Czasami…

Czasami… Zamykasz się na cztery spusty. To wtedy, kiedy jest ci naprawdę źle…

Czasami nie masz ochoty  z nikim rozmawiać. To twoja forma na przetrawienie pewnych rzeczy.

Czasami wyganiasz z serca potwory…  Rozganiasz na cztery strony świata.

One tam siedziały i Cię raniły.

Czasami bywa źle.

Czasami chcesz czuć się niewidzialnym.

Innym razem z rozpaczą wołasz, by cię zauważono.

Walisz pięścią w poduszkę. Zagryzasz wargę.

Czasami człowiek staje z szeroko otwartymi oczami, bo usłyszał coś, czego się nie spodziewał usłyszeć.

I ufasz komuś, bo myślisz, że to przyjaźń.

A tu nagle cios z tyłu i padasz na kolana.

Czasami pada diagnoza.

A to nie tak miało być? Nie tak…

Bo inni tak, ale nie ty.

Doświadczasz.

Masz siłę, albo ją tracisz.

Padasz. By jakoś się potem wygramolić.

By powstać.

Bo coś ci pisane, a coś  inne nie jest.

Bo pstrykanie na telefonie.

Bo szklane ekrany, dotykowe…Bez dotyku.

A chcesz, by ktoś za tę rękę stukającą potrzymał.

Bo kurwa mać i ja cię przepraszam.

Ocierasz rękawem oczy.

Wydmuchujesz nos.

I masz w nosie ( tym wydmuchanym)  co ludzie powiedzą.

Bo niektórzy nic mądrego nie powiedzą.

Bo trzeba być dobrym ale nie naiwnym.

Bo między słowami.

Między wierszami…

Bo ciepła… Bo otulających słów potrzebujesz ty, potrzebuję ja…

Bo… Czasem nucę piosenkę:

„Nic nie rozumiem, choć wszystko jest jasne I szukam Cię w tłumie i czuję jak gasnę Ludzie jak duchy latają nad miastem Świat jest zatruty, więc chodzę w tej masce Czasem chciałbym umieć latać, gdy ta pustka za mną chodzi Stoję sam na końcu świata, ślę buziaka na emoji Mała :-*

Opowiem ci pewną historię… To będzie opowieść o kobiecie.

Sypiała na Dworcu Warszawa Centralna. Miała trzydzieści pięć lat, wyglądała na pięćdziesiąt.

 – Kto, by się tym przejmował, powiedziała kiedyś  mężczyźnie, który nalewał jej zupę.

– Przejmujesz się w ogóle czymś?  – zapytał ją mężczyzna, który pracował jako wolontariusz i pomagał bezdomnym.

– Czymś tam się przejmuję, ale niewiele jest już rzeczy, którymi mogłabym się przejmować. Nie warto.  – Kobieta była mądra, bystra i miała jakiś żar w oczach. Czuć też od niej było nieprzyjemny zapach. Swędziało ją niemal całe ciało i co chwila się drapała. Nie chciała dać sobie pomóc. A może tylko tak się jemu wydawało?  Ilekroć przynosił jej jakieś rzeczy, ona je rozdawała. Nawet porcją zupy potrafiła się podzielić, z kimś kto już swoją zjadł.

– On już jadł – nie wytrzymał kiedyś wolontariusz i powiedział o tym kobiecie.

– Może się nie najadł – uśmiechnęła się łobuzersko.

– Ale ty będziesz głodna.

– Może tak a może nie… – Była w niej jakaś przekora, a mężczyzna zastanawiał się, wielokrotnie dlaczego taka kobieta jest bezdomna. Co się w jej życiu stało, że wylądowała na bruku. Nie chciała o tym opowiadać, a on snuł różne scenariusze.

Zawsze była dla niego życzliwa i on też ją polubił. Spotykali się już od roku i dużo ze sobą rozmawiali. Także jakaś więź się między nimi zrodziła.

Kiedyś oblał egzamin, był studentem trzeciego roku medycyny. Nie miał ochoty na gadki. Był po prostu zły i zawiedziony. I wtedy podeszła do niego bezdomna. Po raz pierwszy powiedziała mu, że ma na imię Marika.

– Śliczne imię – skomplementował.  Sam nie wiedział dlaczego, ale poczuł w sercu radość.

– Wiem –  położyła mu swoją brudną dłoń na ramieniu i powiedziała.- Są rzeczy ważniejsze od niezdanego egzaminu.

Spojrzał na nią i wtedy przekonał się, że ma rację…

Następny Post
Poprzedni Post

Komentarze



Gdzie można mnie znaleźć

NOWOŚĆ! Wkrótce do kupienia!

Już do kupienia

Luna” – Gabriela Gargaś

Premiera: 24.02.21

 

Zapisz się do listy i pobierz za darmo opowiadnie Gabrieli Gargaś pt “Będę na Ciebie czekać”

Copyright 2017 - 2021 Gabriela Gargaś © All Rights Reserved