a girl goes on a post holding a fellow on a hand

Gdyby nie Ty…- fragment najnowszej książki

„Będziemy mijać się bez gestu i bez słowa

Nie pamiętając, że przez krótki czas kochaliśmy się na zawsze.”

W. Szymborska.

Ludzie lubią używać słowa  “na zawsze”… Podobnie jak innych wytartych frazesów.

Nie zdają sobie sprawy, że na zawsze może stracić swój termin przydatności.

A potem zdziwieni, z rozdziawioną buzią stoimy bezradni, chcąc składać reklamację: że na zawsze okazało się na chwilę.

Nie lubiła słów przysięgi małżeńskiej, a szczególnie słów: „ I że cię nie opuszczę aż do śmierci”:

Nie wiemy kiedy nasze drogi z drugą osobą się rozejdą.

Kiedy ona będzie składała słowa przysięgi małżeńskiej powie:  i że cię nie opuszczę dopóki oboje będziemy siebie kochać. Dopóki miłość będzie trwała.

To smutne, kiedy dwoje ludzi żyje z sobą pod jednym dachem bez miłości…

PROLOG

Pogoda była ładna, ale wietrzna. Na Bałtyku tworzyły się spienione fale. Chwilę wcześniej Michał pomyślał, że  taka pogoda bywa zdradliwa. Wiedział, że wtedy trzeba zachować szczególną ostrożność. Wiedział też, że ludzie nie mają pokory do morza i zakładają, że akurat im to nic złego się nie wydarzy.

Kalina była bardzo zmęczona tym, co się ostatnio wokół niej działo. Za dużo napięć, za dużo pracy. Za dużo wszystkiego. I jeszcze Krystian… Odpuścił na jakiś czas, a teraz ponownie powrócił. 

Wszystko w jej życiu zaczęło rozchodzić się w szwach, kiedy uświadomiła sobie, że w to co wierzyła było kłamstwem.  Uwierzyła w kogoś, a ten ktoś zadrwił z jej wiary, z uczuć , z jej zaufania. Była dobrym człowiekiem, ale pamięta co wtedy pomyślała po jego kolejnym kłamstwie. Że chciałaby żeby zniknął… Żeby go nie było. Każdy z nas ma takiego kogoś, o którym choć raz pomyślał, by zniknął i nawet jeśli się tego wypiera, to i tak nad niektórymi emocjami trudno zapanować.

On ją zniszczył. Zniszczył kobietę, którą kiedyś była.  A ona… Ona przecież przez krótką chwilę w swoim życiu tak bardzo go kochała…

Zamknęła oczy. Zrobiłaś w życiu coś, czego w normalnych warunkach byś nie zrobiła? Pod wpływem silnego wzburzenia? Impulsu? Emocji? Rozwścieczenia?  Coś o czym nikomu byś się do tego nie przyznała?

Ona wtedy, te kilka miesięcy temu zrobiła…

A teraz on powrócił. Powrócił , by jej o tym przypomnieć.

Przyjechała nad morze sama. To  miał być  czas tylko dla niej. Musiała poukładać w głowie tyle myśli. To Kaja namówiła ją na ten wyjazd.  

Tego dnia kobieta czuła się słabo. Ostatnio mało jadła. Z nerwów nie mogła nic przełknąć. Kręciło jej się w głowie. Napiła się wody i położyła się na materacu. Lubiła kiedy woda kołysała ją lekko, wtedy najbardziej była odprężona.  Musiała przysnąć, kiedy się obudziła zauważyła, że jest daleko od brzegu. Dźwignęła się na łokciu. Przed oczami pojawiło jej się tysiące gwiazdek. Głowa jej ciążyła, a ona sama opadała z sił. Nie wiedziała jak to się stało, ale nagle znalazła się w wodzie. Ona, która potrafiła zachować zimną krew teraz spanikowała. I w jednej chwili pomyślała, może dobrze, ze tonę. Tak, przeszła jej taka myśl przez głowę. Chora myśl. Ona od dawna tonęła, przez niego. Nie, nie da mu tej satysfakcji, poza tym jest jej syn. Zaczęła wymachiwać rękoma. Próbowała wypłynąć na zewnątrz, ale wszystko dookoła niej zaczęło wirować. Zakrztusiła się wodą. Nie potrafiła opanować paniki. Jej wdechy były coraz płytsze. Czuła, że zaraz straci przytomność. Woda dostawała się do płuc, a ona czuła, się tak jakby jakaś siła rozrywała ją od środka. Demony próbowały ją ściągnąć w dół, one nie wiedziały, ze ona potrafi pooddychać pod wodą.

Michał  od razu zauważył ten niebiesko – biały materac, który niebezpiecznie oddalił się od brzegu. Ludzie często zasypiali na materacach, a prądy morskie i wiatry odpychały materace w głąb morza. Wiedział, że to jest ta chwila. Kiedy płynął w tamtą stronę łódką, materac przechylił się na bok i osoba znajdująca się na nim wpadła do wody. Wiedział, że w tej chwili liczy się każda sekunda. Wiosłował coraz szybciej. Dopłynął do poszkodowanej kilka chwil, po tym jak wpadła w odmęty spienionego morza. Wskoczył do wody, zanurkował , objął kobietę wpół  i wyciągnął na łódź. Była nieprzytomna. Najważniejsze co musiał zrobić to wypompować wodę z płuc i przywrócić akcję serca. Ułożył kobietę w pozycji horyzontalnej, odchylił jej głowę do tyłu, wyjął z jej ust kilka wodorostów. Dotknął jej szyi. Nie mógł wyczuć tętna. Rozpoczął resuscytację krążeniowo – oddechową w normalnym rytmie: trzydzieści  uciśnięć środkowej części mostka na głębokość około  pięć– siedem centymetrów na przemian z dwoma oddechami.

 Przyłożył swoje usta do jej ust. Wpompował powietrze. I wtedy  ona otworzyła oczy.

To niemożliwe…. – pomyślał patrząc w jej zielone oczy.

Te oczy, przemknęło przez myśl kobiecie…

***

Takie rzeczy są niedorzeczne, myślał Michał dwa dni później , kiedy pakował swoje rzeczy. Dlaczego nie mógł przestać myśleć o tej kobiecie? Spotykał na plaży mnóstwo kobiet. Pięknych kobiet, o ponętnych kształtach. Kobiet, które same proponowały mu spotkanie. On jednak odmawiał. Sam nie wiedział dlaczego. Koledzy korzystali z okazji. A on? Jego nie kręciły przygody na jedną noc, seks na wydmach… On chciał od życia czegoś więcej.  Nieważne czego chciał. Ważne, że nie mógł zapomnieć, o kobiecie, którą uratował. Dziewczynie, o długich blond włosach i zielonych oczach, która miała coś w sobie, jakąś magię. Nie, to nie mogła być prawda. Odbiło mu. To były ułamki chwil. Ale kiedy otworzyła oczy…  Naprawdę coś niedobrego się z nim działo. Zachowywał się  nieracjonalnie.

Kalina wyszła ze szpitala trzy dni później. Od razu skierował się na plażę. W pobliskim sklepie kupiła misia i ozdobną torebkę. Teraz czuła się głupio z tym misiem. Może powinnam kupić mu alkohol? Albo czekoladki?  Nic o nim nie wiedziała. Ale chciałaby się dowiedzieć.  W tych jego oczach było coś fantastycznego. Na samo wspomnienie uśmiechnęła się do siebie.

Zdjęła sandały i ruszyła w stronę gdzie znajdowała się wieża ratownicza.  Dwóch ratowników stało odwróconych do niej tyłem.

– Przepraszam  – powiedziała mocnym głosem.

Odwrócili się obaj.

Żaden z nich nie był nim…

– Ja…-   nie mogła zebrać myśli. – Topiłam się kilka dni temu i jeden z ratowników mnie uratował.

– Michał – powiedział ten wyższy z ratowników.

– Chciałabym mu podziękować.

– Wyjechał…

Coś ścisnęło ją w sercu. „Wyjechał”….

Spotkała w swoim życiu mnóstwo fajnych mężczyzn, tych z poczuciem humoru, które tak sobie ceniła. Tych, którzy wiedzą co powiedzieć, i tych których mogłaby słuchać godzinami, bo mówią tak , że od tego, co mówią miękną ci kolana… I tak słowem czarują.

Mężczyzn wrażliwych, ale też takich co, to potrafią przywalić.

Mężczyzn spokojnych i tych jak tsunami…
Cichych, głośnych, małomównych…
Tych, z którymi chcesz się kochać całą noc i też takich z którymi nie chcesz tego robić, a jednak coś cię do nich ciągnie…

Spotkała też psycholi, socjopatów i kłamców, którzy perfidnie ją zranili. Tak, ich też. Wzbudzili zaufanie, rozkochali w sobie, a potem zrobili z życia piekło… Ale takich ona chciała wymazać z pamięci jak najszybciej.

A teraz spotkała jego… A więc ma na imię Michał… To mężczyzna , który ma to “coś” w sobie. Jakieś chochliki w oczach.  Z nim  chciałaby chodzić na spacery i wyjadać palcami nutelę ze słoika. I tańczyć w deszczu.

Kobieta roześmiała się. Coś miała nie tak z tańcem w deszczu, a może to jest tak, że każda kobieta chciałaby zatańczyć w deszczu, z tym właściwym mężczyzną. Mężczyzną , który uratował jej życie. Uratował ją na wiele sposobów. Teraz już o tym wiedziała.

Za pomoc w napisaniu fragmentu tekstu o akcji ratowniczej, dziękuję Michałowi. Gdyby nie jego uwagi, ratownik z książki uciskałby klatkę piersiową na głębokość 40 cm, przebiłby dziewczynę na wylot 🙂 – Jak mi powiedział Michał. No tak… Człowiek uczy się całe życie 😉

 

grafikapng

“Tysiąc obsesji” i jeszcze z jedna, by się znalazła

Dostajemy z Marcelem mnóstwo pytań, odnośnie książki. O czym jest? Czy to erotyk? Romans? Kryminał?  Z czym to ugryźć…

Nie chcemy za dużo zdradzać, tę książkę po prostu trzeba przeczytać. I wtedy znajdziecie odpowiedzi na wszystkie nurtujące Was pytania.

Nie jest to  „Pięćdziesiąt twarzy Greya”, a „Tysiąc obsesji”.

Każdy w tej książce znajdzie coś innego. Mój współautor znalazł trupa.

Zdjęcie : Marcel Woźniak

Uwielbiam w książce  tę stronę kobiecą, bardziej subtelną, z rozterkami, emocjami, jakimś też takim wariactwem. Z zagubieniem, melancholią. I z miłością. Bo w tej książce też jest miłość. Chyba nie zgodziłabym się napisać książki, gdyby nie było w niej miłości… Bo człowiek jest od niej uzależniony. Ostrzeżenie!  Nie jest to tkliwe romansidło.

To książka o namiętnościach, które bywają obsesyjne i ślepe.  Kiedy się pojawiają potrafią siać spustoszenie.  Kochankowie nie widzą nic dookoła, oprócz siebie. Namiętność jest złudna, podstępna i nieźle oszukuje ludzi. Dlatego tak wielu ludzi za nią podąża. Podąża za ułudą. Ludzi kręci taki stan. Stan, kiedy wydaje im się, że mogą wszystko, choćby wznosić się kilka metrów nad ziemią. Namiętność jednak wypala się tak szybko, jak przychodzi.

A co z tytułową obsesją? Każdy z nas ma w sobie jakieś demony, które wychodzą z ukrycia w najmniej spodziewanych momentach. Czasami są uśpione, czasami człowiek się zarzeka , że tego czy tamtego nie zrobi, ale nie wiemy jak się zachowamy w danej okoliczności. Nigdy nie możemy powiedzieć , tak jestem tego na sto procent pewna/pewny.

Czyli mamy demony, obsesje i… Fantazje…

To książka o fantazjach. Każdy z nas lubi fantazjować na różne tematy. Gdyby tak wszyscy powiedzieli głośno, czego chcą o czym marzą, może byłoby prościej. A może lepiej nie mówić głośno tego, czego tak mocno pragniemy, o czym fantazjujemy, bo powstałby jakiś galimatias z tego wszystkiego 😉

To opowieść o niedomówieniach. Ile rzeczy sobie nie mówimy. Milczymy, bo tak niekiedy prościej. Bo on czegoś nie powiedział, a ona źle zrozumiała. A gdyby on jednak powiedział, to ich historia potoczyłaby się całkiem inaczej…

I o tym, że jej się wydawało, albo to jemu? Bo chciała za bardzo, a on niedostatecznie, albo to na odwrót było?

To książka pełna zwrotów akcji, zakrętów, wyskoków. Historia, która dzieje się w świecie wielkiego biznesu, gdzie nie wszyscy grają czysto, a gra ta doprowadza do morderstwa. To opowieść niekiedy mroczna… Intryga się piętrzy, napięcie potęguje…

Najcelniej opisany jest tu konflikt serca i sumienia, wsparty wizją równoległego życia rozwijanego pod wpływem pragnień, nad którymi bohaterowie  chcą i nie chcą zapanować.

Mamy zbrodnię, mamy zdradę, miłość, pożadanie. Czego chcieć więcej? 🙂

Mamy też różnorodnych bohaterów . Niektórych dość enigmatycznych, znajdujących się niemal na granicy obłędu , często zagadkowych. Szaleńców opętanych pożądaniem?  Bo w końcu  w tej historii nikt nie jest tym, za kogo się podaje.

Chciałam też napomknąć, że bohaterom towarzyszy też muzyka… Powinniśmy z Marcelem stworzyć chyba play listę do tej książki, coby się dobrze czytało.

Tyle spamowania Kochani, a więc trochę Wam zdradziłam, większości nie 😉 Lubię tę historię, jest taka inna od tych, które do tej pory napisałam. Może dlatego, że nie pisałam jej sama. Na pewno dlatego 😉 Dwie osoby, dwa inne spojrzenia na świat, inny sposób pisania, to był trudny projekt do zrealizowania, ale mam nadzieję, że podołaliśmy.

kiedys 4

Kilka ciekawostek na temat książki :”Kiedyś się odnajdziemy”

Pomysł na książkę zrodził się dobre dwa lata temu, jednak w planach miałam napisanie innych książek i tak musiałam go odłożyć na półkę z napisem : „do zrealizowania”.

Jakiś wewnętrzny głos w mojej głowie, co jakiś czas powtarzał mi, że muszę tę książkę napisać, tym bardziej, że pierwsze stronice książki opowiadają o dziecięcych latach mojej babci. O jej rodzinnym domu, a potem gehennie jaką przeżyła.

Historia była ciężka do opowiedzenia. Kiedy ją pisałam przeżywałam różne skrajne emocje. Skonstruowanie tła historycznego jest trudne. Aby stworzyć jej dobrze potrzeba mnóstwo pracy ze strony pisarza, tym bardziej, że w tym wypadku pisarka nie jest historykiem 😉 Oczywiście gdyby nie pomoc cudownych ludzi, popełniłabym mnóstwo  „baboli”,

„ kiksów” i  błędów.  Współpracowałam z panem historykiem Stanisławem Marią Jankowskim, od lat związanym z Instytutem Katyńskim w Polsce, panią dr Lucyną Kulińską – polską historyk i doktor nauk humanistycznych w zakresie historii, a także panią dr Katarzyną Szczerbą. Dodatkowo przeczytałam kilkadziesiąt publikacji dotyczących okresu drugiej wojny światowej. Pisanie książki nie jest takie proste, jak się wydaje. 😉 Autor poświęca mnóstwo godzin na sam reaserch.

Mamy tło historyczne, teraz emocje.  Kocham pisać o emocjach.  Może, dlatego, że sama jestem bardzo emocjonalna. Taki wrażliwiec ze mnie. Ale nie to, że wszystko tak cacy jest ze mną i ja taka milutka jestem. Wybucham równie często jak się śmieję. A jak mnie coś wkurzy, potrafię być zołzą.  Niemal natychmiast mi też przechodzi i zaraz żałuję mojego wybuchu. Ale, ale, to o książce miało być. A więc emocje. Miłość… „ bo nie ma nic ważniejszego od miłości”

Grafika: NIEnaczytana

To było trzy lata temu, po wysłuchaniu “tej” historii, wiedziałam, że o niej napiszę… Historii pewnej miłości, która zrodziła się w czasach okupacji, w Warszawie.  Historia ta, była zaczątkiem opowieści o Tadku i Annie.  Kiedy ją pisałam, zastanawiałam się jak to wtedy było, czy faktycznie ludzie kochali jakoś mocniej, intensywniej, gdyż obawiali się, że kolejnych dni mogą już razem nie spędzić?  Czy nie powinniśmy żyć tak każdego dnia?  Jakby jutra mogło nie być. Przecież żadna chwila już się nie powtórzy. Jak pisała Wisława Szymborska:

„   Żaden dzień się nie powtórzy,
nie ma dwóch podobnych nocy,
dwóch tych samych pocałunków,
dwóch jednakich spojrzeń w oczy”.

Grafika: prostymislowami.com

To, co nam się przydarza w danej chwili jest niepowtarzalne. I taki był związek tych dwojga: Ani i Tadka.  Żyli chwilą, dla chwil.

Aby książka dobrze się sprzedała, aby Czytelnicy o niej usłyszeli, musi być dobrze rozreklamowana i to jest fakt.  Mój Wydawca – Czwarta Strona wpadł na pomysł, że nakręcimy do tej książki filmik promocyjny ze mną w roli głównej.  Jak zapewne wiecie, kocham pisać książki, a nie lubię wystąpień publicznych, sesji zdjęciowych, a tutaj takie coś, filmik i ja w roli głównej, jako sanitariusza Ania.

Zgodziłam się. Ależ ja się na początku stresowałam, tym bardziej, że na planie towarzyszyło mi dwóch fajnych powstańców…  A tu trzeba było rany opatrywać i mundur rozpinać. 🙂 Potem chyba za bardzo nawet się  w rolę wczułam, bo nawet mąż zauważył, że to patrzenie w oczy panu odgrywającego powstańca, coś jakieś za długie jest 😉 Kochani, ale czego się nie robi dla dobrej reklamy. 😉 Pół żartem pół serio, ale z ręką na sercu, uwielbiam ten filmik.  Teraz doceniam pracę aktorów. Króciutki spot reklamowy, a kręcony był cały dzień, wśród kurzu, gruzu, w niewygodnej pozycji,  ale w doborowym towarzystwie. 😉

Poniżej możecie zobaczyć trailer:

https://www.youtube.com/watch?v=2I7HwcOdOFo

Kochani, uważam, że pozycja : “Kiedyś się odnajdziemy” jest jedną z najlepszych w moim dorobku literackim. Polecam  ją Wam z całego serca i czekam na Wasze opinie!

IMG_20190529_161830_801

Spróbuj – szepnęło marzenie

Spróbuj… – szepnęło Marzenie.

– Co?! Znowu?! – zdenerwowało się Doświadczenie.

– Ha! Znów wszystko przeze mnie, – uśmiechnął się Powód.

– Nie! Przeze mnie! – zaprotestowała Pycha.

– A może nie trzeba… – wyszeptała Ostrożność.

– Oto jestem! – oznajmiła Stanowczość.

– A dokąd to beze mnie? – zapytało Upojenie.

– Bez ciebie to donikąd, – odpowiedział Spokój.

– Może lepiej jutro…? – zainteresowała się Wątpliwość.

– Teraz albo nigdy! – zripostował Upór.

– Byle nie tak jak wczoraj, – uprzedziła Codzienność.

– To co było wczoraj już się nie powtórzy, – uspokoiła Głupota.

– Wszystko będzie inaczej, – skłamało Przeczucie.

– Coś mi to przypomina, – zamyśliła się Pamięć.

Marzenie wstało i wyszło…

Po Warszawskich Targach Książki naszła mnie taka refleksja: udało mi się spełnić tyle marzeń. Oczywiście wiele jeszcze mam takich, których nie spełniłam, ale nie boję się po nie sięgać. Zrozumiałam, że będe mieć jeszcze tysiące wątpliwości, że czasami będę się czegoś bała, ale wiem, że warto, bo potem radość ogromna.

Cudownie jest napisać książkę, przelać historię, która układa się w głowie na papier, ale jeszcze cudwoniejsze są spotkania z Czytelnikami i Wasze komentarze: “Dziękuję”, ” Dzięki Twojej książce, zaczęłam postrzegać świat inaczej”. Miód na serce , te Wasze słowa. To ja Wam dziękuję, że chcecie się tymi swoimi odczuciami podzielić ze mną, że stoicie w długiej kolejce, tylko po to, by zamienić ze mną kilka słów. Dziękuję, za każdy Wasz uśmiech i za to, że dzięki Wam i ja mogę się uśmiechać.

Spróbuj, szepnęło marzenie… Spróbuj i Ty, tak jak ja kiedyś spróbowałam. Wiesz ile razy mi się nie udało? Ile akapitów wywaliłam z tekstu? Ile razy myślałam, i po co mi to? Ale… Potem przychodziło opamiętanie i myśl: po, to, bo to kocham. Tak, kocham to moje pisanie. Postawiłam wszystko na jedną kartę, chociaż bywało ciężko , wciąż niekiedy jest, ale jestem w takim miejscu w życiu, gdzie wiem, że dużo mogę i nie wszystko muszę i to jest najfajniejsze. Czego i Tobie życzę!

Jeśli chcesz, napisz coś od siebie, dla mnie, będzie mi bardzo miło!

Poniżej kilka migawek z Warszawskich Targów Książki

284466_filizanka-notes-dlugopis-kawa

Co w trawie piszczy, czyli plany wydawnicze

To będzie pracowity rok.  Ale cieszę się, bo mam mnóstwo pomysłów  i mam nadzieję, że to, co napiszę Wam się spodoba.:-)

WIOSNA

Już 24.04 ukaże się moje najnowsza książka : „Kochaj mnie czule”

I istnieje miłość bez dotyku, bez fizycznej bliskości. Na podstawie słów tylko. I też nie od zaraz…

Tę historię napisało samo życie.

Za dużo tego wszystkiego jak na jedną osobę… Może ktoś dopisze za mnie szczęśliwe zakończenie? – tak napisała zwyciężczyni konkursu literackiego „Opowiedz nam swoją historię”. To właśnie jej opowiadanie zainspirowało mnie do napisania tej niezwykle wzruszającej powieści. Czy prawda może wyzwolić?

Czy może lepiej nie wiedzieć o przykrych wydarzeniach z przeszłości?
Natalia i Paweł to małżeństwo, które z pozoru wiedzie spokojne i szczęśliwe życie. Pewnego dnia kobieta dowiaduje się, że ma niepokojące znamię na dnie oka. Jej życie zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni. Wyjeżdża do specjalistycznej kliniki. Podczas konsultacji spotyka swoją dawną miłość: Szymona, który teraz jest profesorem okulistyki. Co wyniknie z tego spotkania?

Cztery lata później na świat przychodzi syn Natalii i Pawła. Niestety niebawem okazuje się, że chłopiec ma zespół Aspergera. Małżeństwo nie wytrzymuje kolejnej próby i zaczyna się od siebie oddalać. Pewnego dnia Paweł znika, zostawiając po sobie pustkę i długi… Czy Natalia zdoła odbudować swoje życie? Czy można pogodzić się z myślą, że małżeństwo było zbudowane na kłamstwie? Jakie jeszcze niespodzianki szykuje dla niej los?

LATO

Pierwsza część sagi. – Tytuł jeszcze nieznany :-).  Może macie jakieś propozycje tytułów?

Kończę ją pisać i zapewniam Was, że będzie mnóstwo emocji, zwrotów akcji, zawirowań. Jest to książka na tyle dla mnie ważna, bo inspirowana opowieściami mojej kochanej Ś.P  babci.

To pierwsza część sagi rodzinnej opowiadająca historię rodziny Dobrzyńskich zamieszkałych na Wołyniu, nieopodal Krzemieńca. To opowieść o kochającej się rodzinie, na tle burzliwych losów Polski początków dwudziestego wieku.

 Janka miała czternaście lat, kiedy wraz z ciotką i siostrą Bronią, która była wówczas niemowlęciem, musiały uciekać z Wołynia. Jej serce rozdziera rozpacz, kiedy jej rodzice zostają zamordowani z rąk przyjaciela rodziny Olega, któremu jej ojciec wyprawił wcześniej wesele.  Ucieczka z niemowlęciem nie jest łatwa, banderowcy depczą im po piętach. Kiedy  kobiety napotykają na drodze Ukrainkę, która obiecuje im pomoc, zostawiają u niej niemowlę. Janka obiecuje sobie, że wróci po siostrę.

Mijają lata. Janka musi szybko dorosnąć i stawić czoła problemom, Bronia wychowywana jest w ukraińskiej rodzinie. Nowi rodzice nadają jej imię Kateryna. I choć Ukrainka kocha  swoją przybraną córkę, przybrany ojciec traktuje ją z dystansem, przecież nie jest: „ich”.

Tadeusz i Anna, dwoje młodych ludzi, szaleńczo w sobie zakochanych, mieszkają w Warszawie. Wiedzą, że w warunkach, jakich przyszło im żyć muszą kochać mocniej, żyć szybciej. Pobierają się w czerwcu 1944 roku, dwa miesiące przed wybuchem Powstania Warszawskiego.

Tadeusz  zasila szeregi AK, jego żona, jest sanitariuszką, która pomaga rannym w Szpitalu Wolskim. Tuż przed rozstaniem z mężem kobieta wyznaje mu, że jest w ciąży. Tadek obiecuje jej, że wróci do niej żywy. Jednak to kobieta zostaje rozstrzelana z rąk Niemców.

Po wojnie drogi Tadeusza i Janki krzyżują się. Mężczyzna wciąż nie może się pozbierać po stracie żony, Janka myśli o siostrze, którą zostawiła. Dwoje rozbitków, poranionych przez okrucieństwo wojny, czy mogą siebie uratować? Czy mimo traum, cierpień i bólu, którego doświadczyli, potrafią jeszcze kochać?

To książka o miłości, która potrafi przetrwać największą gehennę, a także stracie, której nie można przeboleć i zbrodniach, które ciężko jest wybaczyć.

JESIEŃ

I tutaj niespodzianka 🙂   Książka, którą, jeśli napiszę  to sama sobie przyznam order . 🙂 Petarda z opóźnionym zapłonem 🙂

Inna od poprzednich. Nie wiem jak wyjdzie, ale sądzę, że wyjdzie dobrze.  Już się dzieje. Dużo się dzieje…

ZIMA

Książka świąteczna, inspirowana opowiadaniem: „Będę na Ciebie czekać”

Opowiadanie dostępne tutaj: https://gabrielagargas.pl/bede-na-ciebie-czekac/

A może macie inny pomysł na książkę zimową? Szukam inspiracji. Ktoś, coś?  Jeszcze wszystko przed nami 🙂

No to na którą książkę najbardziej czekacie?

pocałunek

I wtedy padał deszcz…

Kochani,przed Targami Książki napisałam kilka stron najnowszej  książki. Będzie to  historia z życia wzięta, opowiedziana przez jedną z Czytelniczek.

Teraz czytam ją na spokojnie. Chciałabym żebyście i Wy przeczytały fragmenty i napisały mi w komentarzach pod tym postem, co o tym sądzicie. Będę wdzięczna za każdą opinię.

Czy te fragmenty, nie są a bardzo melancholijne? Zbyt emocjonalne? Łzawe?

( Uwaga, teksty bez redakcji i korekty. Mogą posiadać ukryte babole;-)

”  Jest zwyczajnie i nagle twój świat jest pełen głosu, barw, wibrującej muzyki, która przenikła gdzieś w głąb ciebie, już wtedy, kiedy razem tańczyliście. Kiedy jego dłoń delikatnie zsunęła się po twoich plecach i zatrzymała  w odpowiedniej odległości od  pośladków. A ty, tak naprawdę , w głębi serca, chciałaś poczuć ją ciut niżej, chociaż wiesz, że to byłoby niewłaściwe.   I wszystko to, przeżywasz na nowo. Roztrząsasz… Analizujesz… Zastanawiasz się, czy to z sensem, czy bez sensu.

Wrażenia, przemilczenia… Wiesz, że przemilczenia też mają swoją wartość? Bo nie wszystko jest wprost… I na pewno nic nie jest na wyrost. Przemilczacie, ale oboje wiecie, co chcielibyscie powiedzieć… Gdzieś, kiedyś usłyszałam zdanie, które wyryło mi się w pamięć:  „Czyż mogliśmy być dwiema stronami tej samej kartki?”. I chcę wierzyć, że mogliśmy. Mogliśmy wszystko, ale uciekłam.   Te wszystkie drgania, wybuchy, są bardzo niebezpieczne, jak jakiś wirus. I wydaje mi się, że ciężko wyjść z tego bez powikłań. A ja nie chciałam mieć powikłań, po chorobie zwanej zauroczeniem. Nie mogłam sobie pozwolić, na takie wariacje, wibracje, trzepoty motylich skrzydeł. To wszystko rozszarpałoby mi duszę, która łkałaby, nawet wtedy, kiedy ktoś będzie próbował ją utulić.

Zaczęłam czytać Osiecką. Z tą Osiecką to zawsze tak, kiedy serce boli…

Często kocha się “z przerwami”. To znaczy czasem jest tak, że aż brzuch boli i oczy pieką, a czasem jest tak, “że można wytrzymać” i w ogóle myśli się mocno o czym innym”.

I tak, te oczy pieką, i brzuch boli i jakoś nie można wytrzymać.”

 

“I świat wypadł mi z rąk i serce jakoś zaczęło drżeć. To nie były lekkie drgania,  dobrze wiedziałam, że zbliża się trzęsienie…

Jak się dostosować do nowego rytmu?  Zdarzyło nam się przypadkiem. Chociaż nie wierzę w przypadki.

I padał deszcz. Lało. A on mnie całował. A ja  nie chciałam, by przestawał. Chciałam przemoknąć.

–  To takie westchnienie przeznaczenia… – powiedział potem. ”

” To było kilka przyspieszonych oddechów, szalonych pocałunków, otarć naskórka, przygryziona warga, z której spłynęła kropla krwi. To była ta emocja, która nie chce mi teraz wyjść z głowy. I uśmiech też był. I kilka wzruszeń i jeszcze słowa.  Szeptał słowa, które chciałam usłyszeć i to było zgubne…… I wtedy, odpłynął czas. Jego palce splotły się z moimi palcami. A my staliśmy tak w milczeniu i patrzyliśmy na siebie. Jakbyśmy  się  nigdy wcześniej nie widzieli. I był zachwyt. Tysiące małych zachwytów. I powiedział : “spróbujmy” . A ja się roześmiałam.  Chciałam udawać, że nie wiem, o co mu chodzi, ale przecież czułam to samo co on, i wiedziałam, co te : “spróbujmy” znaczy.”

 

“- Wiesz, ja już jestem dojrzałą kobietą, coś przeżyłam, coś mi nie wyszło, coś się rozsypało. I chyba powinnam inaczej reagować?

– Natalia, a czego ode mnie oczekujesz? Co ja mam ci właściwie powiedzieć? Nie pisz do niego, wykreśl go z życia, nie odpowiadaj na jego wiadomości, nie myśl. Kochana, nie. Ja ci tego nie powiem. Mogę ci powiedzieć: idź i dalej się wzruszaj, rozbebesz te wszystkie emocje, które już za tobą,  Zamknij oczy i przeżyj je jeszcze raz. Co w tym złego? No, co? Nie możesz tutaj siedzieć i dokonywać wiwisekcji tego,  co się przydarzyło. Stało się i trudno… Zdarza się.”

 

” A teraz? Ile muszę sobie zafundować terapii, aby wrócić do „normalności”… Wypłukać ze łzami, te emocje, które nam się przydarzyły. Bo ja w sercu noszę też trochę Twoich emocji. Teraz, kiedy dałeś się poznać, zabrałam ich trochę do siebie, tak jak ty zabrałeś trochę moich.

– Halo?

– To ja. – Wiedział, że to byłam ja, nie musiałam się przedstawiać. Nie musiał patrzeć na wyświetlacz. Znał mój głos.

– Wiem. Wiem, że ty…

– Przyjedź i poskładaj z tych rozsypanych kawałków moje serce. A potem poczekaj, aż wszystkie kawałki skleją się w całość.”

 

milosc grudiowa 2

Kilka słów o : “Magii grudniowej nocy”

Zaczęłam pisać: „Magię grudniowej nocy” późną wiosną, kiedy za oknem było słonecznie, wszystko budziło się do życia, rozkwitało. A u mnie na stronicach książki było mroźno, zimowo, a mieszkańcy małego bieszczadzkiego miasteczka stroili drzewka na Święta.

I nastało lato, pisałam w ogródku, kwiaty kwitły, dzieci pluskały się w pompowanych basenach, a ja klepałam na klawiaturze: „. Śnieżny puch rozmiękczał kontury pobliskich drzew i dachów. „Śniegu jest tutaj więcej niż w mieście!” – zauważyła. „Skrzypi pod stopami, odrywa się od gałęzi drzew i opada na przechodniów. Lodowe sople zwisają z dachów niczym przeźroczyste szpikulce”.

Dużo znajdziecie w tej książce emocji, melancholii, kłębiących się uczuć. Ostatnio odpowiadałam na pytania do wywiadu, i jedno z pytań brzmiało: czy wolę pisać, kiedy jestem radosna czy smutna? Najbardziej lubię pisać, kiedy jestem rozmarzona, albo dopada mnie melancholijny nastrój. Latem jakoś ciężko u mnie z tą melancholią. Bo słońce, plaża, bo życia jakoś radośniejsze. A takie melancholijne dni dopadają mnie szczególnie jesienią. Ale można sztucznie sobie to rozmarzenie wywołać. 🙂  Na przykład zauroczyć się w kimś niedostępnym. ( Czytaj hollywoodzki aktor, piosenkarz, etc.;-) – taki żarcik, albo i nie 😉

 

Cudna grafik : @Kasik Recenzuje.

Uwielbiam nastrajać się do książki. Słuchać emocjonalnej muzyki, oglądać filmy, przy których mogę się porządnie wybeczeć, a że płaczę, na co drugim filmie, bo zawsze mnie coś rozczuli… Potem mam w sobie tyle kłębiących się emocji, że chętnie przelewam je na papier( uściślając wklepuję do Worda). 😉

Dużo w tej książce naszego babskiego życia. Takiego codziennego, z troskami i problemami, które trzeba jakoś rozwiązać.

Trochę też bajkowej atmosfery. Bo za takimi historiami pełnymi cudów wszyscy tęsknimy. Na każdej kolejnej przewracanej stronie poczujecie magię Świąt: zachwycą Was wypieki babci Zosi, zanurzycie się w atmosferę małego bieszczadzkiego miasteczka, z bohaterami książki przejdziecie się ośnieżonymi dróżkami i niemal poczujecie jak śnieg chrzęści pod butami. Tę opowieść długo będziecie nosili w sercu.

Na stronicach książki odkryjecie pewną tajemnicę sprzed lat. A prawie każdy z nas nosi jakiś niewypowiedziany sekret…

“Widzi pani, prawda nie jest nigdy czarno-biała, choć wielu ludzi zapewne tak sądzi. A ona jest niekiedy znacznie bardziej złożona, niż nam się wydaje. – Westchnęła. – I jeszcze jedno, najważniejsze. – Spojrzała na Amelię swoimi wyblakłymi oczami. – Każdy ma swoją prawdę, tą najważniejszą, którą nosi w sercu. Czasem jest to tylko wyobrażenie, jakaś przeżyta emocja, miłość, zauroczenie. Ale dla nas to prawda.”

Grafika :@Kasik Recenzuje

 

Czy można czytać tę książkę osobno, nie znając poprzednich części?

Jak najbardziej.   Skonstruowałam tak fabułę, że bez znajomości pierwszej i drugiej części można czytać część trzecią.  A jeśli będziecie chcieli przeczytać całość, to pierwsza część nosi tytuł :” Wieczór taki jak ten”, druga : „Lato utkane z marzeń”. A trzecia : „ Magia grudniowej nocy”.

Książka w przedsprzedaży dostępna tutaj: https://www.empik.com/magia-grudniowej-nocy-gargas-gabriela,p1209144878,ksiazka-p

Zapraszam do lektury 🙂

 

list

Jesienny list

Przez tyle lat chciałam byś napisał do mnie list.  Nie lubię dostawać maili, a listy. A może to też tak, że to, co wydarzyło się nam, to zamierzchłe czasy… Wtedy też czekałam na list. Wyczekiwałam listonosza każdego dnia. A kiedy przyszedł upragniony list od Ciebie, zamykałam się w pokoju i czytałam kilka razy. Byłeś oszczędny w słowach, ale papeterię wybierałeś taką, jaką lubiłam najbardziej. Pachnąca fiołkami.  Przez te wszystkie lata, od naszego ostatniego spotkania, wyobrażałam sobie nie raz, jak piszesz do mnie list. I…  Kiedy już  straciłam nadzieję, dostałam  kopertę, zaadresowaną na moje panieńskie nazwisko. Wysłałeś go do mojej mamy, bo … Skąd mogłeś znać mój nowy adres zamieszkania?  Skąd mogłeś wiedzieć, że jestem mężatką?  A może wiesz? Teraz ludzie o sobie wszystko wiedzą. W dobie facebooka, instagrama i innych tego typu portali można znaleźć wszystko. Kiedyś szukałam Cię na facebooku, ale nie znalazłam. I wiesz, ja się nawet bardzo ucieszyłam, że nie mogłam Cię znaleźć, że Cię tam nie ma. Zawsze byłeś inny. Mój. Jedyny. Dla mnie niepowtarzalny. Chciałabym wiedzieć, że ja dla Ciebie też taka byłam.  I wiedziałam, czułam to gdzieś podskórnie, że nie będziesz lubił fejsbuka/fejs boga.

Bałam się otworzyć kopertę. Długo obracałam ją w dłoniach, a w uszach słyszałam słowa “November rain”:

When I look into your eyes
I can see a love restrained
But darling when I hold you
Don’t you know I feel the same

To przy tej piosence zdarzyło się nasze WSZYSTKO.

Nalałam sobie lampkę wina, usiadłam wygodnie w fotelu i z bijącym sercem otworzyłam list.

Spotkałem Cię przypadkiem. I wiem, że to musiałaś być Ty. Poznałbym Cię nawet za pięćdziesiąt lat, jako sędziwą staruszkę. Mogłem podejść, ale nie byłaś sama. A zresztą nawet gdybyś stała tam sama, to chyba nie miałbym odwagi…

Obiecałem Ci kiedyś, że napiszę dla Ciebie list, ale nie napisałem. Też nie miałem odwagi.

Dopiero to przypadkowe spotkanie sprawiło, że wszystko we mnie odżyło. Napisałem.

Tak teraz, po tylu latach… Dokładnie po piętnastu, od naszego ostatniego spotkania ,mogę śmiało  stwierdzić, że zdarzyliśmy się sobie po coś.

Dzięki Tobie inaczej patrzę na świat. Czasami sobie wmawiam, że Twoimi oczami.

Chciałbym się z Tobą napić kawy. Jestem ciekawy, czy wciąż pijasz ją hektolitrami?

„Z pianką”. Inni powiedzieliby po prostu cappuccino,  Ty się upierałaś, że to kawa z „pianką”, koniecznie ze szczyptą cynamonu.

Chciałbym z Tobą pójść na spacer i zachwycać się babim latem, wrzosem i kolorem Twych oczu.

I chciałbym opowiadać Ci te wszystkie rzeczy, od których na Twojej twarzy pojawiał się rumieniec.

Chciałbym zabrać Cię do miejsc, w których bywam. I tych, które przypominają mi Ciebie.

 I chciałbym zagrać dla Ciebie na gitarze, a Ty byś boso tańczyła. Dla mnie tańczyła. Tak jak wtedy.

Nie chciałbym szukać w Tobie moich pożądań, ani też nie pragnę byś wypełniła moją pustkę.

I chciałbym Cię móc ponownie dotknąć, bo….„kiedy Cię dotykałem, zdałem sobie sprawę, że całe życie żyłem z pustymi rękami.”

Trzy tygodnie temu spotkałam Cię przypadkiem… I… Spojrzeliśmy sobie w oczy. Uśmiechnęliśmy się do siebie i bez słowa każde odeszło w swoją stronę.  Wymyśliłam sobie, że napisałeś do mnie list…

Tak bardzo tego pragnęłam, że aż w to uwierzyłam. List, na który czekałam od ponad piętnastu lat. Może kiedyś wymyśliłam sobie Ciebie… Utkałam sobie Ciebie z moich niespełnionych marzeń, przetkałam  srebrnymi nićmi ze snu. Doprawiłam szczyptą wyobrażeń o tym, jak mogłoby być, a wcale tak nie było.

Ale wtedy, te piętnaście lat temu wszystko się zdarzyło. .. Wszystko.

Może, dlatego, kiedy nadchodzi jesień tęsknię. Do Ciebie tęsknię, do swoich najpiękniejszych snów.

Wiesz, to ja wyślę do Ciebie list… Napisałam go piętnaście lat temu. Chciałabym byś go otrzymał.

Ten fragment pochodzi z pliku :”jesienna książka”. Kiedyś  zaczęłam coś pisać, potem mi się odwidziało. A dzisiaj przeczytałam na nowo i  może powstanie  z tego jakaś fajna historia? Co  myślicie? Wpisujcie w komentarzach. 🙂

 

Lato grafik 2

“Lato utkane z marzeń” podbija Wasze serca!

Kochani,

Dziękuję za to, że tak bardzo pokochaliście:”Lato…” , za każdą recenzję, komentarz, grafikę, zdjęcie. Za każde ciepłe słowo!

Jestem wzruszona!

Od ponad miesiąca książka znajduje się w TOP 100 najlepiej sprzedających się książek na stronie empik.pl

Zyskała miano bestsellera na stronie ravelo.pl  i taniaksiazka.pl

Jednak, to co dla mnie najważniejsze, to to, że Wam się spodobała.

Poniżej kilka recenzji:

“Historia ta przypomina o tym, że nie można nikogo osądzać oraz że nie warto zbyt długo chować do naszych bliskich urazy. Trzeba nauczyć się wybaczać, by nie okazało się, że na wszystko jest za późno. Podobnie jak nie można zbyt łatwo rezygnować, poddawać się, przegapiać szans, jakie daje nam los. Tak rzadko mówimy o tym, co czujemy, co nosimy w sercu. Nie pozwalamy, by emocje kłębiące się wewnątrz nas miały szansę dotrzeć do właściwej osoby.

“Tak rzadko mówimy o tym, co czujemy. Myśli, emocje i uczucia pozostawiamy w głowie, w sercu, nie wypuszczamy ich na światło dzienne. Dlaczego nie mówimy, że za kimś szalejemy, kogoś kochamy, kogoś pragniemy? Bo zazwyczaj boimy się odrzucenia.” – Izabela W.

 

“Autorka wykreowała przesympatycznych bohaterów. Takich, z którymi łatwo się utożsamić. Są realni, bardzo ludzcy i swojscy. Chce się o nich czytać i chciałoby się ich poznać.  Lato utkane z marzeń jest słodko-gorzką, wciągającą powieścią. Jest historią o drugich szansach oraz o tym, że nigdy nie jest za późno na szczęście. Pełna mądrych myśli, zabawnych fragmentów i luźnych przepychanek słownych. Taka lekka, taka przyjemna, taka grzejąca serducho.

Lato utkane z marzeń jest kontynuacją Wieczór taki jak ten, ale bez problemu odnajdziecie się w fabule nie znając poprzedniego tomu. Autorka zadbała o to, by tak było. Zawarła w tekście wiele odniesień do przeszłości a także wyjaśnienia kwestii, które mogłyby być niejasne. Przy czym nie zdradziła zbyt wielu szczegółów, które prawdopodobnie zepsułyby przyjemność lektury poprzedniej książki. Jednak jestem więcej niż pewna, że zupełnie tak jak ja zapragniecie bliżej poznać bohaterów i sięgniecie po pierwszy tom. Właśnie zabieram się za Wieczór w taki jak ten i zupełnie ignoruję fakt, że mamy środek lata, a książka jest iście Świąteczna. Przecież do Bożego Narodzenia zostało niecałe pół roku, to już całkiem niewiele…

Świetnie sprawdzi się w leniwe letnie wieczory. Lato utkane z marzeń będzie doskonałym wyborem dla wszystkich, którzy szukają lekkiej i niezobowiązującej lektury, a przy tym dającej do myślenia, pocieszającej i rozgrzewającej serce, przepełnionej emocjami i czystym dobrem. Zaczytajcie się, polecam! 🙂 ” – fragment recenzji pochodzi ze strony : http://www.mawreads.pl/2018/07/latoutkanezmarzen.html

 

“Ta książka jest o miłości, o marzeniach, o tolerancji i szacunku do drugiego człowieka. Jest to historia, która ma zaledwie niecałe czterysta stron, a prawda jest taka, że jest w niej zawarte tyle wątków i sytuacji, że to aż zaskakujące. W sumie może to i dobrze, że Autorka zawarła w tej historii to co istotne i nie rozdrabniała się, przez to całość czytało się szybko i przyjemnie, bez zbędnych i niepotrzebnych opisów.

Moi drodzy… nie zapominajmy o zakończeniu książki, którego oczywiście nie mogę zdradzić.” – fragment recenzji pochodzi ze strony : http://recenzentka-doskonala.blogspot.com

 

Tutaj możecie zobaczyć filmik promujący :”Lato utkane z marzeń” – https://www.youtube.com/watch?v=D33oNgWniP4

 

Lato z marzen Kasik

LATO UTKANE z MARZEŃ – fragmenty

Poniżej fragmenty książki :”Lato utkane z marzeń”. Mam nadzieję, że zachęcą Was do zapoznania się z książką.

To opowieść idealna na lato 🙂

Grafika : KASIK Recenzuje  -https://kasikrecenzuje.blogspot.com/

 

 

“Czy tylko mi się to zdarza?

Są takie dni, kiedy marzę, by nikogo na swojej drodze nie spotkać.

Kiedy wyglądam jak milion dolców i czuję się piękna, radosna, nie spotykam nikogo znajomego. Nikogusieńko.

A kiedy przemykam ścieżkami między domami, nieuczesana, nieumalowana bach, wszyscy znajomi po drodze.

Nagle zza zakrętu wyłonił się ON. Wygląda jakby wyszedł prosto od fryzjera, albo z jakiegoś ważnego spotkania. Stalowy garnitur podkreślił błękit jego oczu. A ja, jak sierotka Marysia, albo kopciuszek, ale nie ten na balu tylko ten, który wraca do domu objuczony sprawunkami.  Byle tylko mnie nie zauważył. Spuszczam głowę i słyszę:

– Cześć.

I zagaduje, taksuje wzrokiem, a ja się uśmiecham.  Niemrawo. Siatki wbijają się w palce.

– Co słychać? Gdzie lecisz? – pyta ON.

– A tak sobie, po zakupy wyszłam. – Czy ja się uczesałam, zęby wymyłam? Miałam skoczyć po bułki. To nic, że z bułek zrobiło się też mleko, masło, kalafior, bo tak dorodny, że grzech nie wziąć.  Miałam wrócić do domu i siebie ogarnąć. A tutaj na drodze stanął ON.

– Pomóc ci? – wciąż szarmancki.

– Nie, nie. Dam sobie radę.

– A może jednak?

Idziemy do domu.  On z siatkami, ja drepczę koło niego. Moje myśli wciąż zaprząta fakt nieuczesanych włosów.  Może powinnam zaprosić go na kawę? To tylko kawa. Powspominamy stare dawne czasy. Nie, wykluczone. Podłoga się klei, zabawki porozrzucane i śmierdzi przypalonym mlekiem.

Muszę grać niedostępną. Żadnych kaw. Żadnych.

Stoimy przed drzwiami wejściowymi.

– Może napijemy się kawy? – powiedział znienacka.

– Kawy? – Zapytałam zdziwiona.”

 

Grafika : KASIK Recenzuje  -https://kasikrecenzuje.blogspot.com/

 

” Zauważył ją. Przystanął. Wystraszył się? W każdym razie zupełnie pobladł.

Michalina ruszyła ku niemu. Serce tłukło jej się w piersi jak oszalałe.

– Cześć – powiedziała.

– Cześć. Nie mogę uwierzyć, że ty… tutaj… – On też był zaskoczony.

– Niemożliwe. Nieprawdopodobne. Też w to nie mogę uwierzyć. Co za zbieg okoliczności… żeby nie powiedzieć: przeznaczenie?

Uśmiechnęli się. Oboje zażenowani, zawstydzeni.

– Co tu robisz?

– Przyjechałam na targi rękodzieła. A ty?

– W delegacji jestem.

– Gdzie się zatrzymałeś?

– Yyyy…. – Artur zaczął się jąkać.

– Czy to tajemnica? – Michalina świdrowała go wzrokiem.

– Nie. Oczywiście, że nie.

– Jesteś z kobietą i boisz mi się o tym powiedzieć? – zapytała wprost.

Artur potarł ręką podbródek.

– Tak. Jest kobieta, ale to nic poważnego.

– No tak… Żadna cię nie zatrzyma – powiedziała z przekąsem.

Te słowa były dla Artura niczym uderzenie w twarz. Michalina zdała sobie sprawę, że go zraniła, więc zaczęła się wycofywać.

– Przepraszam… Nie powinnam. Nie chciałam, żeby moje słowa cię dotknęły”.

 

“Tydzień później Michalina dostała kartkę wyrwaną z jakiejś książki. Z podkreślonym cytatem:

„Z jakichś powodów zmuszają nas, żeby wierzyć, że nie można kochać więcej niż jedną osobę. To bzdura. To kłamstwo. To jest prawdziwy powód wszystkich cierpień. Bo kochać można wiele razy, na kilka sposobów. Kochać można kilka osób, a nawet cały świat…”

 

Już do kupienia!

Zapisz się do listy i pobierz za darmo najnowsze opowiadnie Gabrieli Gargaś pt “Będę na Ciebie czekać”

Copyright 2017 - 2020 Gabriela Gargaś © All Rights Reserved