image of vintage typewriter with phrase

Robię to, co lubię i dobrze mi z tym. Piszę…

Co robię? Piszę.   Jeszcze osiem lat temu nie miałam w planach napisania książki.   Byłam w ciąży. W pierwszych miesiącach musiałam leżeć, a że nie lubię bezczynności, postanowiłam napisać książkę. Miała być jedna i nigdy więcej kolejnej.  Ale „nigdy nie mów nigdy”. Napisałam drugą i potem kolejną. Oczywiście na początku nie zarobiłam kokosów i do tej pory nie zostałam milionerką. 🙂 Początkowo moje książki nie były na listach bestsellerów empiku, ani żadnych innych listach :-). Stały sobie na półeczkach księgarni. Ale to był mój mały sukces. Samą odpowiedź od Wydawcy uważałam za coś niesamowitego. I tak pomału, pomalutku, machina się kręciła, ja stukałam w klawiaturę komputera i zaczęłam wydawać kolejne książki. Moje książki są w „topce” empiku ich sprzedaż rośnie, współpracuję z dużymi Wydawcami, ale kiedyś tak nie było.

Czy miałam znajomości na rynku wydawniczym? Żadnych. To nieprawda, że Wydawcy wydają tylko książki znanych i poczytnych autorów. Wydają też debiutantów. Co i raz na rynku wydawniczym pojawia się ciekawa debiutancka powieść, którą warto przeczytać. Ja sama uwielbiam czytać “nowe ” nazwiska.

Mój debiut przeszedł bez echa, niezauważony, a jednak pojawił się kolejny pomysł na drugą książkę. Potem napisałam trzecią i kolejną. I jakoś nie mogę przestać. 😉

Zanim napisałam pierwszą książkę, przebrnęłam przez kilka prac. Fajnych i mniej fajnych. Byłam hostesą, sekretarką, pracowałam w biurze, w korporacji, w dziale administracji, jako opiekunka, prowadziłam swoją firmę.  Praca jak praca. Jedna fajna, druga mniej fajna. Miałam jednak to szczęście, że spotkałam wielu interesujących ludzi, z którymi utrzymuję kontakt do dziś. Do dziś pracuję na pół etatu.

Czy mam chwile zwątpienia? Oczywiście. Raz na jakiś czas mam ochotę rzucić pisarstwo. I to nie dlatego, że tego nie lubię, ale dlatego, że ktoś wyleje na mnie wiadro hejtu . Nie wszystkim musi się podobać, to, co robię, a niektórzy są po prostu złośliwi i zawistni. I nikt i nic tego nie zmieni. Ktoś kiedyś fajnie powiedział, aby trzymać się z dala od małych ludzi, którzy zawsze będą starali się pomniejszyć twoje ambicje. Mali ludzie zawsze tak robią, a wielcy sprawiają, że i ty możesz być wielki.

Autor, pisarz, dziennikarz to też człowiek i swoją wrażliwość ma. Jedni większą, drudzy mają grubszą skórę. Grunt to się nie przejmować i robić swoje. I wierzyć w siebie i swoje możliwości . Ja wierzę, w każdą moją książkę. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie wszystkie się spodobają, ale mam już spore grono oddanych Czytelniczek i Czytelników i bardzo Wam  za to dziękuję, że czytacie to co dla was napiszę.

Co mi pomogło w napisaniu  drugiej, trzeciej czy kolejnej książki?

Wytrwałość.  Ponoć nie talent, nie wykształcenie, a wytrwałość jest motorem działania.

Gdzie szukam inspiracji do moich książek?

Widzę inspiracje w otaczającym mnie świecie. Noszę przy sobie notes. Podglądam sobie zachowania innych ludzi, a to w kawiarni, a to w sklepie.  Najlepsze historie przychodzą mi do głowy podczas  gotowania i sprzątania. 🙂

Z perspektywy czasu uważam, że napisanie książki, było najlepszą decyzją, jaką podjęłam.  Na początku było ciężko się przebić, ale teraz dobrze mi z tym moim pisarstwem.  Pisanie książek wymaga na pewno samodyscypliny i samozaparcia. Więc piszę każdego dnia, oprócz niedzieli.  Kiedy naprawdę nie mogę wskrzesać z siebie ani jednego akapitu, to poprawiam to, co już napisałam poprzedniego dnia.

Czy lubię swój fikcyjny literacki świat? Tak, czasami tak bardzo, że zapominam o bożym świecie, nie raz mięso mi się przypaliło, czy mleko wykipiało.  Potrafię się zatracić w tym, co robię. Czy to dobrze? Ponoć każdy pisarz ma trochę z wariata.  I czasami ten literacki fikcyjny świat jest dużo fajniejszy od tego rzeczywistego, bo sama go sobie kreuję.

Czy zawsze mi się chce?

Czasami mi się nie chce. Pewnie, że mi się nie chce.   I czasami mówię sobie, Gabryśka no to chociaż akapit napisz.  Najgorzej jest zacząć , a potem to już leci.

Czy wszystko jest takie cacy? Oczywiście, że nie. Czasami terminy gonią, a tu dziecko zachoruje i zawalasz kilka dni pisania. Czasami ktoś Ci wbije  taką szpilę, że odechciewa Ci się wszystkiego. Czasami trudno jest pogodzić jedną pracę z drugą. Trzeba też promować się w mediach społecznościowych, czego akurat nie lubię.  Machina promocyjna zabiera mnóstwo czasu, ale żeby książka dobrze się sprzedała trzeba poświęcić czas na promocję, chociaż ja osobiście wolałabym sobie pisać. Ale jest też duga strona medalu, dzięki spotkaniom autorskim poznałam wielu ciekawych, sympatycznych , cudownych ludzi.  Więc jednak nie ma tego złego… Ale ogólnie jest fajnie, jestem swoją szefową, w pewnym sensie, bo jednak są umowy, zobowiązania wobec Wydawcy. 🙂

Co robię w wolnym czasie?

No jak to co? Czytam książki  i piję kawę 🙂

Czy czuje się osobą rozpoznawalną?

Zdecydowanie. Niestety najczęściej ludzie rozpoznają we mnie kogoś innego. Około 50% rozpoznających mnie osób twierdzi, że jestem kimś innym, ale nie kojarzą, kim. 😀 Jednej pani przypominałam też sprzedawczynię z warzywniaka. A to chyba dlatego, że moje zdjęcia na okładkach są  deilkatnie, podkreślam delikatnie podrasowane. 🙂  W realu nie wyglądam tak pięknie.

Czy chwalę się swoimi sukcesami?

Jestem dumna ze swoich sukcesów, bo czemu i nie? To moja ciężka praca, to konsekwencja w działaniu, to nieprzespane noce. Nikogo nie okradlam, nikogo nie wykorzystalam. Jest to powód do dumy, bo np. moja najnowsza książka  była w “topce” empiku przez wiele tygodni. A od Czytelniczek dostałam mnóstwo ciepłych wiadomości. I te wiadomości najbardziej cieszą.

Ktoś powie: “no dobra, ale są większe sukcesy w życiu, co tam książka “dla bab”. Pewnie, że są. Są mniejsze i większe sukcesy. Ale dla mnie te moje są moim  promyczkiem. I mam powód, by pękać z dumy. 🙂

Oczywiście nie było by mnie tu, bez moich kochanych Czytelniczek i Czytelników. Dziękuję Wam ślicznie, że czytacie, to co do Was napiszę, za wsparcie i  że po prostu ze mną jesteście. Niekiedy stajecie murem.

Robię to, co lubię i dobrze mi z tym. Mam jeszcze tyle historii do opisania,  mam nadzieję, że Was nie zawiodę.

 

 

_________09897jpg

Podaruj sobie…

Podaruj sobie spokojne sny, kubek dobrej kawy o poranku, kilka chwil szczęścia.

Rozgrzesz się z drobnych grzeszków. Zapomnij o tym, co boli. Nie szukaj dawnych uniesień, słów, które dzisiaj nie mają znaczenia. Daj się porwać ulubionym dźwiękom muzyki.  Niech łzy zmyją cierpienie.

Podaruj sobie chwile z ludźmi, których kochasz. I książkę. Książkę też sobie podaruj.

Przeczytaj, obejrzyj historię, która sprawi, że zadrży Ci serce.

Zacznij następny dzień z przytupem.

Zaczaruj swój świat.

Wychyl kielicha z przyjacielem. Powspominaj stare, dobre czasy. Kiedy procenty krażą we krwi, wtedy są najlepsze “wspominki”.

A potem zaśpiewajcie tą piosenkę, którą tak bardzo lubicie, fałszując przy tym okrutnie.

Podaruj sobie spokój ducha. Wycisz przeszłe emocje.

Krzyknij, roześmiej się, zaklnij.

Podaruj sobie, to o czym tak bardzo zawsze marzyłeś…

 

pani wiek

Mam tyle lat na ile wyglądam i tyle na ile się czuję

Kobiety miewają podwójną metrykę. Tę prawdziwą, w dokumentach, i tę, którą noszą w sercach i  duszy.

Lubię swój wiek ( bliżej mi do czterdziestki niż trzydziestki). Chociaż mam też takie dni, kiedy patrzę na młode dziewczyny i myślę : „chciałabym znów mieć dwadzieścia lat, ale z tym rozumem, który mam teraz”. 🙂 Przez te lata, które już za mną, trochę się nauczyłam. Czasami życie pogłaskało mnie po głowie, innym razem przeczołgało.

Różnica między mną sprzed dziesięciu lat, a mną teraźniejszą, polega na tym, że już tak się nie szarpię z życiem, nie spinam, nie wnoszę ciągłych poprawek. Pewne rzeczy zaakceptowałam, bo wiem, że ich nie zmienię. I już się tak  bez sensu nie denerwuję, ochraniam swój system nerwowy.:-) Walczę o swoje. Spotykam się z ludźmi z którymi mi po drodze. Omijam szerokim łukiem malkontentów, pieniaczy i plotkarzy.

Skręciłam na drogę, która może i wyboista ale prowadzi do celu. Uważam, że marzenia warto spełniać, nawet te, które wydają się niemożliwe do spełnienia. Czasami warto iść za głosem serca a nie kalkulować, co się opłaca, a co już nie. To też przyszło z wiekiem.

Jestem twardzielką, ale niekiedy życie i mnie powala na kolana. Czasami dłużej sobie poleżę, ale potem się podnoszę i idę dalej. Zaczynam od nowa. Gdyby nie życiowe doświadczenia, nie byłabym tu gdzie teraz jestem.

Czy beczę? Oczywiście, że tak. Czasem porządnie się wybeczę, bo ktoś mnie zrani, coś zaboli, ktoś na odcisk nadepnie. Płaczę kiedy mi źle, kiedy oglądam piękny film, czytam wzruszającą historię. Zdrowo jest się od czasu do czasu porządnie wybeczeć. Dziś to wiem, kiedyś uważałam, że płacz to oznaka słabości. Nieprawda.

Akceptuję siebie. Oczywiście mam takie dni, kiedy siebie sama wkurzam, kiedy złoszczę się na siebie, kiedy coś mi się nie podoba. Bo tu przybyło, tam ubyło, bo popełniłam jakieś głupstwo. Ale kto nie popełnia głupstw?  I czasami ptarzę na swoje odbicie w lustrze i mi się nie podoba, bo tu kilka zmarszczek, tu drugi podbródek, tu siwy włos. 

Przeszłam wiele dróg, czasami weszłam w ślepy zaułek. Zdałam kilka życiowych sprawdzianów, część oblałam. Popełniłam mnóstwo błędów, niektóre powtórzyłam kilka razy.
Ale to spowodowało, że jestem tu gdzie jestem i dobrze mi z tym.
A najważniejsze jest to, że tak naprawdę niczego w życiu nie żałuję!

Z wiekiem, nabytym doświadczeniem wiele rzeczy zrozumiałam, wiele wciąż mnie zadziwia. Wiele mnie zachwyca, ale wiele wkurza. Wkurza mnie brak pokory u niektórych ludzi, chamstwo, cwaniactwo i roszczeniowa postawa. „Bo mi się należy”. Nie Kochany, nie należy Ci się. Możesz na coś zapracować, coś dostać, ale nie wyciągaj ręki po cudzego cukierka.

Zachwycają mnie drobiazgi, pięknie przeżyty dzień, empatia i serdeczność.  Dobroć i bezineresowność. Piękne opisane historie i dobre filmy. Zapach kawy o poranku…No, trochę tego jest. I dobrze 😉 Bilans powinien być dodatni.

Kocham swój wiek i dobrze się z nim czuję, to najważniejsze 😉

 

selfie 2

“Selfie”, to jest to…

Nie będę hipokrytką i nie powiem, że nie, bo tak. 🙂 Sama pstryknę sobie czasem „selfie”.  Bo wszystko dla ludzi, ale selfie nie rządzi moim życiem i nie mam potrzeby zmieniać mojego profilowego zdjęcia dwa razy dziennie. Ostatnio jechałam pociągiem i obserwowałam pewną kobietę, która przez  dobrą godzinę  pstrykała sobie zdjęcia. Wdzięcznie pozowała do telefonu. Uśmiechając się, robiąc dzióbki, marszcząc czoło, mrużąc oczy. Ręka za głowę, ręka pod brodą, ręka przeczesująca włosy. Nie tak! A może, tak?

“Selfie” musi być przecież idealne. Można wcisnąć też opcję „beauty face”, dla polepszenia efektu ( sama niekiedy stosuję. Skóra na twarzy jest wygładzona, i zmarszczek nie widać.  Taki photoshop w telefonie 😉 Są też inne opcje, gdzie możesz sobie dodać królicze uszy, zmienić się w kaczuszkę, kotka o pięknych oczach i słodkim nosku. Na Twojej głowie może pojawić się też wianek.  Trochę tego jest. Do jednego zdjęcia kilka opcji.

Godzinna sesja “selfie” i jedno, TO jedno zdjęcie zostanie wybrane i wklejone na fejsa. W oczekiwaniu na lajka, serduszko, uśmieszek.

Selfie, o każdej porze dnia i nocy. Przy kolacji, śniadaniu, na spacerze, w lustrze, windzie, w publicznej toalecie. Z uśmiechem, smutkiem w oczach, z filtrem, upiększającą aplikacją…  Przy robieniu selfie ludzie wykazują się pomysłowością, ale także głupotą.

“Słit focia z rąsi, z kijka” to od kilku ładnych lat powszechne zjawisko. “Selfie” wpisało się w nasze życie. Wszystko dla ludzi, wszystko z rozsądkiem, ale należy pamiętać, tak jak we wszystkim, umiar wskazany. 😉

Amerykańscy naukowcy, jak to Amerykańscy naukowcy, poszli o krok dalej stwierdzając iż:” Częste robienie sobie samemu zdjęć telefonem zostało wpisane na listę zaburzeń osobowości. Uznali, że robienie samemu sobie zdjęć przynajmniej trzy razy dziennie to już chwiejność emocjonalna.

A więc uważajmy na naszą emocjonalną chwiejność. Zamiast psrtrykania sobie zdjęć, może inaczej spożytkować ten czas , choćby czytając książkę. 🙂

Gdzie mnie można znaleźć

Już do kupienia!

Zapisz się do listy i pobierz za darmo najnowsze opowiadnie Gabrieli Gargaś pt “Będę na Ciebie czekać”

Copyright 2017 - 2021 Gabriela Gargaś © All Rights Reserved