pocałunek

I wtedy padał deszcz…

Kochani,przed Targami Książki napisałam kilka stron najnowszej  książki. Będzie to  historia z życia wzięta, opowiedziana przez jedną z Czytelniczek.

Teraz czytam ją na spokojnie. Chciałabym żebyście i Wy przeczytały fragmenty i napisały mi w komentarzach pod tym postem, co o tym sądzicie. Będę wdzięczna za każdą opinię.

Czy te fragmenty, nie są a bardzo melancholijne? Zbyt emocjonalne? Łzawe?

( Uwaga, teksty bez redakcji i korekty. Mogą posiadać ukryte babole;-)

”  Jest zwyczajnie i nagle twój świat jest pełen głosu, barw, wibrującej muzyki, która przenikła gdzieś w głąb ciebie, już wtedy, kiedy razem tańczyliście. Kiedy jego dłoń delikatnie zsunęła się po twoich plecach i zatrzymała  w odpowiedniej odległości od  pośladków. A ty, tak naprawdę , w głębi serca, chciałaś poczuć ją ciut niżej, chociaż wiesz, że to byłoby niewłaściwe.   I wszystko to, przeżywasz na nowo. Roztrząsasz… Analizujesz… Zastanawiasz się, czy to z sensem, czy bez sensu.

Wrażenia, przemilczenia… Wiesz, że przemilczenia też mają swoją wartość? Bo nie wszystko jest wprost… I na pewno nic nie jest na wyrost. Przemilczacie, ale oboje wiecie, co chcielibyscie powiedzieć… Gdzieś, kiedyś usłyszałam zdanie, które wyryło mi się w pamięć:  „Czyż mogliśmy być dwiema stronami tej samej kartki?”. I chcę wierzyć, że mogliśmy. Mogliśmy wszystko, ale uciekłam.   Te wszystkie drgania, wybuchy, są bardzo niebezpieczne, jak jakiś wirus. I wydaje mi się, że ciężko wyjść z tego bez powikłań. A ja nie chciałam mieć powikłań, po chorobie zwanej zauroczeniem. Nie mogłam sobie pozwolić, na takie wariacje, wibracje, trzepoty motylich skrzydeł. To wszystko rozszarpałoby mi duszę, która łkałaby, nawet wtedy, kiedy ktoś będzie próbował ją utulić.

Zaczęłam czytać Osiecką. Z tą Osiecką to zawsze tak, kiedy serce boli…

Często kocha się “z przerwami”. To znaczy czasem jest tak, że aż brzuch boli i oczy pieką, a czasem jest tak, “że można wytrzymać” i w ogóle myśli się mocno o czym innym”.

I tak, te oczy pieką, i brzuch boli i jakoś nie można wytrzymać.”

 

“I świat wypadł mi z rąk i serce jakoś zaczęło drżeć. To nie były lekkie drgania,  dobrze wiedziałam, że zbliża się trzęsienie…

Jak się dostosować do nowego rytmu?  Zdarzyło nam się przypadkiem. Chociaż nie wierzę w przypadki.

I padał deszcz. Lało. A on mnie całował. A ja  nie chciałam, by przestawał. Chciałam przemoknąć.

–  To takie westchnienie przeznaczenia… – powiedział potem. ”

” To było kilka przyspieszonych oddechów, szalonych pocałunków, otarć naskórka, przygryziona warga, z której spłynęła kropla krwi. To była ta emocja, która nie chce mi teraz wyjść z głowy. I uśmiech też był. I kilka wzruszeń i jeszcze słowa.  Szeptał słowa, które chciałam usłyszeć i to było zgubne…… I wtedy, odpłynął czas. Jego palce splotły się z moimi palcami. A my staliśmy tak w milczeniu i patrzyliśmy na siebie. Jakbyśmy  się  nigdy wcześniej nie widzieli. I był zachwyt. Tysiące małych zachwytów. I powiedział : “spróbujmy” . A ja się roześmiałam.  Chciałam udawać, że nie wiem, o co mu chodzi, ale przecież czułam to samo co on, i wiedziałam, co te : “spróbujmy” znaczy.”

 

“- Wiesz, ja już jestem dojrzałą kobietą, coś przeżyłam, coś mi nie wyszło, coś się rozsypało. I chyba powinnam inaczej reagować?

– Natalia, a czego ode mnie oczekujesz? Co ja mam ci właściwie powiedzieć? Nie pisz do niego, wykreśl go z życia, nie odpowiadaj na jego wiadomości, nie myśl. Kochana, nie. Ja ci tego nie powiem. Mogę ci powiedzieć: idź i dalej się wzruszaj, rozbebesz te wszystkie emocje, które już za tobą,  Zamknij oczy i przeżyj je jeszcze raz. Co w tym złego? No, co? Nie możesz tutaj siedzieć i dokonywać wiwisekcji tego,  co się przydarzyło. Stało się i trudno… Zdarza się.”

 

” A teraz? Ile muszę sobie zafundować terapii, aby wrócić do „normalności”… Wypłukać ze łzami, te emocje, które nam się przydarzyły. Bo ja w sercu noszę też trochę Twoich emocji. Teraz, kiedy dałeś się poznać, zabrałam ich trochę do siebie, tak jak ty zabrałeś trochę moich.

– Halo?

– To ja. – Wiedział, że to byłam ja, nie musiałam się przedstawiać. Nie musiał patrzeć na wyświetlacz. Znał mój głos.

– Wiem. Wiem, że ty…

– Przyjedź i poskładaj z tych rozsypanych kawałków moje serce. A potem poczekaj, aż wszystkie kawałki skleją się w całość.”

 

milosc grudiowa 2

Kilka słów o : “Magii grudniowej nocy”

Zaczęłam pisać: „Magię grudniowej nocy” późną wiosną, kiedy za oknem było słonecznie, wszystko budziło się do życia, rozkwitało. A u mnie na stronicach książki było mroźno, zimowo, a mieszkańcy małego bieszczadzkiego miasteczka stroili drzewka na Święta.

I nastało lato, pisałam w ogródku, kwiaty kwitły, dzieci pluskały się w pompowanych basenach, a ja klepałam na klawiaturze: „. Śnieżny puch rozmiękczał kontury pobliskich drzew i dachów. „Śniegu jest tutaj więcej niż w mieście!” – zauważyła. „Skrzypi pod stopami, odrywa się od gałęzi drzew i opada na przechodniów. Lodowe sople zwisają z dachów niczym przeźroczyste szpikulce”.

Dużo znajdziecie w tej książce emocji, melancholii, kłębiących się uczuć. Ostatnio odpowiadałam na pytania do wywiadu, i jedno z pytań brzmiało: czy wolę pisać, kiedy jestem radosna czy smutna? Najbardziej lubię pisać, kiedy jestem rozmarzona, albo dopada mnie melancholijny nastrój. Latem jakoś ciężko u mnie z tą melancholią. Bo słońce, plaża, bo życia jakoś radośniejsze. A takie melancholijne dni dopadają mnie szczególnie jesienią. Ale można sztucznie sobie to rozmarzenie wywołać. 🙂  Na przykład zauroczyć się w kimś niedostępnym. ( Czytaj hollywoodzki aktor, piosenkarz, etc.;-) – taki żarcik, albo i nie 😉

 

Cudna grafik : @Kasik Recenzuje.

Uwielbiam nastrajać się do książki. Słuchać emocjonalnej muzyki, oglądać filmy, przy których mogę się porządnie wybeczeć, a że płaczę, na co drugim filmie, bo zawsze mnie coś rozczuli… Potem mam w sobie tyle kłębiących się emocji, że chętnie przelewam je na papier( uściślając wklepuję do Worda). 😉

Dużo w tej książce naszego babskiego życia. Takiego codziennego, z troskami i problemami, które trzeba jakoś rozwiązać.

Trochę też bajkowej atmosfery. Bo za takimi historiami pełnymi cudów wszyscy tęsknimy. Na każdej kolejnej przewracanej stronie poczujecie magię Świąt: zachwycą Was wypieki babci Zosi, zanurzycie się w atmosferę małego bieszczadzkiego miasteczka, z bohaterami książki przejdziecie się ośnieżonymi dróżkami i niemal poczujecie jak śnieg chrzęści pod butami. Tę opowieść długo będziecie nosili w sercu.

Na stronicach książki odkryjecie pewną tajemnicę sprzed lat. A prawie każdy z nas nosi jakiś niewypowiedziany sekret…

“Widzi pani, prawda nie jest nigdy czarno-biała, choć wielu ludzi zapewne tak sądzi. A ona jest niekiedy znacznie bardziej złożona, niż nam się wydaje. – Westchnęła. – I jeszcze jedno, najważniejsze. – Spojrzała na Amelię swoimi wyblakłymi oczami. – Każdy ma swoją prawdę, tą najważniejszą, którą nosi w sercu. Czasem jest to tylko wyobrażenie, jakaś przeżyta emocja, miłość, zauroczenie. Ale dla nas to prawda.”

Grafika :@Kasik Recenzuje

 

Czy można czytać tę książkę osobno, nie znając poprzednich części?

Jak najbardziej.   Skonstruowałam tak fabułę, że bez znajomości pierwszej i drugiej części można czytać część trzecią.  A jeśli będziecie chcieli przeczytać całość, to pierwsza część nosi tytuł :” Wieczór taki jak ten”, druga : „Lato utkane z marzeń”. A trzecia : „ Magia grudniowej nocy”.

Książka w przedsprzedaży dostępna tutaj: https://www.empik.com/magia-grudniowej-nocy-gargas-gabriela,p1209144878,ksiazka-p

Zapraszam do lektury 🙂

 

list

Jesienny list

Przez tyle lat chciałam byś napisał do mnie list.  Nie lubię dostawać maili, a listy. A może to też tak, że to, co wydarzyło się nam, to zamierzchłe czasy… Wtedy też czekałam na list. Wyczekiwałam listonosza każdego dnia. A kiedy przyszedł upragniony list od Ciebie, zamykałam się w pokoju i czytałam kilka razy. Byłeś oszczędny w słowach, ale papeterię wybierałeś taką, jaką lubiłam najbardziej. Pachnąca fiołkami.  Przez te wszystkie lata, od naszego ostatniego spotkania, wyobrażałam sobie nie raz, jak piszesz do mnie list. I…  Kiedy już  straciłam nadzieję, dostałam  kopertę, zaadresowaną na moje panieńskie nazwisko. Wysłałeś go do mojej mamy, bo … Skąd mogłeś znać mój nowy adres zamieszkania?  Skąd mogłeś wiedzieć, że jestem mężatką?  A może wiesz? Teraz ludzie o sobie wszystko wiedzą. W dobie facebooka, instagrama i innych tego typu portali można znaleźć wszystko. Kiedyś szukałam Cię na facebooku, ale nie znalazłam. I wiesz, ja się nawet bardzo ucieszyłam, że nie mogłam Cię znaleźć, że Cię tam nie ma. Zawsze byłeś inny. Mój. Jedyny. Dla mnie niepowtarzalny. Chciałabym wiedzieć, że ja dla Ciebie też taka byłam.  I wiedziałam, czułam to gdzieś podskórnie, że nie będziesz lubił fejsbuka/fejs boga.

Bałam się otworzyć kopertę. Długo obracałam ją w dłoniach, a w uszach słyszałam słowa “November rain”:

When I look into your eyes
I can see a love restrained
But darling when I hold you
Don’t you know I feel the same

To przy tej piosence zdarzyło się nasze WSZYSTKO.

Nalałam sobie lampkę wina, usiadłam wygodnie w fotelu i z bijącym sercem otworzyłam list.

Spotkałem Cię przypadkiem. I wiem, że to musiałaś być Ty. Poznałbym Cię nawet za pięćdziesiąt lat, jako sędziwą staruszkę. Mogłem podejść, ale nie byłaś sama. A zresztą nawet gdybyś stała tam sama, to chyba nie miałbym odwagi…

Obiecałem Ci kiedyś, że napiszę dla Ciebie list, ale nie napisałem. Też nie miałem odwagi.

Dopiero to przypadkowe spotkanie sprawiło, że wszystko we mnie odżyło. Napisałem.

Tak teraz, po tylu latach… Dokładnie po piętnastu, od naszego ostatniego spotkania ,mogę śmiało  stwierdzić, że zdarzyliśmy się sobie po coś.

Dzięki Tobie inaczej patrzę na świat. Czasami sobie wmawiam, że Twoimi oczami.

Chciałbym się z Tobą napić kawy. Jestem ciekawy, czy wciąż pijasz ją hektolitrami?

„Z pianką”. Inni powiedzieliby po prostu cappuccino,  Ty się upierałaś, że to kawa z „pianką”, koniecznie ze szczyptą cynamonu.

Chciałbym z Tobą pójść na spacer i zachwycać się babim latem, wrzosem i kolorem Twych oczu.

I chciałbym opowiadać Ci te wszystkie rzeczy, od których na Twojej twarzy pojawiał się rumieniec.

Chciałbym zabrać Cię do miejsc, w których bywam. I tych, które przypominają mi Ciebie.

 I chciałbym zagrać dla Ciebie na gitarze, a Ty byś boso tańczyła. Dla mnie tańczyła. Tak jak wtedy.

Nie chciałbym szukać w Tobie moich pożądań, ani też nie pragnę byś wypełniła moją pustkę.

I chciałbym Cię móc ponownie dotknąć, bo….„kiedy Cię dotykałem, zdałem sobie sprawę, że całe życie żyłem z pustymi rękami.”

Trzy tygodnie temu spotkałam Cię przypadkiem… I… Spojrzeliśmy sobie w oczy. Uśmiechnęliśmy się do siebie i bez słowa każde odeszło w swoją stronę.  Wymyśliłam sobie, że napisałeś do mnie list…

Tak bardzo tego pragnęłam, że aż w to uwierzyłam. List, na który czekałam od ponad piętnastu lat. Może kiedyś wymyśliłam sobie Ciebie… Utkałam sobie Ciebie z moich niespełnionych marzeń, przetkałam  srebrnymi nićmi ze snu. Doprawiłam szczyptą wyobrażeń o tym, jak mogłoby być, a wcale tak nie było.

Ale wtedy, te piętnaście lat temu wszystko się zdarzyło. .. Wszystko.

Może, dlatego, kiedy nadchodzi jesień tęsknię. Do Ciebie tęsknię, do swoich najpiękniejszych snów.

Wiesz, to ja wyślę do Ciebie list… Napisałam go piętnaście lat temu. Chciałabym byś go otrzymał.

Ten fragment pochodzi z pliku :”jesienna książka”. Kiedyś  zaczęłam coś pisać, potem mi się odwidziało. A dzisiaj przeczytałam na nowo i  może powstanie  z tego jakaś fajna historia? Co  myślicie? Wpisujcie w komentarzach. 🙂

 

Lato grafik 2

“Lato utkane z marzeń” podbija Wasze serca!

Kochani,

Dziękuję za to, że tak bardzo pokochaliście:”Lato…” , za każdą recenzję, komentarz, grafikę, zdjęcie. Za każde ciepłe słowo!

Jestem wzruszona!

Od ponad miesiąca książka znajduje się w TOP 100 najlepiej sprzedających się książek na stronie empik.pl

Zyskała miano bestsellera na stronie ravelo.pl  i taniaksiazka.pl

Jednak, to co dla mnie najważniejsze, to to, że Wam się spodobała.

Poniżej kilka recenzji:

“Historia ta przypomina o tym, że nie można nikogo osądzać oraz że nie warto zbyt długo chować do naszych bliskich urazy. Trzeba nauczyć się wybaczać, by nie okazało się, że na wszystko jest za późno. Podobnie jak nie można zbyt łatwo rezygnować, poddawać się, przegapiać szans, jakie daje nam los. Tak rzadko mówimy o tym, co czujemy, co nosimy w sercu. Nie pozwalamy, by emocje kłębiące się wewnątrz nas miały szansę dotrzeć do właściwej osoby.

“Tak rzadko mówimy o tym, co czujemy. Myśli, emocje i uczucia pozostawiamy w głowie, w sercu, nie wypuszczamy ich na światło dzienne. Dlaczego nie mówimy, że za kimś szalejemy, kogoś kochamy, kogoś pragniemy? Bo zazwyczaj boimy się odrzucenia.” – Izabela W.

 

“Autorka wykreowała przesympatycznych bohaterów. Takich, z którymi łatwo się utożsamić. Są realni, bardzo ludzcy i swojscy. Chce się o nich czytać i chciałoby się ich poznać.  Lato utkane z marzeń jest słodko-gorzką, wciągającą powieścią. Jest historią o drugich szansach oraz o tym, że nigdy nie jest za późno na szczęście. Pełna mądrych myśli, zabawnych fragmentów i luźnych przepychanek słownych. Taka lekka, taka przyjemna, taka grzejąca serducho.

Lato utkane z marzeń jest kontynuacją Wieczór taki jak ten, ale bez problemu odnajdziecie się w fabule nie znając poprzedniego tomu. Autorka zadbała o to, by tak było. Zawarła w tekście wiele odniesień do przeszłości a także wyjaśnienia kwestii, które mogłyby być niejasne. Przy czym nie zdradziła zbyt wielu szczegółów, które prawdopodobnie zepsułyby przyjemność lektury poprzedniej książki. Jednak jestem więcej niż pewna, że zupełnie tak jak ja zapragniecie bliżej poznać bohaterów i sięgniecie po pierwszy tom. Właśnie zabieram się za Wieczór w taki jak ten i zupełnie ignoruję fakt, że mamy środek lata, a książka jest iście Świąteczna. Przecież do Bożego Narodzenia zostało niecałe pół roku, to już całkiem niewiele…

Świetnie sprawdzi się w leniwe letnie wieczory. Lato utkane z marzeń będzie doskonałym wyborem dla wszystkich, którzy szukają lekkiej i niezobowiązującej lektury, a przy tym dającej do myślenia, pocieszającej i rozgrzewającej serce, przepełnionej emocjami i czystym dobrem. Zaczytajcie się, polecam! 🙂 ” – fragment recenzji pochodzi ze strony : http://www.mawreads.pl/2018/07/latoutkanezmarzen.html

 

“Ta książka jest o miłości, o marzeniach, o tolerancji i szacunku do drugiego człowieka. Jest to historia, która ma zaledwie niecałe czterysta stron, a prawda jest taka, że jest w niej zawarte tyle wątków i sytuacji, że to aż zaskakujące. W sumie może to i dobrze, że Autorka zawarła w tej historii to co istotne i nie rozdrabniała się, przez to całość czytało się szybko i przyjemnie, bez zbędnych i niepotrzebnych opisów.

Moi drodzy… nie zapominajmy o zakończeniu książki, którego oczywiście nie mogę zdradzić.” – fragment recenzji pochodzi ze strony : http://recenzentka-doskonala.blogspot.com

 

Tutaj możecie zobaczyć filmik promujący :”Lato utkane z marzeń” – https://www.youtube.com/watch?v=D33oNgWniP4

 

Lato z marzen Kasik

LATO UTKANE z MARZEŃ – fragmenty

Poniżej fragmenty książki :”Lato utkane z marzeń”. Mam nadzieję, że zachęcą Was do zapoznania się z książką.

To opowieść idealna na lato 🙂

Grafika : KASIK Recenzuje  -https://kasikrecenzuje.blogspot.com/

 

 

“Czy tylko mi się to zdarza?

Są takie dni, kiedy marzę, by nikogo na swojej drodze nie spotkać.

Kiedy wyglądam jak milion dolców i czuję się piękna, radosna, nie spotykam nikogo znajomego. Nikogusieńko.

A kiedy przemykam ścieżkami między domami, nieuczesana, nieumalowana bach, wszyscy znajomi po drodze.

Nagle zza zakrętu wyłonił się ON. Wygląda jakby wyszedł prosto od fryzjera, albo z jakiegoś ważnego spotkania. Stalowy garnitur podkreślił błękit jego oczu. A ja, jak sierotka Marysia, albo kopciuszek, ale nie ten na balu tylko ten, który wraca do domu objuczony sprawunkami.  Byle tylko mnie nie zauważył. Spuszczam głowę i słyszę:

– Cześć.

I zagaduje, taksuje wzrokiem, a ja się uśmiecham.  Niemrawo. Siatki wbijają się w palce.

– Co słychać? Gdzie lecisz? – pyta ON.

– A tak sobie, po zakupy wyszłam. – Czy ja się uczesałam, zęby wymyłam? Miałam skoczyć po bułki. To nic, że z bułek zrobiło się też mleko, masło, kalafior, bo tak dorodny, że grzech nie wziąć.  Miałam wrócić do domu i siebie ogarnąć. A tutaj na drodze stanął ON.

– Pomóc ci? – wciąż szarmancki.

– Nie, nie. Dam sobie radę.

– A może jednak?

Idziemy do domu.  On z siatkami, ja drepczę koło niego. Moje myśli wciąż zaprząta fakt nieuczesanych włosów.  Może powinnam zaprosić go na kawę? To tylko kawa. Powspominamy stare dawne czasy. Nie, wykluczone. Podłoga się klei, zabawki porozrzucane i śmierdzi przypalonym mlekiem.

Muszę grać niedostępną. Żadnych kaw. Żadnych.

Stoimy przed drzwiami wejściowymi.

– Może napijemy się kawy? – powiedział znienacka.

– Kawy? – Zapytałam zdziwiona.”

 

Grafika : KASIK Recenzuje  -https://kasikrecenzuje.blogspot.com/

 

” Zauważył ją. Przystanął. Wystraszył się? W każdym razie zupełnie pobladł.

Michalina ruszyła ku niemu. Serce tłukło jej się w piersi jak oszalałe.

– Cześć – powiedziała.

– Cześć. Nie mogę uwierzyć, że ty… tutaj… – On też był zaskoczony.

– Niemożliwe. Nieprawdopodobne. Też w to nie mogę uwierzyć. Co za zbieg okoliczności… żeby nie powiedzieć: przeznaczenie?

Uśmiechnęli się. Oboje zażenowani, zawstydzeni.

– Co tu robisz?

– Przyjechałam na targi rękodzieła. A ty?

– W delegacji jestem.

– Gdzie się zatrzymałeś?

– Yyyy…. – Artur zaczął się jąkać.

– Czy to tajemnica? – Michalina świdrowała go wzrokiem.

– Nie. Oczywiście, że nie.

– Jesteś z kobietą i boisz mi się o tym powiedzieć? – zapytała wprost.

Artur potarł ręką podbródek.

– Tak. Jest kobieta, ale to nic poważnego.

– No tak… Żadna cię nie zatrzyma – powiedziała z przekąsem.

Te słowa były dla Artura niczym uderzenie w twarz. Michalina zdała sobie sprawę, że go zraniła, więc zaczęła się wycofywać.

– Przepraszam… Nie powinnam. Nie chciałam, żeby moje słowa cię dotknęły”.

 

“Tydzień później Michalina dostała kartkę wyrwaną z jakiejś książki. Z podkreślonym cytatem:

„Z jakichś powodów zmuszają nas, żeby wierzyć, że nie można kochać więcej niż jedną osobę. To bzdura. To kłamstwo. To jest prawdziwy powód wszystkich cierpień. Bo kochać można wiele razy, na kilka sposobów. Kochać można kilka osób, a nawet cały świat…”

 

Targi

Warszawskie Targi Książki – maj 2018

Niezapomniane rozmowy z Czytelniczkami i Czytelnikami, Blogerami a także Wydawcami. Dużo uśmiechu, emocji,  motywujące słowa, wdzięczność za każde napisane przez Autora słowo. Rozmowy te krótsze i dłuższe. Masa emocji. Miło było popatrzeć, jak przez Stadion Narodowy przewijają się tłumy ludzi, którzy kochają książki. Od najmłodszych dzieciaczków, po sędziwych książkoholików. Budujące. Bo z moich obserwacji wynika, że książka drukowana wciąż ma się dobrze. Książka to pewna wartość niewymierna, która ma wpływ na świadomość całego społeczeństwa.

W książce zawarte jest to co mamy już w sobie, jest naszym pamiętnikiem wspomnień.

 

Do domu wracałam uśmiechnięta, naładowana pozytywną energią i obładowania mnóstwem prezentów i książek. Mam już kilka nowych pomysłów na książki. Dziękuję Wam pięknie, że przyszliście, że odstaliście swoje w kolejce, za wszystkie uściski!

 

“Książki sprawiają, że opisywane w nich historie i wyrażone opinie stają się twoimi i po skończonej lekturze nie jesteś już tym samym człowiekiem, jakim byłeś, kiedy ją zaczynałeś. Bardzo inteligentni ludzie napisali niektóre z tych stron; i jeśli potrafisz czytać z pokorą, cierpliwością i chęcią uczenia się, nigdy się nie zawiedziesz. Nawet to, czego się nie rozumie, utkwi ci w jakimś zakamarku głowy i czeka, żeby kiedyś w przyszłości nabrać sensu i zmienić się w rzeczy piękne i pożyteczne” –  Arturo Pérez-Reverte

Minione chwile 3 ONA CZYTA

“Minione chwile” – fragment

“– Pamiętaj! – Odtrąciła jego rękę. – Jeśli kiedyś wpadnie ci do głowy pomysł, aby ode mnie odejść, stracisz też syna.
– O czym ty, do cholery, mówisz?
– Stracisz syna! – powiedziała dobitnie.
– Jesteś taka sama jak twój ojciec. Umiesz tylko szantażować.
Abigail prychnęła.
– Krew z krwi. – Zaśmiała się pustym śmiechem.
– A co, jeśli już cię nie kocham?
Abigail podeszła do Waldka i przez zaciśnięte zęby wysyczała.
– Ale ja cię kocham. Za nas oboje. Kocham cię.
– Jesteś obłąkana! Jak twoja matka, która wylądowała u czubków.
– Może to też rodzinne. – Ręce kobiety zaczęły się trząść. – Sądy przyznają prawa do opieki matkom. Udowodnię, że to ty nas zdradzałeś.

Tamtego wieczoru  wyszła z domu, zostawiając Waldka z dzieckiem. Czuła się tak bardzo samotna. Nic nie ciąży tak bardzo jak samotność. Weszła do baru, zamówiła drinka. Wypiła go duszkiem. Alkohol ogrzał jej spragnione miłości serce, rozluźnił napięte mięśnie. Rozejrzała się dookoła, jakiś mężczyzna grał na pianinie, kobieta o smutnych oczach śpiewała melancholijną piosenkę. Barman wyglądał na osobę, która ma wszystkiego dość. W powietrzu wisiał gęsty zapach dymu i kwaśnego piwa, wymieszany z potem przebywających tutaj ciał wydawało się, że wszyscy bywalcy pubu są smutni i zranieni.
– Cześć. –  odwróciła się i zobaczyła przystojnego mężczyznę, o szerokich barkach, kwadratowej szczęce i pięknym uśmiechu. Miał dość ciemną skórę, kruczoczarne włosy i piwne oczy.
– Cześć.
– Zamówić ci kolejnego drinka? – zaproponował mężczyzna.
– Jeśli chcesz. – Wzruszyła ramionami.
Mężczyzna zamówił drinka.
– Jestem Mateo. Pochodzę z Hiszpanii.
– Miło mi.
– A ty? Nie masz imienia?
– Czasami wolę być bezimienna.
Uśmiechnął się.
– Masz rację. Czasami tak jest lepiej. Nie widziałem cię tu wcześniej.
– Nie chodzę do pubów.
– Szkoda. Ale cieszę się, że dzisiaj tu jesteś.
– Jestem.
– Niech zgadnę, przez mężczyznę?
Kobieta uśmiechnęła się słabo.
– Leczysz chore dusze?
– Znam się na ludziach.

-I na złamanym kobiecym sercu? – Kobieta wypiła duszkiem kolejną szklaneczkę. Alkohol zaczął szumieć jej w głowie.
– Podobasz mi się. – Mateo uśmiechnął się promiennie. – Ale wiem, że nie jesteś z tych kobiet, które można mieć na jedną noc.
– Dzisiaj chcę być taką kobietą…
– Nie… Będziesz potem jeszcze bardziej cierpiała. Wracaj do domu. Wszystko się ułoży. – Mateo dotknął policzka Abigail, zapłacił za drinka i wyszedł.
Abigail wybiegła za Hiszpanem.
– Chcę się z tobą kochać – powiedziała.
Mateo uśmiechnął się do niej.
– Nie wyleczysz złamanego serca, idąc do łóżka z obcym facetem.
– Dlaczego jesteś taki przyzwoity? – Zachwiała się na nogach, a on ją przytrzymał.
– Nie jestem.” – “Minione chwile”

Książka do nabycia tutaj : http://www.empik.com/minione-chwile-gargas-gabriela,p1183324936,ksiazka-p

 

Będę na Ciebie czekać opowiadanie Gabrieli Gargaś

Będę na Ciebie czekać…

Moi Kochani,

Z okazji zbliżających się Walentynek napisałam dla Was opowiadanie  pt:”Będę  na Ciebie czekać“.

Zapraszam Was serdecznie do zapoznania się z treścią opowiadania. Mam nadzieję, że Wam się spodoba, bo włożyłam w pisanie tej historii mnóstwo serca.

Opowiadanie można ściągnąć zupełnie za darmo wypełniając formularz poniżej.

Po przeczytaniu podzielcie się wrażeniami. Zapraszam Was do pozostawienia komentarza poniżej. Będzie mi bardzo miło! 🙂

Zapraszam Was też do słuchania moich rozmów i różnymi inspirującymi gośćmi. Odwiedź proszę stronę mojego podcasty pod nazwą “Taka Jak Ty”, aby wysłuchać wszystkich odcinków. Nowe odcinki ukazują się co tydzień i są kompletnie za darmo.

Będę na Ciebie czekać opowiadanie Gabrieli Gargaś

Ściągnij moje opowiadanie zapisując się na moją listę mailingową

Minone chwile 4

“Minione chwile” – fragment

“Czasami wydawało jej się, że wszystko, co przeżyła było jakimś snem.  Chciała o niektórych sprawach zapomnieć, ale pamięć wciąż podsuwała jej właśnie te, bolesne wspomnienia.

I tamten dzień sprzed kilkudziesięciu lat, o którym na pewno nigdy nie uda jej się zapomnieć. A czy odważy się i opowie o nim Annie? Cóż ma do stracenia?

 Stara Lady zaczęła swoją opowieść:

– Pewnie się pani wydaje, że jestem silna. To nieprawda, jestem bardziej krucha niż się wszystkim wydaje. Przez wszystkie te lata zbudowałam wokół siebie pancerz. W głębi mojego serca tkwią rany. Wyciągałam z nich kolce wspomnień bardzo długo. Bolało. Kochałam tylko JEGO. Przez długi czas liczył się tylko ON.

A potem przyszedł czas, kiedy musiałam zapomnieć…

Miałam kilkunastu kochanków. Może nie prowadziłam się najlepiej, ale… Właściwie to niczyja sprawa osądzać moją moralność. Jedni byli niezdarni, dyszeli mi do ucha, tarmosili moje piersi, wchodzili zbyt szybko. Inni potrafili rozpalić mnie do czerwoności. To życie było puste, bo nie było w nim mężczyzny, którego kochałam.

Grafika: ONA CZYTA

 

Rok 1957

Abigail doskonale pamiętała to uczucie piekącego żalu. Była rozdarta, zagubiona i zła. Czuła jak nienawiść przesącza jej duszę. Jak on mógł jej to zrobić? Tak bardzo była w nim zakochana. Pierwszy raz w życiu kogoś kochała!

Abigail przywarła do ściany. A więc jednak. Odchodzi, do tamtej. Zagotowała się. Kiedy? Dziś? Jutro?

Ogarnęła ją złość, po chwili wpadła w furię. Zeszła na paluszkach na dół. A potem trzasnęła frontowymi drzwiami, udając, że dopiero weszła do domu.

– To ty? – rozległ się głos Waldka.

– Ja.

Waldek zbiegł po schodach.

– Dopiero wróciłaś?-  na jego twarzy malował się nieszczery uśmiech.

– Tak. Muszę biec do Liz. Odbierz Adama z przedszkola.

– Ale?

– Proszę. Ten ostatni raz.

– Ostatni? – Waldek zmarszczył czoło.

Abigail roześmiała się. Pocałowała Waldka w policzek, odwróciła się na pięcie i wyszła. Wiedziała, że Waldek nie zostawi Adama. A ona zyska na czasie.  Jeśli ona nie może mieć Waldka, to tamta też go nie będzie miała.

– Łatwo dochodzisz do wniosku, że ty nie zrobiłabyś tego, co uczyniła ona, że oczywiście byłabyś wyjątkiem od reguły. To przekonanie jest statystycznie nierozsądne, czyni cię jeszcze bardziej podatnym na wpływ czynników sytuacyjnych właśnie dlatego, że nie doceniasz ich siły, a przeceniasz siły własne. Jesteś przekonana, że jesteś dobrym człowiekiem. Ale człowiek zachowuje się inaczej, kiedy ma władze i pozycje, a inaczej kiedy pieniądze, a jeszcze inaczej, kiedy rządzi nim zemsta. Ludzie potrafią być potworami. Bycie złym nie jest zarezerwowane tylko dla podłych ludzi i każdy,  z nas jeśli tylko okoliczności będą odpowiednio złe, może być złem opętany, może krzywdzić innych. Każdy może być też dobry, w sprzyjających okolicznościach.

– Chcesz drinka? – przerwała  lady Abigail.

– Poproszę.

Lady nalała po szklaneczce whisky.

– A ty? – zapytał ją Mike. – Jaka ty jesteś?

– Niepotrzebnie o mnie mówimy.

– Chcę cię poznać…

– Jest we mnie więcej nienawiści niż sądziłam.

– Wiesz, we mnie już chyba też. Nie mogę się jej pozbyć. Bardziej nienawidziłem własną matkę od moich oprawców, bo to ona skazała mnie na ten los. A ty? Kogo tak bardzo nienawidzisz?

– Kochałam i nienawidziłam tak samo mocno, tą samą osobę. Mojego męża…  Przez lata wplątywałam się w pajęczynę kłamstw, zawiodłam czyjeś zaufanie, złamałam obietnice, i zraniłam tego, kogo powinnam kochać.

– Hmmm – westchnął Mike, ale tego nie skomentował…” – “Minione chwile”

Grafika: NIEnaczytana

Książka w przedsprzedaży tutaj : http://www.empik.com/minione-chwile-gargas-gabriela,p1183324936,ksiazka-p

Fragment :”Minionych chwil” jeszcze bez korekty i redakcji, proszę wybaczyć błędy  i niedociągnięcia 🙂

PREMIERA: 04.04.18

kobieta z książką

Piszę dla Ciebie…

Piszę dla Ciebie książki. Cieszę się, że to robię. Uwielbiam, to moje pisanie.

Czasami na ciebie spoglądam.

Widziałam Cię z moją książką w autobusie i pociągu, raz stałaś w kolejce do kasy, zatopiona w lekturze. Uśmiechnęłam się do siebie.

Wiesz, ja cieszę się, że lektura mojej książki może tak Cię pochłonąć.

Na Twojej twarzy odmalowywało się tyle emocji. To było wtedy, gdy siedziałaś przy filiżance kawy w kawiarni i czytałaś : „Taką jak Ty”. Po Twoim policzku spłynęła łza. Ty: kobieta, matka, żona lub singielka. Kobieta, która jest taka sama jak Ja. Ze swoimi smuteczkami, mniejszymi i większymi problemami. Kobieta szczęśliwa. Bogata w emocje.

Interesuje mnie, co myślisz, kiedy skończysz czytać.  Czy towarzyszyły Ci takie emocje jak się spodziewałam?

Pewnie jesteś na mnie czasami zła, że kogoś uśmiercę, kogoś sprowadzę na manowce. Cóż, Autorka też człowiek i robi psikusy 🙂

Może zapomnisz o tej, czy innej historii, a może słowa napisane przeze mnie, wyryją się w Twoim sercu na zawsze.

Niektóre z moich książek mogą Ci się bardziej spodobać, inne mniej. I masz do tego pewne prawo.

Wiesz, ja bardzo się cieszę, że czytasz to, co dla Ciebie napisałam… Dziękuję, Ci, że i Ty do mnie od czasu do czasu coś napiszesz…

Copyright 2017 - 2018 Gabriela Gargaś © All Rights Reserved