Nie warto było tak szaleńczo kochać – Wyznania Czytelniczek cz.2

Gdyby nie Ty, nie poznałabym przesytu miłości, smaku goryczy, rozczarowania, upadku… Nie dowiedziałabym się, że można sięgnąć dna, a potem odbić się od niego, że można żyć, bez Ciebie.

Zrozumiałam, wtedy … Po latach, że Ty nie jesteś całym światem dla którego ja chciałam być wszystkim.

Po latach, kiedy moje serce już się posklejało, kiedy ułożyłam swoje życie na nowo, zrozumiałam, widząc Cię wtedy w przychodni, że nie warto było Cię tak szaleńczo kochać.

Dwoje ludzi, siedziało obok siebie obojętnie, bez słowa… Ludzi, których kiedyś łączyła namiętność i wielka miłość. Tak, bo to była wielka miłość, ale raczej jednostronna…

Bolało serce, rozdzierało od środka. Oto ja, obok Ciebie po kilkunastu latach po zakończeniu naszego małżeństwa, siedzimy razem…w przychodni…To niemożliwe, a jednak, bo przecież czas nie stanął w miejscu, życie płynie, żyjemy….Nikt zapewne z siedzących ludzi nawet nie pomyślał, że się znamy, że byliśmy małżeństwem, że oddałam Ci całą siebie, że wypłakałam morze łez, bo kochałam… Co wtedy czułam siedząc tuż obok? Szok, żal, nienawiść, rozczarowanie. Mnóstwo myśli kłębiło się w głowie: kochałaś tego człowieka. Był Twoim mężem. Szalałaś za nim. A on teraz nie potrafi spojrzeć Ci w oczy i powiedzieć “cześć”. Jedno małe, zwykłe słowo…. Obojętność…Straszne…Niemożliwe…Dołujące. Ten dzień zmienił mój pogląd na miłość. Nawet nie sam rozwód, tylko to co z nas po nim zostało, albo inaczej, kim się staliśmy.

Różne są powody rozstań, ale dziś wiem jedno, jeśli nie było miłości i tak wszystko rozpadnie się na kawałeczki – i życie i serce i nawet dusza, która po latach zrozumiała, że obojętność i brak szacunku do osoby, którą niby się kochało są tego początkiem.

Miłość nie jest po sam grób. Miłość może się odwidzieć. Nie wierzę, ze można kogoś kochać a potem traktować go jak powietrze. Albo się kocha, albo nie, bez względu na to czy się jest razem czy się komuś odwidziało… Może faceci są inaczej skonstruowani? Pewnie tak, tylko czy potrafią kochać naprawdę?

Tekst nadesłała : M.R

SPOTKAŁAM CIEBIE w wieku 42 lat… późno… Ale taki nasz los…

Myślałam że już nie przydarzy mi się nic pięknego. Znałam to tylko z książek, poniekąd z książek mojej ulubionej pisarki GG 🙂
Przydarzyło mi się coś, co uskrzydla, daje wiarę w siebie, dodaje energii w życiu, uszczęśliwia.
Bliska osoba może w życiu odmienić wszystko. Nawet nie byłam tego świadoma. Było mi to bardzo potrzebne.
Życie przelatywało przez palce, dzień za dniem mijał, praca, dom, poświęcenie w pracy, ucieczka w pracę, projekty, wyzwania …naprzemiennie. A wraz z tym w pakiecie niewiele wzruszeń, uniesień.

Monotonia.


Żal, że los nie zesłał mi Ciebie w wieku 20 lat.
Życie wyglądałoby inaczej.
Druga osoba wniosła tak wiele, w tak niedługim czasie…

Osoba, która nauczyła prawdziwej miłości, przyjaźni, delikatności, dobrego seksu, poczucia spełnienia, potrzeby ciągłego kontaktu.

Osoba, z którą uwielbia się rozmawiać. Tak wiele wspaniałych rozmów.
Dwa różne światy.
Dwie tak różne profesje.
Różne doświadczenia życiowe.
Kobieta informatyk.
Mężczyzna prawnik.
Ona w związku na kocią łapę, wypalonym maksymalnie, lokatorski układ warczących na siebie obcych już ludzi.
On w perfekcyjnej rodzinie z pozoru szczęśliwy (piękny dom, piękna, inteligentna i mądra żona, cudowne dzieciaki).
Totalnie inne bajki.
Niemoralne. Aspołeczne.
A jednak poznali się.
Prowadzili internetowe rozmowy.
Początkowo, przez 3 miesiące byli tylko awatarem na komunikatorze. Tęsknota za rozmową wzrastała z dnia na dzień i przybierała coraz większy rozmiar.
Po pozyskaniu większego zaufania, padły imiona, miejsce zamieszkania, numery telefonów.
Krótka rozmowa telefoniczna ale jakże podniecająca. Serce biło 2 razy szybciej. Okazało się że są z tego samego miasta. Przypadek???
Nie. Nie przypadek. To taki nazwijmy psikus komunikatora… jak się później okazało.
Rozmów telefonicznych było coraz więcej i coraz częściej.
W tym samym czasie, podczas jednej z rozmów, padła propozycja spotkania, poznania się w realu.
Cudowne pierwsze wrażenie. W drodze do pracy urwane 10 minut …odmieniło 4 lata temu wszystko… choć nie jest to opowieść z happy endem.
Tysiące rozmów.
Setki spotkań.
Multum cudownych chwil.
On wspierał we wszystkim, co najważniejsze wspierał w trudnej chorobie, wspiera do dziś.
Ona (chyba) wciąż czeka aż On dojrzeje do zmian.
Kradniemy do dzisiaj z życia czas dla siebie. Kradniemy by mieć poczucie wsparcia, spełnienia, radość tzw szczęście.
W sytuacjach trudnych, pojawiały się nieporozumienia. Zazdrość, złość, inne osoby pojawiające się w naszej relacji.
Największy chyba był żal że kocha się z oddali.
Padały deklaracje, były zakończenia i powroty też były.
Ból, złość, niemoc. Dni bez kontaktu. Koszmarne dni. Powroty.
Jesteś jak tlen… Bez ciebie nie mogę już oddychać.

GDYBY NIE TY… Nie wiedziałabym że można kochać z oddali. Że można kochać tak silnie. Że można to ukryć i tak długo znosić trudy.
GDYBY NIE TY… Nie znałabym bólu i smaku łez które towarzyszyły mi gdy byłeś nieobecny.

Chcę nadal budzić się każdego dnia i uśmiechać na sama myśl że jesteś.

Każdego dnia dziękuję Ci że jesteś.
Każdego dnia staram się dodawać Ci wiarę w siebie.
Każdego dnia kiedy odejdziesz będę tęsknić.

Kobieta bez praw do mężczyzny (jej życia)

Nadesłała B.K

Następny Post
Poprzedni Post

Komentarze



Jolanta

1 miesiąc temu

Pięknie piszecie kochane kobietki, warto zachować takie myśli i wspomnienia. To w nas pozostaje i to dobre i to co było źle. Ale czas łagodzi wszystko…. Pozdrawiam

Gabriela Gargas

4 tygodnie temu

Czas jest cudnym lekarstwem…

Już do kupienia!

Już do kupienia

Zapisz się do listy i pobierz za darmo najnowsze opowiadnie Gabrieli Gargaś pt “Będę na Ciebie czekać”

Copyright 2017 - 2020 Gabriela Gargaś © All Rights Reserved