Wspomnienie…

Tyle razy odchodziło ode mnie. Czekałam na nie z utęsknieniem. Zapominałam. Tyle razy zapomniałam… A nie powinnam. Powinnam pamiętać cię wyraźnie. Czuć cię. Zapachy, smaki, przeszłe emocje… To wszystko już za mną. Wracasz. Nocą, we snach. Uśmiecham się do ciebie.

Pamiętasz ten uśmiech od ucha do ucha i nos nakrapiany piegami i taniec boso na trawie mokrej od porannej rosy? I to jak zrywałam peonie. Kocham te pękate kwiaty o bladoróżowych płatkach. I zapach chałki z samego rana, który wyganiał małą dziewczynkę z łóżka. Zajadała ją ze smakiem, popijając ciepłym mlekiem, z którego mama wcześniej zdjęła tłusty kożuch. I pamiętam tę pościel wykrochamloną na sztywno, która powiewała cały dzień na wietrze.  I ogień  w kominku w zimowe wieczory. Dziadziuś z kosza wyjął suche polana i ułożył na krzyż. Po czym sięgnął po podpałkę, gazetę i zapałki. Ogień rozbłysł w kominku. Palone drewno zasyczało. Ogień trzaskał, a ona wyobrażała sobie, że słyszy głosiki zaczarowanych elfów. Po chwili po pokoju rozlało się przyjemne ciepło. Babcia przyniosła “kakałko” i korzenne pierniczki, oblane grubą warstwą mlecznej, czekoladowej polewy. I mała dziewczynka jadła pierniczki, a polewa trzaskała jej pomiędzy zębami.  I razem z babcią chichotały, bo przecież mama nie pozwalała jeść słodyczy przed kolacją.

I pamiętam pierwsza miłość, burzliwą, słodką, namiętną, która miała wypisane szaleństwo na twarzy.  I  te pocałunki w maju, pod kwitnącym kasztanem. Oburzone spojrzenia nadętych matron, kiedy nie mogliśmy od siebie rąk oderwać. I ten chłopak zrywał tej dziewczynie naręcza bzu.

Pamiętam, choć czasem zapominam. Bo dziś jest inaczej. Też radośnie. Bo słyszę :”mamoooo! Gdzie skarpetki?” Bo mi kwiaty storczyka zakwitły i tak się cieszyłam, a po chwili je szlag trafił, bo piłka w nich wylądowała. Niechcący. 😉

Ja tez robiłam dużo rzeczy niechcący, a inne chcący. Bo chciałam, tle rzeczy chciałam, a może nie powinnam? Ale teraz uśmiecham się na ich wspomnienie.

Odchodzisz i wracasz. Pozwalam Ci odejść. Nie można niczego i nikogo zatrzymywać na siłę. Siedzisz sobie na dnie mojej duszy, w zakamarku serca. Wiem, że kiedy będę chciała, wrócisz. Z dźwiękiem jakiejś melodii, w czyimś uśmiechu, w zapachu bzu.

Moje WSPOMNIENIE. Napisane drukowanymi literami…Bo jesteś warte wielkich liter , ochów i achów! 🙂

Następny Post
Poprzedni Post

Komentarze



Copyright 2017 - 2018 Gabriela Gargaś © All Rights Reserved