Jesienny list

Przez tyle lat chciałam byś napisał do mnie list.  Nie lubię dostawać maili, a listy. A może to też tak, że to, co wydarzyło się nam, to zamierzchłe czasy… Wtedy też czekałam na list. Wyczekiwałam listonosza każdego dnia. A kiedy przyszedł upragniony list od Ciebie, zamykałam się w pokoju i czytałam kilka razy. Byłeś oszczędny w słowach, ale papeterię wybierałeś taką, jaką lubiłam najbardziej. Pachnąca fiołkami.  Przez te wszystkie lata, od naszego ostatniego spotkania, wyobrażałam sobie nie raz, jak piszesz do mnie list. I…  Kiedy już  straciłam nadzieję, dostałam  kopertę, zaadresowaną na moje panieńskie nazwisko. Wysłałeś go do mojej mamy, bo … Skąd mogłeś znać mój nowy adres zamieszkania?  Skąd mogłeś wiedzieć, że jestem mężatką?  A może wiesz? Teraz ludzie o sobie wszystko wiedzą. W dobie facebooka, instagrama i innych tego typu portali można znaleźć wszystko. Kiedyś szukałam Cię na facebooku, ale nie znalazłam. I wiesz, ja się nawet bardzo ucieszyłam, że nie mogłam Cię znaleźć, że Cię tam nie ma. Zawsze byłeś inny. Mój. Jedyny. Dla mnie niepowtarzalny. Chciałabym wiedzieć, że ja dla Ciebie też taka byłam.  I wiedziałam, czułam to gdzieś podskórnie, że nie będziesz lubił fejsbuka/fejs boga.

Bałam się otworzyć kopertę. Długo obracałam ją w dłoniach, a w uszach słyszałam słowa “November rain”:

When I look into your eyes
I can see a love restrained
But darling when I hold you
Don’t you know I feel the same

To przy tej piosence zdarzyło się nasze WSZYSTKO.

Nalałam sobie lampkę wina, usiadłam wygodnie w fotelu i z bijącym sercem otworzyłam list.

Spotkałem Cię przypadkiem. I wiem, że to musiałaś być Ty. Poznałbym Cię nawet za pięćdziesiąt lat, jako sędziwą staruszkę. Mogłem podejść, ale nie byłaś sama. A zresztą nawet gdybyś stała tam sama, to chyba nie miałbym odwagi…

Obiecałem Ci kiedyś, że napiszę dla Ciebie list, ale nie napisałem. Też nie miałem odwagi.

Dopiero to przypadkowe spotkanie sprawiło, że wszystko we mnie odżyło. Napisałem.

Tak teraz, po tylu latach… Dokładnie po piętnastu, od naszego ostatniego spotkania ,mogę śmiało  stwierdzić, że zdarzyliśmy się sobie po coś.

Dzięki Tobie inaczej patrzę na świat. Czasami sobie wmawiam, że Twoimi oczami.

Chciałbym się z Tobą napić kawy. Jestem ciekawy, czy wciąż pijasz ją hektolitrami?

„Z pianką”. Inni powiedzieliby po prostu cappuccino,  Ty się upierałaś, że to kawa z „pianką”, koniecznie ze szczyptą cynamonu.

Chciałbym z Tobą pójść na spacer i zachwycać się babim latem, wrzosem i kolorem Twych oczu.

I chciałbym opowiadać Ci te wszystkie rzeczy, od których na Twojej twarzy pojawiał się rumieniec.

Chciałbym zabrać Cię do miejsc, w których bywam. I tych, które przypominają mi Ciebie.

 I chciałbym zagrać dla Ciebie na gitarze, a Ty byś boso tańczyła. Dla mnie tańczyła. Tak jak wtedy.

Nie chciałbym szukać w Tobie moich pożądań, ani też nie pragnę byś wypełniła moją pustkę.

I chciałbym Cię móc ponownie dotknąć, bo….„kiedy Cię dotykałem, zdałem sobie sprawę, że całe życie żyłem z pustymi rękami.”

Trzy tygodnie temu spotkałam Cię przypadkiem… I… Spojrzeliśmy sobie w oczy. Uśmiechnęliśmy się do siebie i bez słowa każde odeszło w swoją stronę.  Wymyśliłam sobie, że napisałeś do mnie list…

Tak bardzo tego pragnęłam, że aż w to uwierzyłam. List, na który czekałam od ponad piętnastu lat. Może kiedyś wymyśliłam sobie Ciebie… Utkałam sobie Ciebie z moich niespełnionych marzeń, przetkałam  srebrnymi nićmi ze snu. Doprawiłam szczyptą wyobrażeń o tym, jak mogłoby być, a wcale tak nie było.

Ale wtedy, te piętnaście lat temu wszystko się zdarzyło. .. Wszystko.

Może, dlatego, kiedy nadchodzi jesień tęsknię. Do Ciebie tęsknię, do swoich najpiękniejszych snów.

Wiesz, to ja wyślę do Ciebie list… Napisałam go piętnaście lat temu. Chciałabym byś go otrzymał.

Ten fragment pochodzi z pliku :”jesienna książka”. Kiedyś  zaczęłam coś pisać, potem mi się odwidziało. A dzisiaj przeczytałam na nowo i  może powstanie  z tego jakaś fajna historia? Co  myślicie? Wpisujcie w komentarzach. 🙂

 

Następny Post
Poprzedni Post

Komentarze



Renata

2 miesiące temu

…może powstanie z tego jakaś fajna historia?…
Gabrysiu mam nadzieję że żartujesz że tak na poważnie to nie zastanawiasz się nad tym czy książka powstanie 🤔🤔🤔
Wierzę że piszesz dla nas nową powieść 😍😍Mnie już po tym fragmencie ciekawość zżera co…kto… jak i dla czego…?

Gabrysiuuuuu nie zastanawiaj się tylko pisz kochana ❤❤❤❤
Pisz bo czekam na Twoje książki z utęsknieniem 😍😍😍😍
Do zobaczenia w Krakowie ❤❤❤❤moja kochana Czarodziejko 😙😙😙

Gabriela Gargas

2 miesiące temu

Już nie mogę się doczekać Krakowa 😉

Joanna

2 miesiące temu

Gabrysiu, życzę Ci weny i dalszego ciagu pełnego uniesień na miarę tych słów nam przedstawionych po których wprowadzasz nas w świat pełen miłości utraconej ale szalonej, mocnej i cholernie prawdziwej opisane w sposób bliski memu sercu. Kocham Twoje Książki przez “K” bo jestes mistrzynią emocji i dla mnie czytanie Twoich Książek to Święto które odkładam w czasie by tak bardzo nie tęsknić za Twym słowem pisanym.. Pozdrawiam Joanna Jarosz.

Gabriela Gargas

2 miesiące temu

Asiu, dziękuję ślicznie!

Krysia

2 miesiące temu

Oj myślę, że to będzie coś cudnego. Przecież każda z nas przeżyła taką pierwszą miłość… Pisz Gabrysiu.. Czekamy

Gabriela Gargas

2 miesiące temu

Piszę, piszę 😉

BARBARA

2 miesiące temu

Pisz Kochana Gabrysiu ❤️bo Ty potrafisz w cudowny, subtelny, pełny emocji sposób wyrazić nasze uczucia. Życzę Ci dużo weny twórczej i wielu wspaniałych powieści na które czekają Twoi wierni czytelnicy😍❤️❤️❤️

Gabriela Gargas

2 miesiące temu

Basieńko, ja Ci dziękuję za każde Twoje słowo! Jesteś cudowna. Uścisków moc!

Copyright 2017 - 2018 Gabriela Gargaś © All Rights Reserved