71837723_411520436225664_7245384454238109696_n

Bo takie jest życie…

A bo pogoda nie taka… Narzekamy, że latem za ciepło, jesienią za zimno.

Że ptak narobił na szybę, że mogło być lepiej, a przecież, aż tak źle nie ma, że to i tamto też.

Bo takie jest życie…- jak mawia moja znajoma.

I kiedy mieszkasz w domu z chłopakami, to i deska od sedesu będzie czasami podniesiona.

Bo takie jest życie.. że pory roku następują po sobie i raz jest ciepło a raz zimno. I czego tu wymagać od ciebie, październiku, że ogrzejesz jak lipiec czy sierpień? Nie, ty nie z tych grzejących. Taki trochę zimny drań z ciebie. Jak to moja koleżanka mówi : „ pieronie, ty jeden!” I uwielbiam ją za tego „pierona jednego” . Ale wracając do ciebie Hmmm… Kobiety takich ponoć lubią. Ponoć 🙂

Bo takie jest życie… Wyruszyłam na rowerze do sklepu po mleko. Świeciło słońce. W sklepie z mleka zrobiła się mąka i ryba i trochę warzyw i owoce, i ciemna czekolada i jeszcze kilka innych rzeczy. Zawiesiłam trzy torby na kierownicy roweru, plecak wypchany i jadę, gibiąc się na boki. I jak w jednej chwili nie lunie.  Nadeszła chmurka, niepozornie wyglądająca, a z małej chmury, wiadomo duży deszcz.  Przemokłam do majtek, w dosłownym tego słowa znaczeniu, okulary mi zaparowały, po twarzy ścieka woda, ale jadę twardo, niewiele co widząc, po omacku, ale do celu. Rechoczę pod nosem, ale takie życie. No a jak 😉

Bo takie życie, że czasami nie jest tak jak byśmy chcieli.

Oj, ile razy ja bym chciała, by było po mojemu, a nie jest.  Bo miał zadzwonić, a nie zadzwonił. Napisał za to, a ja nie chciałam, by pisał, a dzwonił, bo chciałam mu o czymś powiedzieć, a nie napisać przecież. Te chłopy takie niepojętne czasami. On nie zadzwonił, ja się obraziłam. On nie wiedział, o co chodzi, ja udawałam, że jednak się nie obraziłam, a w duszy złorzeczyłam, jaki to on nie jest. Tak było… ;-))))

I też narzekam, bo jakoś tego nie przeskoczę ( mojego narzekania czasami nie przeskoczę). Ale jestem już inną osobą niż byłam dziesięć lat temu i więcej mnie cieszy. Naprawdę, z ręką na sercu zachwycam się tym, co mam. A nie mam tak kolorowo, jak się niektórym zdaje. Nikt nie ma. A trawa zawsze jest bardziej zielona po drugiej stronie płotu.

Bo takie jest życie, że mi siwe włosy wyłażą, że lot odwołali, że kupiłam kieckę, w której wyglądam jak obwiązany sznurkiem salceson, a nie jak top modelka.

Bo takie jest życie, że raz na wozie i raz pod wozem.

Bo takie jest życie, kiedy ciotka klotka wyskakuje ze swoimi mądrościami, typu : „ ja w twoim wieku” to robiłam to czy tamto. I dużo takich klotek, nobliwych dam ze swoimi cudownymi radami na życie jest. I westchnieniami : „ za moich czasów tak nie było”, ale za moich jest i już. Bo tak chcę, by było.  Na moje szczęście znam też takie wspaniałe kobiety, co nie bułkę przez bibułkę i „ą”, „ę” , ale mimo : „wieku” szaleją na parkietach, wyrywają facetów, z butów i nie tylko, cieszą się życiem.

Bo takie jest życie, kolorowe, zabawne, cenne.

I ostatnio mam dni wzruszeń, bo Renata dodała komentarz, że moje książki to takie, że “ach” i “ech”  i aż majtki z wrażenia spadają. Polecam : „Tysiąc obsesji” to naprawdę spadną. 😉 Bo Pati napisała, że ją zmotywowałam do działania, bo bratowa skrobnęła wiadomość,  i przyjaciółka mi humor z rańca poprawiła. Bo zjadłam babeczkę, której nie powinnam jeść, bo wypiłam trzy kawy. Bo takie jest życie!

Bo takie jest życie i zacieszam, kiedy ktoś inny też jest szczęśliwy ( a niech go szczęście wznosi do nieba i niech mu dobrze będzie) i podaję rękę, kiedy ktoś się wywali. Szkoda mi czasu na zazdrość i złorzeczenie na ślepy los.  A i mi życie niekiedy da kopniaka, innym razem postawi do pionu.

Ech… Bo takie jest życie 😉 Siedzę sobie pod kocem, z kubkiem ciepłej herbaty i naprawdę fajnie jest. Byle tylko zdrowie było i miłość, to będzie dobrze.  I bez narzekania się obędzie!

A tutaj kilka grafik niemotywujących z mojego “Planera utkanego z marzeń”. Takie lokowanie produktu, ale kocham mój Planer 😉 z marzeń utkany…

miast 03

O tym jak i dlaczego tracę głowę…

Czasami zdarza mi się stracić głowę i zdrowy rozsądek. A komu się nie zdarza? Oby tylko tracić ją ( głowę) dla takich przeżyć, westchnień i wzruszeń , byłoby cudownie. 😉 Są takie miejsca, takie widoki, takie przeżycia, przez które nie myślę racjonalnie. Ale… Zacznijmy od początku. Zacznę od tego, że urlopu  nie lubię spędzać w kurortach, nie bookuję wakacji all inclusive ( nigdy na takowych nawet nie byłam)  Nie lubię leżeć na leżaku nad basenem, ani jeździć na zorganizowane wycieczki. Każdy ma inaczej, a ja mam tak.  Uwielbiam wycieczki, które organizuję sobie na własną rękę. Godzinami szperam w necie gdzie mogę pojechać, najlepiej poza sezonem i gdzie nie będzie dużo turystów. Kocham miasta tętniące życiem, gdzie chciał nie chciał turyści są, ale jeszcze bardziej uwielbiam małe miasteczka, gdzie poza sezonem większość sklepików jest pozamykana, a ja przechadzam się brukowanymi uliczkami. I tutaj wariuję. Kiedy wchodzę do takiego miasteczka, zachwycam się  niemal każdym skwerkiem, kamieniem, kwiatkiem. Dosłownie wszystkim. Uśmiecham się do siebie całą gębą i jestem wtedy zapewne jedną z najszczęśliwszych osób na świecie ;-).


Podziwiam stare kamienice, kościoły, zamki, maleńkie sklepiki z pamiątkami, poza sezonem większości zamknięte. Czuję ducha historii, który wyłania się z niemal każdego rogu.  I ten romantyzm… W takich miejscach jest bardzo romantycznie. Pełno tutaj zaułków, w których jakiś młodzieniec na pewno kiedyś całował  się ze swoją lubą. 😉 ( trochę już chyba odleciałam. Ale odloty jak najbardziej są wskazane).

Odnajduję niekiedy jakąś kawiarenkę, gdzie czas się zatrzymał, kawa smakuje jakoś lepiej. Stary kelner, z długimi siwymi włosami idzie w moim kierunku, uśmiecha się do mnie i stawia przede mną miseczkę z oliwkami i filiżankę aromatycznej kawy. Kot, o błękitnych oczach przemyka pod stołem.  Piję kawę jedną, potem drugą. Chodzę po kawiarni robię setki zdjęć, tak bardzo nie chcę stąd wychodzić. Jest magicznie, bajecznie i uroczo. Słowo :”uroczo” też mnie jakoś kręci. Kiedy byłam młodą dziewczyną, pewien dystyngowany dżentelmen powiedział mi, że jestem “urocza”, a, że przypominał Józefa Toliboskiego, straciłam wtedy głowę. Czyli tej straty rozsądku jak widać u mnie nie brakuje ;-).

Po dwóch, może trzech godzinach opuszczam kawiareknę. I znów idę brukowaną uliczką i wiem, że jeszcze tutaj wrócę. Powroty mają w sobie tyle z nostalgii… A te wyczekiwane mają smak najlepszej kawy na świecie. 🙂

IMG_5630

W życiu jest czas na wszystko

W życiu jest czas na wszystko:

Na piękną przygodę i szarą rzeczywistość

Z mojego archiwum

Na śmiech i łzy

Związki i rozwiązki

Na sianie i zbieranie plonów

Na modlitwę, rozmyślania i na taniec, choćby na moście Świętokrzyskim.

Pieczenie ciasta

Słodkie lenistwo

Wspinaczkę pod górę

Zjazd w dół

Na listonosza, który zadzwoni nie w porę i obudzi Ci dzieci.

Na telefon, na który od dawna czekałaś.

Na jazdę bez trzymanki

I na taką, kiedy kurczowo  trzymasz kierownicę, żeby nie upaść.

Na upadki, odrapane kolana

I na szybowanie wśród chmur.

Na rozstania i powroty.

Na niewyrzucone śmieci i pytania :” Co z torbami na zakupy?” . Nie wiem, co on ma z tymi torbami?

Na rocznice ślubów, urodziny, imieniny.

Rozsypane zabawki. Pierwszy krok, Słowa : „mamusiu, kocham cię”.

Egzaminy

Oblane testy

Ból, od którego aż ściska w dołku

Radość do łez

Na chwile, z których nie będzie powtórki

Na powtarzanie tych samych błędów.

Na stołowanie się w jakże zacnej restauracji McDonald’s

I na dietę jakże wszystkim dobrze znaną :”od jutra”

Na zapominanie i przypominanie sobie

Na gorszy dzień, słabszą kawę.

Jedzenie bez glutenu i z glutenem

Na pytania bez odpowiedzi i wyjaśnienia

Na radość, złość, gniew.

Na przyrzekanie, wyrzekanie się

Zauroczenia, które przychodzą nie w porę.

Na zakończenie jakiegoś etapu i rozpoczęcie wszystkiego od nowa.

Na rozmyślanie, roztrzepanie, zwariowanie i na kaca też. 🙂

Na czas, kiedy po kilku kieliszkach wina, wydaje Ci się, że bardzo wszystkich kochasz i koniecznie chcesz wysłać Mu tyciąc wiadomości.

Na żałowanie, że się czegoś nie zrobiło.

Na wypowiedzeniu zbyt wielu słów

Na fochy, dąsy, śmiech, na igranie z ogniem, skok na główkę, brodzenie w mule.

Zakręty losu, wyprostowane ścieżki.

Na miłość!

Z mojego Archiwum.


A Ty co byś napisała /napisał? W życiu jest czas?

foch

Fochu przybywaj/nie przybywaj

I pojawia się znikąd. Raz przychodzi z podskokiem, innym razem z wyskokiem, a  kiedy indziej zakrada się cichutko.

Kroczy z dumnie wyprężona piersią, by zaatakować  w najmniej oczekiwanym momencie.

Raz jest malutki tyci, tyci, innym razem rozwala cię od środka, ba, foch to nawet system potrafi rozwalić 😉 Któż go nie zna? To ten znajomy, którego nie chcemy częstować kawą, zapraszać na pogawędki, ani odkrajać dla niego kawałka ciasta. Bo foch nie lubi słodyczy. Panoszy się taki z naburmuszoną miną i wszystkich wkurza, on nawet ciebie wkurza i miałabyś nim ochotę potrząsnąć. A przez te kilka godzin/dni się razem kumplujecie. Nawet chcesz mu się przypodobać. Temu przebrzydłemu fochowi, jednemu.

grafika: Nienaczytana

Klasyfikacja focha:

  • Foch na cały świat
  • Foch bez powodu
  • Foch z powodem ( jakkolwiek to brzmi)
  • Foch na jedną osobę/ na cały męski/kobiecy ród/ na pół świata i też na cały świat.
  • Foch milczący
  • Foch burczący ( nic, nic, nieważne, )
  • Foch unikający ( ludzi, rozmów)

Milkniesz a przecież chciałabyś tyle powiedzieć, ale z fochem to tak jakoś nie wypada się rozgadać. 🙂 A skreca Cię od środka. I wysałałabyś mu tego mema, ale nie…. Milczysz, karzesz go fochem. I opowiedziałabyś mu o tym jak było w pracy i o tym, że skończyłaś książke, no wiesz którą… Ale milczysz, foch trzyma Cię za gardło i nie puszcza. A ty mu na to pozwalasz.

I to normalne, że czasem człowiek się obrazi, że ma wszystkiego dość, ale nie każdy ma się odwagę do tego przyznać. Ostatnio gdzieś wyczytałam, że żyjemy w kulcie pozornej szczęśliwości, a ja uważam, że każdy ma prawo się fochnąć ( na krótką chwilę, na dłuższą nie warto) , tupnąć nogą. I nie zawsze nam do śmiechu.

Bo świat potrafi wkurzyć, a dzieci jakieś nieznośne, a mąż na odcisk nadepnął.

Foch pojawia się, gdy napięcie sięga zenitu, nakazuje Ci, a weź mniej wyrąbane, daj sobie i innym święty spokój. Dzisiaj, jutro, przez kilka dni…

Foch się nie wydziera, on znacząco milczy… Oj, potrafi zamilknąć. A to  znaczące milczenie znaczy więcej niż tysiąc słów.

Niekiedy coś burknie:

Mężczyzna: – Coś się stało?

Kobieta z fochem: – Nic.

M: – To o co chodzi?

KzF: – O nic.

M: –  Ok.

Jak to ok.? On nadal nic nie rozumie. No nie rozumie, boś mu nie powiedziała, bo masz focha, który zabronił ci gadać. O co masz pretensje?

Niekiedy foch trzyma i jakoś nie może puścić, odpuścić i w tyłku mu się przewraca… No, to wtedy już trza z nim powalczyć.  Zawalczyć o lepszy dzień, zapomnieć, przegonić w siną dal, rozprawić się z nim, a będzie nam lepiej. 🙂 Foch na chwilę, ale nie na wieczność. Można pogadać, można się przeprosić, można tyle fajnych rzeczy robić bez focha… Bez focha lepiej żyć. Oj, lepiej…

P.S Tekst z przymrużeniem oka 😉 J

________ra0

Bo ja kocham wschody słońca…

Wczoraj był taki dzień… Mój dzień… Może dlatego był taki mój, bo zaczęłam go wzdychając do  słońca…  Kocham ten moment, kiedy słońce wstaje i rodzi się nowy dzień. I tego dnia wszystko można i wszystko trzeba. 🙂 Mamy tyle decyzji , które trzeba podjąć, przejść lub przebiec po tej lub po tamtej drodze. Skręcić w jakiś ślepy zaułek. Zawrócić. Przemyśleć, działać bez zastanowienia. Zadzwonić. Porozmawiać. Zamilknąć. Uśmiechnąć się do tego mężczyzny, który od dawna czeka na twój uśmiech. Tupnąć nogą, bo ileż można znościć fochy szefowej. Uzbroić się w cierpliwość. Zatańczyć boso na trawie skąpanej w porannej rosie. Wylogować się z fejsa.  Wszystko można tego dnia, bo wszystko przed nami!

To nic, że zanurzyłam się po kolana w błoto, wzdychając do tego mojego słońca. Ale tak to już jest w miłości, że wpadamy w nią jak przysłowiowa śliwka w kompot.

                                              Na zdjęciu : JA 🙂

 

Jeden z moich ulubionych filmów, to  : „Przed wschodem słońca”, może dlatego ulubiony bo ten wschód słońca w tytule, a może też, bo Ethan Hawke ma taki piękny uśmiech?

Dwoje ludzi spotyka się przypadkiem i zaczyna ze sobą rozmawiać. Rankiem mają sie rozstać – tytułowy wschód słońca wyznacza czas, który mają do dyspozycji.  I od tej rozmowy zaczyna się wszystko… Niby nic, a wszystko.  Uwielbiam ten film, za jego subtelność i za rozmowy bohaterów…

A wracając do cudnego dnia. To… Kawa mi się skończyła, a mi bez kawy ciężko żyć. Ile razy ją rzucałam. Obiecywałam sobie, że to już ostatnia kawa w moim życiu, ale to były chwilowe zerwania.  Miłość do kawy zwyciężyła. Poszłam  do Costy ( nie to, że lubię costę, bo nie lubię sieciówek.  Lubię pić kawę w małych, przytulnych kawiarenkach, ale czas naglił, a do costy mam najbliżej) , by zakupić sobie kawę na wynos. Zamówiłam i okazało się, że zapomniałam portfela.  Mówi się trudno,  podziękowałam ładnie, jeszcze ładniej się wytłumaczyłam. Za mną w kolejce stał pan, który powiedział, że on za moją kawę zapłaci.  O, jak mi się ciepło zrobiło na sercu.  I jak tu nie wierzyć w ludzką życzliwość?  Miałam ochotę go  wyściskać, ale uznałam, że nie będę taka nachalna, zamiast tego posłałam mu jeden z moich najsłodszych uśmiechów. Czyli on też otrzymał coś ode mnie. Uśmiech;-)

Już sam Viktor Hugo napisał o uśmiechu:” Uśmiech to słońce, spędza zimę z twarzy”.

Szłam z tą kawą taka uradowana i słońce tak cudnie świeciło i usta  miałam pięknie pomalowane. I uśmiechałam się do życia. Do wszystkich i wszystkiego się uśmiechałam.

Potem koleżanka przysłała mi numer do pana, który może ocieplić mój dom. I przyjaciółka zadzwoniła i prześmiałyśmy się pół godziny. Więcej się śmiałyśmy niż gadałyśmy.

I mąż kupił czekoladki, bez okazji i potem połowę pożarł mi tych czekoladek, ale liczy się gest.;-)

Upiekliśmy ciasteczka, przeczytaliśmy książeczkę, utuliłam , wycałowałam…

Czyż to nie piękny dzień?  Wiedziałam, że wszystko zaczyna się ze wschodem słońca!

I chciałoby się rzec: Chwilo trwaj,  jesteś piękna!

Just married couple and senior couple on the beach

Miłość jest wtedy…

Miłość jest wtedy…

Nie tylko na dobre, ale też na złe.

I przyjdą takie dni, kiedy będziecie mieli siebie dość. Przyjdą kryzysy. Mniejsze i większe kłótnie. Mijanie się na przedpokoju.

Upadki i wzloty…

I kiedy będziesz miała wszystkiego dość przypomnij sobie, wszystkie te dobre chwile, bo mieliście ich niezliczoną ilość.

Miłość jest wtedy…

Kiedy na porodówce darłam się na Ciebie, żebyś skołował morfinę, bo w przeciwnym razie wszystkich pozabijam. A Ty leciałeś po położną przez cały oddział, żeby mi pomogła/ulżyła w cierpieniach. Kiedy przyszła, ją też miałam ochotę zabić 😉

Wtedy, kiedy zasypiam na kanapie, a Ty okrywasz mnie kocem.

I też wtedy, kiedy planujemy wspólną przyszłość, choć niekiedy mamy odmienną wizję. Choćby o tym, jak będzie wyglądała nasza kuchnia. Ja chciałabym stary kredens i piec, Ty „zwyczajne” szafki.

I wtedy, kiedy zjadasz moje pierogi, uśmiechasz się i mówisz, że dobre, chociaż ja wiem, że mi nie wyszły.

I kiedy wstajesz w sobotę i mówisz : pośpij, ja zrobię śniadanie. Bo dzień wcześniej krzyczałam, że nie mam chwili dla siebie,  bo ciągle słyszę: „mamo, gdzie moje skarpetki, majtki,  spodnie, albo: „ Gabi, prałaś moją koszulkę, bo się skurczyła”. Ale ja kocham szukać tych skarpetek, majtek, spodni, i wiem, że prosiłeś mnie, bym nastawiła program na 30 stopni, a wyprałam w 40 i się skurczyła. Takie życie .;-)

Miłość jest wtedy, kiedy sobie myślisz: nie zamieniłabym tego życia na żadne inne, na żadne jachty, wille. No może raz, to bym się jachtem przepłynęła…, Ale tak na zawsze? Never!  Wolę posiedzieć sobie w swojej wannie otulona pianką i słyszeć za drzwiami, dziecięce krzyki, piski, i Twoją muzykę…

Miłość jest wtedy, kiedy leżymy na jednym łóżku i czytamy książki i nie musimy nic mówić, jest dobrze, miło… Czujemy swoją bliskość.

Miłość jest  wtedy, kiedy bez skrępowania mogę rozebrać się przy Tobie i wiem, że będziesz patrzył na moje ciało z miłością.  I piersi już nie te, po tylu karmieniach i skóra na brzuchu wiotka. A Ty, przytulisz i przyciągniesz mnie do siebie i powiesz, że mnie kochasz. I czuję, że jestem dla Ciebie najpiękniejsza, mimo, że lata świetności, mam już za sobą.  :-)))) I może łypniesz okiem na jakąś piękną kobietę i ja zahaczę wzrok na przystojnym facecie, ale i tak wiem to, że jestem dla Ciebie tą, która mimo że się starzeje, to w Twoich oczach wciąż jest taka jak dawniej i Ty jesteś dla mnie tym rycerzem, który kiedyś  zdobył me serce. 😉

Miłość ma też dąsy, fochy, gorsze dni. Biegnie po wyboistych drogach, zakręca, zwalnia.

Miłość jest wtedy, kiedy podajesz hot-dogi na obiad i ciastka na kolację, bo taki dzień, bo taką macie ochotę. Kiedy indziej, bulgocząca zupa w garnku, zapach ciasta zrobionego wspólnie z domownikami.

Nasza miłość jest swojska. Kocham to określenie. Taka nasza, zwyczajna, swojska. Bez zbędnych frazesów, płatków róż na łóżku, pozowanych zdjęć, których Ty tak bardzo nie lubisz. Swojska, z pieczonymi  na grillu kiełbaskami , z piwem z sokiem, po którym zawsze nachodzi mnie ochota na taniec i śpiewy, a że słoń na ucho nadepnął… 😉

Może się znudzić?

Nie. Znudzić, nie… Ale może powiać prozą życia. I wtedy… Wtedy trzeba ją podlać, użyźnić ciepłymi uczuciami,  wzbudzić emocje.  Przypomnieć sobie, dlaczego  razem jesteśmy. I po co…

Idziemy przez to życie razem, ciągnąc za sobą wózek, z naszym problemami, troskami, radościami…

Miłość jest wtedy… Ty, jesteś moją miłością.

 

Będzie mi miło jeśli dopiszesz, czym dla Ciebie jest miłość.

Miłość jest wtedy…

klatka

Wyrzut sumienia niczym wrzód

Czasami mam wyrzuty sumienia.

Wyrzut pojawia się z różną częstotliwością, o różnej porze. Czasami w parze z innym wyrzutem.

Gryzą mnie od środka i wołają : “Za mało. za mało, za mało”

A powinnam im odpowiedzieć : “Dzisiaj dałam z siebie tyle, ile mogłam dać. I nic za mało, ani za dużo, a w sam raz”.

Moja przyjaciółka zawsze mi powtarza:”Nasze życie nie zależy od tego co nam się przytrafia, tylko jak na to reagujemy.” I ma rację, A ja czasami źle reaguję , bo wydaje mi się, że nie zrobiłam czegoś tak,  jak powinnam zrobić i na “już”. Fakt, ostatnio i tak siebie przeprogramowałam i nie biegnę do telefonu na każde “piknięcie”. W ogóle udało mi się wyłączyć w aparacie to niebieskie światełko, które nieustannie informowało mnie o nadejściu wiadomości czy maila.

Ale wracając do wyrzutów sumienia , to ciekawe, ale zdałam sobie sprawę, że część tych moich wyrzutów jest bezpodstawna.

Są takie wieczory, kiedy kładę się do łóżka z kłębiocymi się w głowie myślami, bo nie zrobiłam tego czy tametgo, bo za mało napisałam, bo mogłabym więcej poświęcić czasu rodzinie.  To nic, że byliśmy na wycieczce rowerowej, czy oglądaliśmy wspólnie film, rozegraliśmy turniej szachowy, gdzie ja oczywiście przegrałam.  Napisałam dziesięć tysięcy słów, zrobiłam zakupy, wyprałam, wyprasowałam, byłam w pracy, odpisałam na maile, wiadomości. Ale w mojej głowie to wciąż za mało. Bo tyle rzeczy do zrobienia, a ja w proszku. Bo mimo, iż świetnie zorganizowałam sobie czas, to nie wszystko zrobiłam.

A przecież są dni, kiedy mogę dać z siebie sto procent i takie, kiedy może mi się nie chcieć, albo daję z siebie mniej.

Bo nic się przecież nie stanie, kiedy na obiad wjadą hot – dogi i kiedy poleżymy sobie wszyscy na kanapie. Świat się nie zawali.

A nam czasami sie zdaje, że się zawali.

Byłam na urlopie, uzbierało mi się trochę maili na które muszę odpowiedzieć,  jakoś nie mogę zebrać sie do pisania książki, mimo iż terminy gonią. Nie chce mi się chodzić do pracy. I  znów pryszły do mnie wyrzuty, osaczyły mnie i ściskają od środka. Bo ktoś się obrazi, że mu nie odpiszę, bo powinnam na ten służbowy mail odpisać już dwa dni temu, bo po urlopie powinnam tryskać energią, a mi się nie chce.

– Jak to? – pytają wyrzuty.

-A tak to  – powinnam im odpowiedzieć. A zamiast tego, się kajam, biję w pierś. Tłumaczę się.

Od dłuższego czasu słyszę  zewsząd „musisz”. I te wszystkie „muszę” ciążą mi już strasznie. Potrzebuję usłyszeć, że nic nie muszę, nie w tej chwili i nie zawsze.

Powinnam odpuścić. Dać sobie kilka dni. Bo wiem, że potem się zawezmę i nadrobię wszelkie zaległości. Powinnam niekiedy odpuszczać. I nie tylko ja powinnam wrzucić na luz. Ty też. Czasem zrób sobie dobrze i odpuść. Połóż się. Prześpij z nierozwiązanym problemem.

Wybieraj, co jest dla ciebie w danej chwili najważniejsze, i po prostu ciesz się tym! Jeśli chcesz spędzić weekend z dziećmi, daruj sobie gotowanie obiadu i sprzątanie. Jeżeli zależy ci na wieczorze z mężem, zostaw dziecki z babcią i wyjdźcie gdzieś razem. Przekonaj się do koncepcji bycia “wystarczająco dobrą”, a nie zawsze doskonałą.

Przeczytałam, że 80 procent kobiet ma wyrzuty sumienia, których w ogóle nie powinna mieć. Potrafimy obwiniać się za niezliczoną ilość rzeczy – za słowa, za gesty, za czyny, za działanie czy jego brak.

 

Od dzisiaj stosujemy się do złotej reguły : ” CZASAMI POWINNAŚ POWIEDZIEĆ “NIE” , ABY MÓC POWIEDZIEĆ “TAK” SAMEJ SOBIE

Tak niewiele potrzeba, by tak wiele mogło być inaczej!

niewazne

Odnaleźć człowieka w człowieku

Czy zdarzyły Wam się kiedyś takie chwile, momenty w życiu, niby zwykłe, a niezwykłe. Takie od których ściska w sercu?

Siódmego lutego  leciałam na pogrzeb mojej babci. Cały lot byłam bardzo zdenerwowana, płakam.  Babcia była dla mnie radością, szczęściem, dobrocią, miłością.

Moja babcia była zawsze uśmiechnieta. Zarażała wręcz tym śmiechem. Nie znam drugiej takiej osoby, która miałaby w sobie tyle empatii. Pościel krochmaliła na sztywno i wywieszała nawet zimą na podwórku „by przeszła wiatrem i świeżym powietrzem”. Zawsze mi powtarzała, że ludzie są dobrzy, tylko czasami im się coś pomyli. I ma prawo się pomylić, każdemu z nas”. Nie oceniała, a dawała dobre rady :”Zrobisz z nimi co zechcesz, ale ja muszę ci to powiedzieć”. Babcia to piękno. Moja babcia była piękną kobietą, pięknym człowiekiem.

Babcia to wspomnienie dzieciństwa, to słodki smak szarlotki, to kąpiele nad Zalewem, wczasy w Piwnicznej.

Babcia… Już jej z nami nie ma.

Kiedy wysiadłam z samolotu, poczułam głód. Była już godzina czternasta, a ja nie jadłam ani śniadania, ani obiadu, ani kolacji poprzedniego dnia. Po drodze na przystanek autokarowy kupiłam precla czy bajgla. W każdym regionie Polski inaczej się mówi na precla/bajgla czy po prostu obwarzanka. Nie mogłam się doczekać, kiedy zjem go w autobusie ( czekałam mnie trzygodzinna podróż), w brzuchu już mi burczało tak głośno, że wydawało mi się, że wszyscy dookoła słyszą. Autokar podjechał. Do drzwi wejściowych ustawiła się kolejka. Nie lubię się pchać, stanęłam sobie z tyłu. I nagle obok mnie pojawił się  staruszek. Chyba bezdomny, w łachmanach, brudny. Wsparty o laskę.  Powiedział ni to do siebie, ni to do innych ludzi. Może do mnie?

“- Jestem bardzo głodny. Nie chcę pieniędzy, ale może ktoś  ma coś do jedzenia?”.

Bez zastanowienia oddałam mu  bajgla. Dorzuciłam kilka “groszy”. Nie piszę tego po to, by się chwalić. Bo nie ma czym się chwalić, bo każdy tak samo zachowałby się na moim miejscu. W oczach tego starego człowieka zobaczyłam wdzięczność, a słowa, które od niego usłyszałam wyryły się w moim sercu : ” Dziękuję, to piękne, że są jeszcze ludzie, którzy potrafią odnaleźć człowieka w człowieku.”

Całą drogę myślałam o tym staruszku, o jego słowach. Co ciekawe odczytałam to jako znak. Moja babcia przez całe życie powtarzała mi, że należy dostrzegać ludzi, że to drugi człowiek jest ważny, nawet jeśli mu się coś pomyli. Jesteśmy przecież ludźmi i różne rzeczy nam się mogą przydarzyć. Nikt nie jest nieomylny. Każdy z nas kogoś zranił. Każdy z nas kiedyś upadł.

Tak często trudno nam dostrzec człowieka w drugim człowieku. Zasłaniamy się telefonami, tabletami, odwracamy wzrok. Bo tak prościej przejść, przemknąć, bo każdy z nas ma też swoje problemy. Tak trudno uśmiechnąć się do ekspedientki w sklepie, która tego dnia obsłużyła już kilku marudnych klientów, bolą ją nogi od kilkugodzinnego stania i kregosłup od porannego rozkładania towaru. Tak trudno niekiedy podziękować, za to, że kurier przyniósł nam przesyłkę. Nie odwracajmy wzroku od staruszki, która sprzedaje konwalie na rogu ulicy. Gdyby nie potrzebowała pieniędzy nie stałaby na chodniku z bukiecikiem w ręku.

Szanujmy siebie, swoją pracę, drugiego człowieka.

Bądź człowieku człowiekiem dla innych ludzi!

 

 

chaos

Bo niekiedy mam bałagan w duszy i sercu

Czasami nie jest tak jakbyś chciała, by było. I masz bajzel w sercu, duszy i myśli jakieś nieuczesane. I w sumie lubisz spokój i porządek, a wszystko się jakoś rozsypało. Ktoś coś odłożył, tam gdzie nie powinno stać/ być.  Ktoś się zakochał, ktoś odkochał. I jakoś tak ciężko na duszy, w sumie bez powodu. I szklanka się stłukła, mleko rozlało. Oj, tam. Niekiedy nie ma sensu płakać nad rozlanym mlekiem. I znów dusi, i znów ta kula w gardle urosła. I jakoś tak źle…

Jesteś pełna sprzeczności, bo niby ten porządek, a tu jednak bałagan.

 

Bo niby chcesz powiedzieć: „NIE”, a jakiś głos chochlika podpowiada ci : „Daj spokój , zrób to! Bo czemu nie?” Bo przecież nie musi być tak spokojnie i cicho, bo przecież można jeszcze poszaleć.

No tak, zawsze można. Ale co dalej?

Nad tym będziesz się zastanawiała potem.

I wstałaś z nadąsaną miną. A ten dzień taki piękny i tyle możliwości, tyle chochlików, diabełków. I tyle książek nieprzeczytanych i kawa, taka , którą tak bardzo lubisz.

Tysiące galopujących myśli. Emocje: w sercu i duszy.

Ten dzień będzie piękny, to nic, że tupniesz nogą i powiesz nie, kiedy będziesz chciała powiedzieć tak.

I co z tego, że bajzel. To się posprząta. Kiedyś…. Nie musisz teraz.

Odpuść, nie wszystko zrobisz na czas, nie wszystkich zadowolisz, bo wcale nie musisz. Nie tocz bitew, które z góry są skazane na przegranie.

I masz bałagan w duszy, w sercu, niekiedy w głowie. I co z tego? Trzeba sobie pozwolić, żeby go mieć.  I są dni, że sobie pomarudzisz, powyjmujesz trochę zadr z serca, ponarzekasz na świat. Zaakceptuj, że jednego dnia jest tak, a drugiego inaczej. Nie jesteś niezniszczalna, ani też kuloodporna. Jak ktoś do Ciebie strzela masz prawo się wkurzyć i też odstrzelić, choćby słowem .;-)

Oj, ja dzisiaj taka nieogarnięta, na biurku porozwalane notatki, ktoś coś napisał, a ja nie odpisałam. Zrobię tylko to, co konieczne i kilka rzeczy zupełnie zbędnych, ale takich, które sprawią mi przyjemność.

I mam prawo do takich dni, moich rozmemłanych, nieuporządkowanych, rozwalonych…Mam prawo mieć bałagan w duszy, sercu. Czasem z błahych powodów i bez powodu też.

Jutro to posprzątam, a dzisiaj posiedzę sobie okryta kocem wśród stosu poduszek .;-)

I wiem, że jutro wstanę uporządkuje notatki, popiszę, uśmiechnę się do życia. 😉

zazdrość 4

Daj innym cieszyć się ze szczęścia

Niekiedy mam ochotę krzyknąć : Wyluzuj! Daj innym żyć! Nie hejtuj! Nie obrzucaj błotem! Nie wylewaj wiadra pomyj na drugą osobę, tylko dlatego, że ktoś cieszy się ze swojego szczęścia, odniósł sukces, jest mu ciepło na duszy, uśmiecha się. Nie wbijaj szpili, tylko dlatego, że ktoś w Twoim mniemaniu ma „lepiej” od Ciebie. Czasami to „lepiej” okupił ciężką pracą, kompromisami. Niekiedy coś poświęcił. Nie raz się potknął, odniósł kilka porażek.  I zapewniam Cię, u niego też nie jest cały czas kolorowo i motylki nie latają, a ptaszki nie ćwierkają.

Nie wiesz jak jest. Ciesz się ze szczęścia drugiego człowieka. A jeśli tak Cię to boli, daj mu spokój. Odpuść.

Zawiść i zazdrość niszczą od środka. Pojawiają się nagle, robią dużo bałaganu w sercu i duszy.

I jeśli, żal Ci tyłek ściska, to zrób coś, co zawsze chciałaś/chciałeś zrobić. O czym marzyłaś/marzyłeś.

Możesz wszystko, a na pewno dużo.

Zajmij się swoim życiem. Zapewniam Cię, będzie Ci łatwiej, przyjemniej. Z uśmiechem na twarzy, do przodu krocz swoją drogą. Nie ma sensu zbaczać na drogę innych ludzi. Nie ma też żadnego sensu byś porównywał się z drugim człowiekiem. Przecież znasz swoją wartość. Prawda?

Powiem ci coś.  Możesz nie lubić moich książek, możesz nie zgadzać się z moimi poglądami. Masz prawo. Ale jeśli mnie nie znasz, nic o mnie nie wiesz, nie krytykuj mojej osoby.  Nie musimy się przyjaźnić, ani nawet lubić, nie musisz czytać, tego co napisałam,  ale fajnie, by było żebyśmy się szanowali.  Jeśli tak bardzo Cie wkurzam „odlajukuj” moją stronę, nie czytaj tego, co piszę.

Inni zawsze będą Cię osądzać. Nie wszyscy będą Cię lubić. Niektórym ludziom będzie przeszkadzał trzepot Twoich skrzydeł.  Mają do tego prawo, ale nie mają prawa Cię obrażać.

Jak dobrze, że jest tylu wspaniałych i ciepłych ludzi, którzy zamiast kopniaka,  pogratulują Ci. Powiedzą: ”odwaliłaś/odwaliłeś kawał dobrej roboty”, „jestem z tobą”.  Zaproszą na kawę, wino. Uśmiechną się do Ciebie i przyjaźnie uścisną Twoją dłoń.

Nie należy swojego szczęścia i pewności siebie uzależniać od tego, czy to, co robisz spodoba się innym. Bo wielu się nie spodoba. Niektórzy podłożą Ci nogę, inni, wbiją nóż w plecy. Ale to Ty powinnaś wiedzieć, ile jesteś warta. I wierzyć w to, co robisz. Warto wyjść przed szereg, oj warto.

I na koniec, cytat z mojej książki:

„Jesteś świetną babką, masz swoje zasady, mało cię już zaskoczy. Wzruszasz się. Śmiejesz, płaczesz. Upadasz, podnosisz się. Przesz do przodu. Rzadko zwalniasz na zakrętach. Jeśli cię coś wkurza, to o tym mówisz.
Robisz niesamowite rzeczy.
Niekiedy wątpisz.
Jesteś wierną przyjaciółką. Kochasz na zabój. Jesteś niezniszczalna, kobieto!” – “Zanim wstanie dla nas słońce

Wkrótce do kupienia!

Wkrótce do kupienia!

Już do kupienia

Zapisz się do listy i pobierz za darmo najnowsze opowiadnie Gabrieli Gargaś pt “Będę na Ciebie czekać”

Ostatnie komentarze

Copyright 2017 - 2018 Gabriela Gargaś © All Rights Reserved