Bo ja kocham wschody słońca…

Wczoraj był taki dzień… Mój dzień… Może dlatego był taki mój, bo zaczęłam go wzdychając do  słońca…  Kocham ten moment, kiedy słońce wstaje i rodzi się nowy dzień. I tego dnia wszystko można i wszystko trzeba. 🙂 Mamy tyle decyzji , które trzeba podjąć, przejść lub przebiec po tej lub po tamtej drodze. Skręcić w jakiś ślepy zaułek. Zawrócić. Przemyśleć, działać bez zastanowienia. Zadzwonić. Porozmawiać. Zamilknąć. Uśmiechnąć się do tego mężczyzny, który od dawna czeka na twój uśmiech. Tupnąć nogą, bo ileż można znościć fochy szefowej. Uzbroić się w cierpliwość. Zatańczyć boso na trawie skąpanej w porannej rosie. Wylogować się z fejsa.  Wszystko można tego dnia, bo wszystko przed nami!

To nic, że zanurzyłam się po kolana w błoto, wzdychając do tego mojego słońca. Ale tak to już jest w miłości, że wpadamy w nią jak przysłowiowa śliwka w kompot.

                                              Na zdjęciu : JA 🙂

 

Jeden z moich ulubionych filmów, to  : „Przed wschodem słońca”, może dlatego ulubiony bo ten wschód słońca w tytule, a może też, bo Ethan Hawke ma taki piękny uśmiech?

Dwoje ludzi spotyka się przypadkiem i zaczyna ze sobą rozmawiać. Rankiem mają sie rozstać – tytułowy wschód słońca wyznacza czas, który mają do dyspozycji.  I od tej rozmowy zaczyna się wszystko… Niby nic, a wszystko.  Uwielbiam ten film, za jego subtelność i za rozmowy bohaterów…

A wracając do cudnego dnia. To… Kawa mi się skończyła, a mi bez kawy ciężko żyć. Ile razy ją rzucałam. Obiecywałam sobie, że to już ostatnia kawa w moim życiu, ale to były chwilowe zerwania.  Miłość do kawy zwyciężyła. Poszłam  do Costy ( nie to, że lubię costę, bo nie lubię sieciówek.  Lubię pić kawę w małych, przytulnych kawiarenkach, ale czas naglił, a do costy mam najbliżej) , by zakupić sobie kawę na wynos. Zamówiłam i okazało się, że zapomniałam portfela.  Mówi się trudno,  podziękowałam ładnie, jeszcze ładniej się wytłumaczyłam. Za mną w kolejce stał pan, który powiedział, że on za moją kawę zapłaci.  O, jak mi się ciepło zrobiło na sercu.  I jak tu nie wierzyć w ludzką życzliwość?  Miałam ochotę go  wyściskać, ale uznałam, że nie będę taka nachalna, zamiast tego posłałam mu jeden z moich najsłodszych uśmiechów. Czyli on też otrzymał coś ode mnie. Uśmiech;-)

Już sam Viktor Hugo napisał o uśmiechu:” Uśmiech to słońce, spędza zimę z twarzy”.

Szłam z tą kawą taka uradowana i słońce tak cudnie świeciło i usta  miałam pięknie pomalowane. I uśmiechałam się do życia. Do wszystkich i wszystkiego się uśmiechałam.

Potem koleżanka przysłała mi numer do pana, który może ocieplić mój dom. I przyjaciółka zadzwoniła i prześmiałyśmy się pół godziny. Więcej się śmiałyśmy niż gadałyśmy.

I mąż kupił czekoladki, bez okazji i potem połowę pożarł mi tych czekoladek, ale liczy się gest.;-)

Upiekliśmy ciasteczka, przeczytaliśmy książeczkę, utuliłam , wycałowałam…

Czyż to nie piękny dzień?  Wiedziałam, że wszystko zaczyna się ze wschodem słońca!

I chciałoby się rzec: Chwilo trwaj,  jesteś piękna!

Następny Post
Poprzedni Post

Komentarze



Krysia

1 miesiąc temu

Wow.. Cudny taki zwyczajny dzień a jednak pełen tego co kocham… 💚 Ach chwili trwaj jak najczęściej 😊

Gabriela Gargas

1 miesiąc temu

Krysiu, oby to trwało jak najdłużej 🙂 Uściski!

Danusia

1 miesiąc temu

Gabrysiu, dziękuję! Obudziłaś mnie tym co napisałaś. Obudziłaś do życia, do tego bym zobaczyła co mam! Tak, każdy dzień może być cudowny, trzeba tylko to dostrzec i umieć wprowadzić w życie.

Od kilku lat oglądam wschody słońca z 15 piętra. Okna wychodzą wprost na wschód. Każdego dnia inna gra kolorów, inna wiosną, inna zimą, teraz jesienią w chłodne poranki, dominują czerwienie i pomarańcze. To co dzieje się na niebie, to coś niesamowitego. i mogę tego doświadczać…a nie umiem do końca czerpać z tego…Ale może wreszcie zacznę.
Pozdrawiam ciepło.
Danusia

Gabriela Gargas

1 miesiąc temu

Danusiu, pięknie napisałaś. Dziękuję! Wschody słońca mają w sobie tę niezwykłą moc! 🙂 Pozdrawiam Cię ciepło

Copyright 2017 - 2018 Gabriela Gargaś © All Rights Reserved