nic nie jest w porządku teraz… Ale za jakiś czas to się zmieni. I powiedz, że to przetrwamy, razem… I że czasem najlepszym wyjściem jest położyć się do łózka i to przeczekać… Po prostu wziąć na przeczekanie… – fragment nowej książki…

Następny Post
Poprzedni Post

Komentarze



Już do kupienia!

Już do kupienia

Zapisz się do listy i pobierz za darmo najnowsze opowiadnie Gabrieli Gargaś pt “Będę na Ciebie czekać”

Ostatnie komentarze

Copyright 2017 - 2020 Gabriela Gargaś © All Rights Reserved