LATO UTKANE z MARZEŃ – fragmenty

Poniżej fragmenty książki :”Lato utkane z marzeń”. Mam nadzieję, że zachęcą Was do zapoznania się z książką.

To opowieść idealna na lato 🙂

Grafika : KASIK Recenzuje  -https://kasikrecenzuje.blogspot.com/

 

 

“Czy tylko mi się to zdarza?

Są takie dni, kiedy marzę, by nikogo na swojej drodze nie spotkać.

Kiedy wyglądam jak milion dolców i czuję się piękna, radosna, nie spotykam nikogo znajomego. Nikogusieńko.

A kiedy przemykam ścieżkami między domami, nieuczesana, nieumalowana bach, wszyscy znajomi po drodze.

Nagle zza zakrętu wyłonił się ON. Wygląda jakby wyszedł prosto od fryzjera, albo z jakiegoś ważnego spotkania. Stalowy garnitur podkreślił błękit jego oczu. A ja, jak sierotka Marysia, albo kopciuszek, ale nie ten na balu tylko ten, który wraca do domu objuczony sprawunkami.  Byle tylko mnie nie zauważył. Spuszczam głowę i słyszę:

– Cześć.

I zagaduje, taksuje wzrokiem, a ja się uśmiecham.  Niemrawo. Siatki wbijają się w palce.

– Co słychać? Gdzie lecisz? – pyta ON.

– A tak sobie, po zakupy wyszłam. – Czy ja się uczesałam, zęby wymyłam? Miałam skoczyć po bułki. To nic, że z bułek zrobiło się też mleko, masło, kalafior, bo tak dorodny, że grzech nie wziąć.  Miałam wrócić do domu i siebie ogarnąć. A tutaj na drodze stanął ON.

– Pomóc ci? – wciąż szarmancki.

– Nie, nie. Dam sobie radę.

– A może jednak?

Idziemy do domu.  On z siatkami, ja drepczę koło niego. Moje myśli wciąż zaprząta fakt nieuczesanych włosów.  Może powinnam zaprosić go na kawę? To tylko kawa. Powspominamy stare dawne czasy. Nie, wykluczone. Podłoga się klei, zabawki porozrzucane i śmierdzi przypalonym mlekiem.

Muszę grać niedostępną. Żadnych kaw. Żadnych.

Stoimy przed drzwiami wejściowymi.

– Może napijemy się kawy? – powiedział znienacka.

– Kawy? – Zapytałam zdziwiona.”

 

Grafika : KASIK Recenzuje  -https://kasikrecenzuje.blogspot.com/

 

” Zauważył ją. Przystanął. Wystraszył się? W każdym razie zupełnie pobladł.

Michalina ruszyła ku niemu. Serce tłukło jej się w piersi jak oszalałe.

– Cześć – powiedziała.

– Cześć. Nie mogę uwierzyć, że ty… tutaj… – On też był zaskoczony.

– Niemożliwe. Nieprawdopodobne. Też w to nie mogę uwierzyć. Co za zbieg okoliczności… żeby nie powiedzieć: przeznaczenie?

Uśmiechnęli się. Oboje zażenowani, zawstydzeni.

– Co tu robisz?

– Przyjechałam na targi rękodzieła. A ty?

– W delegacji jestem.

– Gdzie się zatrzymałeś?

– Yyyy…. – Artur zaczął się jąkać.

– Czy to tajemnica? – Michalina świdrowała go wzrokiem.

– Nie. Oczywiście, że nie.

– Jesteś z kobietą i boisz mi się o tym powiedzieć? – zapytała wprost.

Artur potarł ręką podbródek.

– Tak. Jest kobieta, ale to nic poważnego.

– No tak… Żadna cię nie zatrzyma – powiedziała z przekąsem.

Te słowa były dla Artura niczym uderzenie w twarz. Michalina zdała sobie sprawę, że go zraniła, więc zaczęła się wycofywać.

– Przepraszam… Nie powinnam. Nie chciałam, żeby moje słowa cię dotknęły”.

 

“Tydzień później Michalina dostała kartkę wyrwaną z jakiejś książki. Z podkreślonym cytatem:

„Z jakichś powodów zmuszają nas, żeby wierzyć, że nie można kochać więcej niż jedną osobę. To bzdura. To kłamstwo. To jest prawdziwy powód wszystkich cierpień. Bo kochać można wiele razy, na kilka sposobów. Kochać można kilka osób, a nawet cały świat…”

 

Następny Post
Poprzedni Post

Komentarze



Copyright 2017 - 2018 Gabriela Gargaś © All Rights Reserved