mlode

Ja, Kobieta!

Dziś Dzień Kobiet. I jedni mówią: “a takie święto, relikt z czasów PRL-u”. Niektórym kojarzy się z goździkami, kawą lub rajstopami wręczanymi Paniom. A ja lubię  8 marca, i dla mnie to nasze Święto, Święto Kobiet.

Chciałabym Ci tyle powiedzieć… Jesteś fajną babką! I nie muszę Ci tego mówić, bo zapewne o tym wiesz. Musisz to wiedzieć. Bo jak nie, jak tak. Spójrzyj w lutro. Wszystko na miejscu. No dobra, tutaj ciut za dużo, a tu za mało. ALe ogólnie jest na plusie i nie mówię o dodatkowych kilogramach. To nasze złote serca tyle ważą. 🙂 Tyle osiągnęłaś. Codziennie zmagasz sie z małymi i dużymi problemami. Jesteś pracownikiem biura, albo pisarką, albo psycholożką, albo panią dyrektor, albo nauczycielką, albo mamą na urlopie macierzyńskim. Gotujesz, pierzesz, sprzątasz. Przytulasz, całujesz, pocieszasz. Niekiedy masz dość, strzelisz focha. Jesteś 100-procentową kobietą!

Pozwolę sobie zacytować fragment mojej książki, to takie życzenia dla Ciebie:

Najważniejsze, o czym musisz pamiętać, to żeby być sobą. Nie daj się innym ludziom, którzy nieraz na pewno powiedzą, że z tobą jest coś nie tak. Bo przecież znajdą się tacy, którym coś w tobie nie będzie pasowało. Przeczytałam kiedyś, że ludziom niekiedy przeszkadza trzepot anielskich skrzydeł. Tak to już jest. Ale ty masz się nie dawać. Masz kroczyć swoją ścieżką i nie słuchać złych doradców. Pamiętaj,że na całym świecie nie ma drugiej takiej jak ty.
– Czyli jestem wyjątkowa?
– Jeszcze w to wątpisz? Twoje marzenia, wyobrażenia, wizja świata, twoje ciało, myśli, spostrzeżenia… to wszystko jest niepowtarzalne,twoje. Zapewne popełnisz w życiu kilku głupstw. Ale kto ich nie popełnił? Zapewne nieraz będziesz się na siebie wkurzać. Nieraz wylejesz morze łez. Ale o wszystko będzie twoje i czegoś cię nauczy. A czasami nie. Niekiedy kilka razy się podtopisz, niekiedy wywalisz na tym samym zakręcie trzeci czy któryś tam raz. Niekiedy zaufasz niewłaściwej osobie. Ale takie właśnie jest życie. Niesprawiedliwe? Sprawiedliwe, pewnie, że tak… Czegoś musimy się od tego życia nauczyć. Czasami nie zgodzimy się z tymi naukami. Pamiętaj, że wiele potrafisz i wiele możesz. Nigdy nie przestawaj słuchać swojego serca.

Gabriela GargaśWieczór taki jak ten

Słuchaj swego serca… Serce,  kobieca intuicja i życzliwi przyjaciele, to najlepsi doradcy.

Mam to szczęście, że poznałam wiele interesujących kobiet, które stanęły na mojej drodze.  Oczywiście były też takie kobiety, z którymi było mi jakoś nie po drodze. Plotkary, malkontentki, i te ze skwaszoną miną. Te, które utopiłyby mnie w łyżce wody. Albo po prostu nie było między nami tego :”czegoś”, ale nie o tym ,tutaj.

Spotkania z niektórymi kobietami, sprawiły, że nie mogłam przestać się uśmiechać, z innymi, że doceniłam to co mam. Niektóre rozmowy mnie zmotywowały do działania, inne  spowodowały, że niekiedy zwolniłam.

Moja mama i babcia to kobiety, które mnie ukształtowały. Kobiety, silne, ale o gołębich sercach. Wrażliwe na sztukę, piekno, przyrodę, otaczający świat. Kobiety, które kocham!

Dzięki spotkaniom autorskim , wyjazdom na Targi Książki również poznałam mnóstwo sympatycznych, empatycznych kobiet. Niektóre z Was opowiedziały mi tyle o sobie… Dziękuję za każde spotkanie, każde ciepłe słowo, każdy uśmiech. Dziękuję za wzruszenia. I jak tu Was nie kochać. Moje Kobiety, Czytelniczki!

Ostatnio prowadzę rozmowy w formie audio ( podcasty) . Te rozmowy są dla Was, ale i po trosze dla mnie. Ile wniosły dobrego do mojego życia!

Klik tutaj, by odsłuchać wywiadów, które sprawią, że inaczej spojrzysz na swoje życie: Taka jak Ty – rozmowy

Sylwetki Kobiet, z którymi rozmawiałam :

Jolanta Radomska znana , jako Pani Niteczka. Na co dzień zmaga się z nieuleczalną chorobą swoją i syna, a mimo tego nie rezygnuje z marzeń. Jola była motorniczą, dopóki nie zdiagnozowano u niej stwardnienia rozsianego. Gdy stwierdzono jej całkowitą niezdolność do wykonywania zawodu i odmówiono przyznania renty, nie poddała się. Mimo swojej choroby i rzadkiej genetycznej choroby dziecka z niezwykłą siłą i godnością walczy z przeciwnościami losu, a jej pasją i formą rehabilitacji stało się tworzenie i projektowanie zabawek.

Monika Piątczak – mama dwóch córek, pielęgniarka w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu. Pracuje na Oddziale Mechanicznego Wspomagania Krążenia i Transplantacji Serc. Wolontariuszka Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej. Uczestniczka misji w Sudanie, Kenii, Nepalu, Gruzji i na Ukrainie. Ryzykuje swoje zdrowie i życie, aby nieść pomoc innym. Monika pomaga ofiarom kataklizmów i wojen. Nie waha się ruszyć na koniec świata, jeśli ktoś potrzebuje pomocy. Monika Piątczak nie kupuje sobie karnetu na basen ani kurs angielskiego, bo nigdy nie wie, gdzie będzie następnego dnia. Liban? Bośnia? Nepal?

Rozmawiamy o trudnych wyborach i o tym, że czasami warto wszystko postawić na jedną kartę.

Monika nie raz słyszała od ludzi : „Po co ci to?”, „To niebezpieczne”, ale mimo to podążała za głosem serca.

“Mam serce w dwóch zakątkach świata” – Monika Piątczak

Basia Stępień żyła w Paryżu, jechała na dachu pociągu przez Ekwador, spała w mongolskiej jurcie… Zobaczyła, że są rzeczy, o których nie miała pojęcia. Potem przeczytała Alchemika. To była jej książka. Wtedy spotkała Paula Coelho. Rozmawiali przez dwanaście godzin. “Powiedziałam mu, że nie mam ani wydawnictwa, ani pieniędzy, ani pojęcia o handlu. Usłyszałam: “Dobrze, wobec tego weź te prawa. Możesz wydać “Alchemika” pod jednym warunkiem: że sama go przetłumaczysz”. Przetłumaczyła. Wróciła do Warszawy i założyła wydawnictwo “Wierzy, że w życiu nie ma przypadków.

Agata Komorowska – mama, pisarka, wykładowca.

Kiedyś właścicielka dużej agencji reklamowej, walcząc z depresją przeszła rewolucję: rozwiodła się z mężem, oddała firmę, zmieniła zawód i kolor włosów.

Obecnie samotnie wychowuje nastoletniego Aleksa, Krystiana z zespołem Downa, adoptowaną Adę i Michała, dla którego jest mamą zastępczą.

W jednym z wywiadów powiedziała: „Na świecie żyje wielu martwych ludzi. Myślę, że największą grupę wśród nich stanowią kobiety. Ponieważ mamy naturalną skłonność do poświęcania się. Często spychamy swoje potrzeby tak głęboko, że już nie wiemy, kim naprawdę jesteśmy – a bez tego życie staje się po prostu ciągiem powtarzających się czynności. Codziennie to samo. Codziennie na drugim, trzecim i piątym miejscu. W końcu pękamy. Niektóre na tysiąc kawałków”. I u niej w życiu pojawił się taki moment, że rozsypała się na drobne kawałki. Pozbierała się, pokonała depresję,  bierze życie za rogi, cieszy się z każdego dnia, chociaż jak sama mówi: „cierpi na niedoczas”.

Magdalena Makarowska – dietetyk, biotechnolog. –Właścicielka gabinetu dietetycznego Centrum Natura w Łodzi. Autorka serii poradników o zdrowym odżywianiu: “Jedz pysznie, chudnij cudnie”, a także projektu edukacyjnego: “Rosnę zdrowo, bo wiem co jem”.  Gość programów DDTVN i Pytanie na śniadanie, oraz wielu audycji radiowych na temat zdrowego odżywiania. Certyfikowany Członek Zwyczajny Polskiego Stowarzyszenia Dietetyków ze statusem Dordca Żywieniowy oraz Polskiego Towarzystwa Dietetycznego.

Na co dzień zajmuje się układaniem indywidualnych planów dietetycznych zarówno dla dzieci jak i dorosłych, dla osób z problemami z nadwagą oraz przy problemach zdrowotnych.
Pasjonatka diet roślinnych.

Nie ma ludzi, którzy mają TYLKO nadwagę. Nadmiernej tuszy zawsze towarzyszą schorzenia, które dodatkowo wyniszczają organizm” – mówi Magdalena Makarowska.

Nie sztuką jest schudnąć, sztuką jest nie przytyć” – Magdalena Makarowska z książki: “Dieta bikini”.

Agnieszka Stankiewicz – Kierus – Dyrektor Wydawnicza z Wydawnictwa Kobiecego. Ogarnia cały babiniec w wydawnictwie, tworzy wizję Wydawnictwa, wydającego książki, które chce się czytać. Wyszukuje gorące tytuły do wydania.

Wydawnictwo Kobiece, które jest jej “dzieckiem” to zespół zaangażowanych osób, którzy kochają czytać i znają potrzeby współczesnego Czytelnika. Hasłem przewodnim Wydawnictwa Kobiecego jest : “bo z książką kobiecie do twarzy!”

Wydawnictwo Kobiece zostało założone przez kobiety, a jego misją jest dostarczenie unikalnych,  niebanalnych i intrygujących książek tworzonych przez kobiety i dedykowanych dla kobiet.

 

A wiesz… No pewnie, Ty dużo wiesz… 🙂 Że miłośc też jest kobietą 🙂

“Miłość jest kobietą.
Tylko kobieta może być dość silna, by pokonywać przeciwności losu.
Miłość to ona, ta, tej, owej.
Miłość czasem płacze od nadmiaru wzruszeń, z wypiekami na twarzy.
Jej wszystko wolno, nie pyta o wiek, o stan cywilny.
Gruba, chuda, ładna, brzydka, wysoka, niska – tylko nie byle jaka.
Miłość nie znosi bylejakości. Szkoda jej czasu na coś, co nie jest pierwszego gatunku

Miłość, ty 100- procentowa Babo! 🙂 “.

                                                          Grafika: ONA CZYTA
 – Jak to jest być kobietą i nie zwariować? – zapytał mnie jeden pan podczas wywiadu.
– A dlaczego mam nie wariować? Wariuję każdego dnia 🙂
Taka Jak Ty - baba grafika

Najlepiej się nie przejmować

„Prawda jest taka, że ludzie mogą Cię za wszystko nie lubić

Za Twoje szczęście lub jego brak

Za pieniądze, wieloletni związek lub łóżkową przygodę

Za wakacje za granicą lub kilka dni za miastem

Mają zdanie o wszystkim na Twój temat, że za dobrze zarabiasz lub za mało

Mogą nie lubić Cię za wszystko, tylko dlatego, że sami siebie nie lubią”

Oceniają Ciebie znając tylko koniec historii, nie wiedzieli jak było na początku i co w środku.

Nie widzą swoich słabości, ale widzą zło tego świata.

A wystarczy spojrzeć na siebie i zobaczyć co jest prawdą , a co fałszem.

Nie przejmuj się, kiedy usłyszysz o sobie nieprawdziwe plotki, bo plotki wymyślają ludzie, których zżera zazdrość.

Słyszałaś, o tym, że ludzie i pięknego pogrzebu mogą zazdrościć?

Czasem zapewne brakuje Ci tchu, by wziąć te wszystkie plotki, zranienia i rozczarowania na jeden wdech, ale czasami lepiej jest , kiedy sobie porządnie westchniesz.

Na szczęście są też tacy ludzie, przy których czujemy się dobrze, którzy rozjaśniają nasz świat swoim uśmiechem.

Taka Jak Ty - baba grafika

Przedstawiam Ci Kobietę Taką jak Ty

Przedstawiam Ci kobietę Taką jak Ty.

Nazwij ją imieniem jakim chcesz.  Może być mamą dwójki dzieci, albo singielką, kochanką, żoną, rozwódką.

Kobieta Taka jak Ty, czasami wszystkiego nie ogarnia. ( Choć przeważnie ogarnia: zakupy, dom, dzieci, rachunki, pracę). Czasami strzeli focha.

Zakocha się na amen.

Upadnie. Jest niekiedy słaba, z pociągającym nosem i zaczerwienionymi od płaczu oczami. Poleży sobie  w łóżku, popłacze w poduszkę, a kiedy się podniesie  będzie góry przenosić. Każdy upadek sprawia, że rodzi się w niej siła. Powstaje, niezniszczalana.

Niekiedy ma ochotę uciec. Czasami  strzeli drzwiami i gdzieś sobie pójdzie, by za chwilę powrócić.

Od czasu do czasu pije wino, aby mogła zaakceptować rzeczy, których nie jest w stanie zmienić.

Myśli jedno, robi drugie, przeczuwa trzecie a o czwartym mówi.

Zna wszystkie daty urodzin, rocznic, imienin swoich bliskich.

Czasami do znudzenia powtarza : “a nie mówiłam”. Bo przecież mówiła tyle razy.

W szafie ma posortowane ubrania na te:  “w które się zmieści, kiedy schudnie “, “do chodzenia po domu”, ” nie założyłam tego od lat, ale kiedyś będę w tym chodzić” , ” ciuchy do pracy”, ” małe czarne”.

Doskonale wie czego chce, dopóki nie zmieni zdania.

Kocha książki.  Dotykać, wąchać, czytaaaaaaćććć!

Poza domem : szpilki, sukienka, rozpuszczone włosy. W domu: dresy, bambosze, włosy związane w kucyk.

Czasami ma takie dni,  że nic ją tak nie denerwuje, jak wszystko.

Niekiedy ma ochotę krzyknąć:”odczepcie się ode mnie” , ale przemilcza sprawę.

W tym roku zgubiła już trzecią parę rękawiczek. 😉

Dużo chce. Czasem za dużo robi, innym razem za mało.

Nie wyszło jej kilka razy, choć tak bardzo się starała.

Niepotrzebnie się przejmowała.

I ma takie dni, że lepiej do niej nie podchodź.  “Nie mów do mnie, bo jak coś powiesz”…

Kocha. Jak ona potrafi kochać. I serce na dłoni, Ci niesie. Nie zrań tego serca.

Jak nie wie, jak wie. Wie najlepiej. Oj, tam niekiedy się pomyli. Ale pomyłki przecież się zdarzają.

Czasem wygląda. Och, jak ona pięknie wygląda. Innym razem nie wygląda. Bo bez “make -upu”, bo w rozciągniętym dresie, bo jej sie nie chce włosów myć.

I czasem wszystko jest nie tak i z rąk leci. A niekiedy wszystko idzie jak z płatka.

Raz gorzej, raz lepiej jak to w życiu.

Prawo, lewo, lewo , prawo. Północ, południe. Nieważne gdzie, nieważne dokąd, byle przed siebie. Z podniesioną głową, z wypiętymi do przodu cyckami. W szpilkach, trampkach, niekiedy boso. Cudnie jest tańczyć boso na łące. Kiedy trawa mokra jest od porannej rosy.

Kobieta taka jak Ja czy Ty nie pozwoli, by ktoś gasił jej blask, tylko dlatego, że razi go w oczy!

 

P.S  Kto jeszcze nie czytał zapraszam do lektury książki :”Taka jak Ty”

*Grafika : Piotr Kowalczyk

podcast-artwork-2-800px

Niespodzianka została odkryta

Moi Drodzy,

nadszedł czas, by odkyć moją niespodziankę.

Projekt nad którym obecnie pracuję, to rozmowy w formie audio (tzw. podcast), które będę przeprowadzała z różnymi gośćmi. Spotykam na swojej drodze  wiele ciekawych, fantastycznych osób, żałuję niekiedy, że tylko ja słyszę ich historie. Ludzie Ci mają często wiele ciekawych i mądrych rzeczy do powiedzenia. To dlatego zdecydowałam się dla Was prowadzić  podcast, abyście i Wy mogli posłuchać ich opowieści.
 Cykl rozmów będzie nosił tytuł : “Taka jak Ty”.  Jedną z książek mojego autorstwa, którą bardzo lubicie jest książka : „Taka jak Ty”, właśnie o codziennym życiu każdej z nas. O kobietach, które mają czasami wszystkiego dość, które tupną nogą, które ciężko pracują, które wspinają się po szczeblach kariery, a w domu są mamami i żonami. O kobietach stojących przed trudnymi wyborami, tymi ze złamanym sercem i tymi szczęśliwie zakochanymi.

Wpisujcie w komentarzach swoje pytania , sugestie a chętnie na nie odpowiem lub na ich podstawie zrealizujemy dla Was jeden z odcinków. 🙂

Do swoich audycji będę zapraszała ludzi znanych i tych mniej znanych. Będziemy rozmawiali na przeróżne tematy:
  •  o pisaniu i wydawaniu książek
  •  o życiu
  • o spełnianiu marzeń
  • o inspiracjach
  • o sprawach typowo “babskich”
  • o tym co cieszy, a co smuci

Chciałabym Ci serdecznie podziękować za wsparcie, które od Ciebie otrzymuję na każdym kroku. Bez niego byłoby mi dużo trudniej pisać dla Ciebie książki i tworzyć nowe projekty. Chciałabym również wspomnieć, że nagrywanie rozmów do podcastu nie oznacza końca pisania książek. Już wkrótce ukaże się nowa książka :”Minione chwile” ( 04.04.2018). Zapraszam do czytania 🙂

Rozmowy z moimi gośćmi będą już wrótce dostępne, kompletnie za darmo, specjalnie dla Ciebie, zarówno na moim blogu, jak i na platformach podcastowych, takich jak:

  • iTunes
  • Sticher
  • etc

Rozmów można słuchać bezpośrednio z Internetu, albo ściągnąć sobie na komputer / telefon i słuchać w wolnym czasie, w samochodzie, podczas spaceru, biegania, sprzątania, gotowania obiadu lub kiedykolwiek się chce.

Jeśli chcesz dowiedzieć się kiedy odbędzie się emisja pierwszego odcinka i jeszcze tego nie zrobiłaś, zapisz się do newslettera, zostaw swój adres mailowy i imię w formularzu (dostępne na stronie bloga i w każdym poście), a dostaniesz email z powiadomieniem kiedy pierwszy odcinek będzie dostępny.

 

Kolejne odcinki podcastu będą dostępne na blogu oraz pod tym adresem: https://gabrielagargas.pl/taka-jak-ty-podcast

 

Artwork podcastu:

 
zima_czas_odwiecznego_2013-11-23_13-13-46

Zimą mi się nie chce… Wyglądać pięknie.

Ponoć istnieją dwa rodzaje kobiet, te które zimą, mimo mrozu, doskwierającego zimna wyglądają pięknie. W krótkich futerkach, odpiętych kurteczkach, spódniczakch, drepczą niczym nimfy przeskakując oblodzenia. W długich kozaczkach na szpilce, kroczą dumnie. Nie straszny im śnieg, lód, ani mróz. I te, które wkładają puchowe kurtki i włochate czapy.

Ja zaliczam się do tych drugich.
Szczególnie zimą nie chce mi się być piękną.(Kiedyś mi sie chciało). Dziś stawiam na wygodę i żeby mi było ciepło: w uszy, ręce, dupsko.
Kozaki, na grubej podeszwie z futerkiem, kurtka sięgająca kolan, puchowa, cieplutka. Czapkę wkładam już jesienią i noszę do wczesnej wiosny. Szalik obkręcam dookoła szyji coby mnie nie owiało.
Idę sobie dumnie i jest mi ciepło i wygodnie. 🙂 Czasy kusych kurteczek odsłaniających nerki i zdejmowania czapki, gdy tylko mama nie widzi, bezpowrotnie minęły.

A kiedyś… Kiedyś może mi się jeszcze zachce.

odpuścić 2

Czasami po prostu odpuść

I po, co się wkurzasz?
Że nie odpisał, a powinien odpisać.
Że ktoś nadepnął ci na odcisk.
Że kawa lura, a powinna być mocniejsza.
Że w domu bałagan.
Że pada, a mogło przecież świecić słońce.
Że to, że tamto.
Że mogłoby być lepiej.
Że Kryśka leży do góry brzuchem, a Ty zasuwasz jak dziki osioł.
Że kolejna zmarszczka i siwy włos.
Że wciąż nie dopinasz się w sukienkę, w którą miałaś się dopiąć latem. Zima za pasem, a Ty wciąż na wdechu, zamiast na wydechu.
Setki „dram” bez potrzeby, a weź kobieto, wrzuć na luz. Odpuść sobie, innym, światu.
To co, że nie odpisał, widocznie nie jest taki fajny jak myślałaś. Jak to mówią :”tego kwiatu to pół światu” . I znajdzie się jeszcze taki, który będzie do Ciebie pisał i kwiaty słał i na rękach nosił. Choćby w Twoich snach, ale będzie.


Ktoś Ci na odcisk nadepnął? Przyklej plaster i zasuwaj do przodu.
Kawa lura, nie musisz dopijać, zamów nową.
W domu bałagan? Może ktoś wreszcie posprząta i tym „ktosiem” nie będziesz ty. A jeśli nikt nie posprząta? Świat się nie zawali.
Że to i tamto też. I dobrze, że tyle jest. Bo wiesz, że żyjesz.
Mogło być lepiej, a mogło też gorzej.
A Kryśka leży i leży i tyłek jej rośnie, a ty latasz to tu i tam i przynajmniej Ci się wydaje, że chudniesz w oczach. 😉
I co tam zmarszczki i siwy włos, jesteś piękna, bo wyjątkowa, jedyna w swoim rodzaju. Fajna babka z Ciebie jest.
Mówią, że kochanego ciała nigdy nie za dużo, a zresztą kolejne lato przed Tobą.
Szkoda Twoich nerwów na ludzi, których i tak nie zmienisz, na sytuacje, na które nie masz wpływu. Na przejmowanie się głupotami.
Ale powiem Ci, tak między nami, że też czasami mam ochotę zawinąć się w koc i udawać, że mnie nie ma. 🙂

ile waży matka

Najlepiej zacząć od poniedziałku …

Od poniedziałku dieta. Nie od tego, to od następnego. Za miesiąc Święta, to się nie opłaca brać za odchudzanie.

Z nowym rokiem, nowym krokiem. Tak, wtedy. Od nowego roku wezmę się za siebie. Do lata zrzucę zbędny balast. Będę wyglądała jak modelka. No może nie jak modelka, a szczupło… Pięknie. Włożę tę zwiewną sukienkę i będę w niej pląsała na łące. Motylem byłam, ale utyłam… Nie, wróć. Motylem to ja dopiero będę.  Wiotka niczym źdźbło trawy.

Tak to moje postanowienie noworoczne.

I zaczynasz z wybiciem północy. Może nie tak drastycznie, po pierwszym stycznia.  Tydzień wcześniej najadasz się, bo potem tylko dwa liście sałaty i szklanka wody, bo trzeba wyczyścić szafki ze zbędnych słodyczy, co by potem nie kusiło. Idzie Ci dobrze, ale już w sobotę  Twoja silna wola bierze w łeb, bo upiekłaś ciasto. Jak tu nie skubnąć odrobinki? I zaczynasz jeść. Bo to, bo tamto.

No dobra, od poniedziałku, to już na bank. Nie od tego, od następnego…

A może wcale nie jest tak źle.  Może Twoja waga kłamie, a może jesteś mamą i Twoje złote serce waży naprawdę dużo ? 😉

 

„Od poniedziałku dieta – postanowiła pewnego dnia Mariona.

Tęsknym wzrokiem spoglądała na spodnie numer trzydzieści sześć. No dobra, na to nie ma szans, ale roz­miar czterdzieści ją zadowoli. Czterdzieści dwa to już przesada. Rozebrała się do naga i stanęła przed lustrem. Uda. No, miała te udka, żeby nie rzec udziska. I dupsko też konkret. Usiąść było na czym. Wałeczki na brzuchu sztuk dwie, kiedy stała, kiedy usiadła, ilość wałeczków wzrosła do sześciu.

– Cholera! – zaklęła. Nie ma co lamentować, musi się wziąć w garść. Ścisła dieta i treningi przyniosą zapewne efekty. Nie ma nic lepszego od ruchu.

Ubrała się i wyszła z łazienki. Włączyła komputer i obejrzała strony sławnych trenerek. Zdjęcia dziewczyn

przed serią treningów i po niej – jak już widać było pierwsze efekty.

– One mogą, to ja też – powiedziała. – Do lata schud­nę. Latem trzeba włożyć kieckę albo spodenki, a co naj­gorsze, jeśli Witkowi wpadnie do głowy wyjazd nad mo­rze, to i strój kąpielowy.

Postanowiła zacząć dietę i ćwiczenia od poniedziałku. Przed nią weekend, a więc może sobie pofolgować. Na­jadła się na zapas. Wypiła pół butelki wina.

W poniedziałek zaprowadziła chłopców do szkoły i przedszkola, wciągnęła na dupsko dres, odpaliła YouTube’a i wpisała: „Ćwiczenia na spalanie tłuszczu”. W okienku po­jawiła się długa lista. Kliknęła na pierwszy film z Mel B. Od razu przypomniały jej się „Spicetki”. Zaczęła podskakiwać razem z Mel i pięknymi dziewczynami, które z nią ćwiczyły. Wymach jedną nogą, potem drugą. Kopnęła suszarkę z pra­niem, która wywróciła się na podłogę.

– Wszystko sprzysięga się przeciwko mnie – burknęła.

Zatrzymała filmik. Podniosła suszarkę, po czym prze­sunęła ją na prawo, aby mieć więcej miejsca i ponownie w nią nie kopnąć. Włączyła filmik. Pajacyki. Sekundy mijały, a ona czuła się, jakby zaraz miała wypluć płuca. Dzwonek do drzwi.

– O, dzięki ci, Boże!

Na chwilę mogła przestać ćwiczyć. Odebrała pacz­kę od listonosza i przystąpiła do kolejnych ćwiczeń. Pot spływał jej po plecach, a ona miała ochotę jęczeć. Potem było jeszcze gorzej. Mel B się położyła, ona wraz z nią. Brzuszki. O, rany, ledwo mogła się podnieść z podło­gi i wykonać skłon. Po chwili było ciut lepiej, ale nie

wykonywała tych ćwiczeń z uśmiechem na twarzy i w ta­kim tempie, jak trenerka i inne dziewczyny z filmu.

– Ile jeszcze, ile jeszcze? – jęczała pod nosem.

Spojrzała na monitor. Do końca treningu pozostało dwadzieścia minut.

– O, ja pierdolę! – zaklęła. – Nie dam rady.

Dasz, dasz – jakiś cichutki głosik szeptał jej do ucha.

I skakała, wymachiwała nogami, rękami, skłaniała się do przodu, biegała w miejscu, dyszała, pot już pojawił się na czole i nosie, a włosy miała mokre. Oponka podczas podskoku falowała.

– Zniszczę cię! – powiedziała, oczywiście do wałecz­ków na brzuchu, nie do Mel B.

Padła pięć minut przed końcem treningu. Leżała na zim­nej podłodze jak rozpłaszczona żaba. Dała radę, no, prawie…

Kiedy ochłonęła, weszła do kuchni i zrobiła sobie lek­ką sałatkę. Zjadła z apetytem.

– Nowa ja – powiedziała z zadowoleniem do siebie. I jakby lepiej się poczuła, od razu lżej i smuklej.

Wieczorem jednak zapomniała się i zjadła kilka ka­wałków pizzy, którą zamówił Witek.

– Cholera i po co te podskoki?

Ale skoro już była pizza, to może jeden wafelek na deser nie zaszkodzi… i lampka wina. A jutro, jutro zacznę wszystko od nowa…” – fragment książki „Taka jak Ty” – Gabriela Gargaś

 

chandra

Wszystko i nic. Nic i wszystko

 

– Co jest?

– Nic.

-Przecież widzę, że coś.

– Wszystko.

– To nic, czy wszystko?

– Wszystko i nic.

– Ciężki dzień?

Wzruszyła ramionami.

– Ciężki…  Świat jest zły, mężczyźni mnie nie rozumieją. Szef na odcisk nadepnął. Zjadłam trzy eklerki  i teraz mnie mdli. Czuję jak centymetrów w biodrach przybyło.

– Będzie dobrze.

Spiorunowała go wzrokiem.

– Dlaczego mówisz: „będzie dobrze”, kiedy ja wiem, że nie będzie. Jak ja nie lubię, kiedy jestem w rozsypce, kiedy mój świat się rozpier… na drobne kawałeczki, a ktoś wyskakuje, że będzie dobrze. Fakt, kiedyś na pewno będzie, ale nie teraz. Teraz to ja mam ochotę poużalać się nad sobą, poprzeklinać, ponarzekać. Mam ochotę rzucić talerzem o ścianę. I krzyczeć, że mi źle. I pozwól mi na to, nie wyskakuj z farmazonami, że za chwilę mi ulży. Bo nie ulży. Bo potrzebuję czasu, bo muszę się wybeczeć, wyżalić. Muszę to przerobić.  A potem się podniosę. A teraz, teraz mi źle. Kocham moją przyjaciółkę, za to, że pozwala mi na te moje beczące dni, że kiedy wyję do słuchawki nie pociesza mnie na siłę, a próbuje zrozumieć. Wie, że to minie. Za dzień, dwa, tydzień. A jak nie, to przyjedzie i utuli.

Bo jak to mówią, są takie dni, że „kurwa mać”,  to za mało.

– Chcesz czekolady?

– Chcę.

Zjadła pół.

– To wszystko czy nic? – zapytał on.

– Nic i wszystko – uśmiechnęła się do niego.

 

___7

Hej, Kobieto! Uśmiechnij się dzisiaj

Hej Kobieto! Do Ciebie mówię. Nie odwracaj głowy, o Ciebie chodzi.

Kobieto zwyczajna niezwyczajnie. Kobieto matko, kochanko, żono, partnerko, singielko. Kobieto, której się czasami nie chce.

Wiesz, jesteśmy do siebie trochę podobne.

Jestem taka jak TY
Niekiedy nie radzę sobie w życiu, innym razem wszystko idzie jak z płatka.
Łatwo sie wzruszam.
Niekiedy stąpam twardo po ziemi.
Uwielbiam kawę i wino. Czerwone. I pierogi też i jeszcze szarlotkę.
Kocham maj.
Dużo czytam.


Piorę, zmywam, zmywam, piorę. Gotuję, prasuję.
W biegu, zwalniam.
Wkurzam się. Śmieję się.
Czasami mam wszystkiego dość, ot tak po prostu.  Krzyczę, ryczę i się złoszczę. Gdzieś czytałam, że nie zdrowo jest kumulować w sobie złości i tłamsić emocji. Potrafię być zołzą. Za dużo piję kawy, czasem sobie przeklnę.

Łatwo mnie zranić.

Czasem mi nie wyjdzie, a chciałabym żeby wychodziło, bo przecież tak się starałam.

Czasem dostanę od życia porządnego kopa, coby mi za dobrze nie było.

Nie zawsze zrobię obiad, po prostu mi się nie chce.

Nie lubię nowinek technicznych, choć są pomocne. Telefon jest po to by dzwonić i pisać esemesy, a nie po to, by sciągać aplikacje. Aplikacje?
Upadam, podnoszę się.
I wiem, że jakoś to będzie, bo zawsze “jakoś” jest.
Fajnie, mniej fajnie.
Kocham szalenie.
Są osoby, z którymi mi nie po drodze i im ze mną też nie. Cóż, nic na to nie poradzę.
Mam kilka cudnych miejsc do, których chętnie wracam…
Powroty są takie fajne.

Wiesz, ja czasami tańczę w deszczu.

 

Hej, Kobieto! Uśmiechnij się dzisiaj. Zrób coś szalonego. Sięgnij po to, o czym zawsze marzyłaś.

Hej, Kobieto! Ten dzień należy do Ciebie. 🙂

friendship

Bo są takie dni…

“I będą dni, kiedy będziesz chciała zniknąć, i zjawią się na twojej drodze ludzie, którzy będą chcieli ci dokopać, i będą też dni, kiedy ktoś cię zrani, kiedy obrazisz się na cały świat. Pamiętaj, masz mnie. Słyszysz, co do ciebie mówię? Masz mnie. Przyjedź do mnie, albo zadzwoń. Jestem. Dla ciebie o każdej porze dnia i nocy.” – “Wieczór taki jak ten”

Bo są takie dni, kiedy człowiek ma ochotę zakopać się pod pierzyną i udawać, że go nie ma. Dni, kiedy wszystko zwala się na Ciebie.  Dni, kiedy najchętniej wyłabyś do księżyca z watahą wilków, a i to, by Ci nie pomogło. Dni, kiedy „kurwa mać” to za mało, by nazwać swój stan ducha.

Każdy ma takie dni.  I każdy ma swój sposób, by przetrwać, takie słabsze chwile.  Jedni wolą się do nikogo nie odzywać, inni wybeczą smutki, jeszcze inni wypiją kieliszek wina, albo dwa. A jeszcze inni mają potrzebę wygadania się. I fajnie jest móc wtedy do kogoś zadzwonić. Bo są takie osoby, są tacy przyjaciele, do których można dzwonić o każdej porze dnia i nocy.  Takie przyjaźnie są potrzebne…

I po ty złych chwilach, przyjdzie dzień, kiedy zaświeci dla Ciebie słońce. Zawsze przychodzi taki dzień… Niekiedy słońce wstaje bardzo powoli. Ale dla każdego świeci ono tak samo.  Kiedyś przestanie boleć. Na pewno. Może teraz w to nie wierzysz, ale tak będzie.

Zapytasz, skąd to wiem?

Wiem. Też przeżyłam stratę, rozstanie, miałam złamane serce, ktoś powiedział mi zbyt ostre słowo, sama powiedziałam o jedno słowo za dużo. Ktoś odszedł na zawsze, ktoś zapomniał, ktoś się pojawił po niewczasie, bo sobie o mnie przypomniał.

Ktoś nie zadzwonił, a przecież obiecał.

Z pracy mnie wylali, a dzień przedtem szef mnie wkurwił.

Jakaś nawiedzona mamuśka naskoczyła na mnie pod szkołą, że moja córka zrobiła to i tamto jej córeczce, a jej córeczka taka grzeczna. To nic, że moja miała nabitego guza.

I czasami są dni, że życie potrafi sponiewierać, spuścić manto, wepchnąć w dół, a na dodatek ptak będzie

przelatywał akurat nad tym dołem i na ciebie nasra.

Zawiodłam się na bliskiej mi osobie, ale ja też ją kiedyś zraniłam. Może nieumyślnie, a jednak.

I płakałam, bo bolało. Ale przestanie, uwierz mi, zawsze przestaje…

Życzę ci iskierki nadziei na twoim niebie, promyczka szczęścia, wiary, że wszystko jakoś się ułoży…

Wtedy otrzesz łzy, otrzepiesz kolana i ruszysz do przodu. Z podniesioną głową, z wypiętymi do przodu cyckami.

I spojrzysz na świat inaczej. Przestanie boleć.

Oddychasz, budzisz się, oglądasz świat, smakujesz, wąchasz, delektujesz się.

Jest ktoś, dla kogo jesteś całym światem, i ktoś, do kogo możesz

zadzwonić w środku nocy.

Mało?

 

Już do kupienia!

Już do kupienia

Zapisz się do listy i pobierz za darmo najnowsze opowiadnie Gabrieli Gargaś pt “Będę na Ciebie czekać”

Ostatnie komentarze

Copyright 2017 - 2020 Gabriela Gargaś © All Rights Reserved