60

Bo nic o mnie nie wiesz..

Zacznę od faktów, które przytaczam po przeczytaniu jednego z artykułów psychologicznych. Są to dane zebrane z badań przeprowadzonych przez psychiatrów, psychologów i terapeutów. 

90 procent ludzi, którzy Cię oceniają nic, a nic nie wie o Twoim życiu.

Mają zerową wiedzę o tym, co tak naprawdę dzieje się w Twoim życiu.  80 procent ludzi, którzy wypowiada się o Tobie źle, bądź z pogardą chciałoby być na Twoim miejscu. 70 proc ludzi, którzy rozsiewa plotki na Twój temat chciałoby sprawić Ci wielką przykrość, bo Ci czegoś zazdroszczą.

Namawiam każdego, kto ma ochotę skrytykować innego człowieka, do eksperymentu: zastanów się przed napisaniem komentarza, czy wiadomości pełnej nienawiści jak Ty byś się czuł/czuła gdybyś dostała taką wiadomość. Albo jak czułaby się twoja mama, dziewczyna, żona, siostra, córka, gdyby ona dostała takie wyrzyganie na głowę. Jeśli nadal Cię to nie rusza, to jesteś większym poprańcem, niż myślałam.

A teraz życie.

Życie, sytuacja numer jeden

Dostałam ostatnio wiadomość od pewnej znanej kobiety w sieci. Dziewczyna jest przecudna i świetnie się promuje i super rozwija swój biznes. Mocno jej dopinguję. Wiadomość jaką mi pokazała ścięła mnie z nóg. Nie mogę uwierzyć, że jedna kobieta, może napisać tak drugiej kobiecie. Tam padały wyzwiska i groźby, tylko dlatego, że owej kobiecie „się powodzi”

Możemy się komuś nie podobać, możemy nie lubić tego co robi dana osoba, ba możemy nawet jej nie lubić, ale żeby wypisywać takie okropne rzeczy. Ludzie, ręce opadają.

Zawsze mnie zastanawiało to, że też ludziom się tak chce… To po pierwsze.

Po drugie: skąd oni znajdują na to czas? Bo ja w ciągłym niedoczasie.

Po trzecie, kiedy mi się coś lub ktoś nie podoba nie czytam tego

 co napisze, nie słucham jego muzyki, nie oglądam jego zdjęć. Ale nie wylewam na niego wiadra pomyj.

Życie, sytuacja numer dwa.

Pewna piękna, mądra kobieta na przerwie w pracy siedziała sobie z dala od innych. Popijała kawę, czytała ciekawe artykuły. Celebrowała swój czas i…  Została niemal zlinczowana: bo outsiderka, bo się wywyższa, bo… No w zasadzie nikt jej nie lubi. Wymyślono na jej temat tak niestworzone historie, że nie wiadomo czy śmiać się już czy płakać.

Miała prawo na przerwie w pracy siedzieć na kantynie i do nikogo się nie odzywać. Po pierwsze, dlatego, że to był jej czas. Po drugie, może nie miała zamiaru słuchać wszystkich obrzydliwych plotek na temat tego kto z kim i dlaczego i wiecznego narzekania jak to innym źle. A po trzecie, z niektórymi ludźmi ciężko niekiedy znaleźć wspólny język.

Życie. Sytuacja numer trzy

Pewna kobieta, była zakochana w pewnym mężczyźnie, przesłała mu kiedyś zdjęcie w bieliźnie. Bo mu ufała, bo łączyła ich intymność.  Kiedy ich znajomość się skończyła, owy mężczyzna zaczął rozsyłać jej zdjęcia po swoich kolegach. Jeśli myślisz, że on miał naście lat, to się grubo mylisz. Facet był w wieku dojrzałym, ba może nawet przejrzałym. Zdjęcia zaczęły krążyć wśród niewielkiej społeczności, która pałała się takimi pikantnymi newsami i dorobiła sobie historię do owych fotek… Każdy każdemu pokazywał. Oceniano rozmiar biustu, tyłka… I rzucano cierpkie i raniące słowa… Co ciekawe nie w stronę tego faceta, a tej kobiety.

Życie. Sytuacja numer cztery

Rajini Chandy 60- kilku latka opublikowała w mediach społecznościowych swoje zdjęcia w dżinsach z dziurą na kolanie i w krótkiej spódnicy, by pokazać ludziom w swoim wieku, że nadal mogą cieszyć się życiem.  I wylały się żale sfrustrowanych ludzi: „ jesteś beznadziejna, brzydka, głupia” to te delikatniejsze.  Bo były inne gorsze rzeczy.

Po jaką cholerę i jakiego grzmota?

Jeśli masz ochotę mówić o mnie czy kimkolwiek złe rzeczy, stań ze mną/ z tą osobą twarzą w twarz i powiedz, a nie ukrywasz się za fejkowymi kontami.

Niektóre serca bywają wrażliwe, inne są przepełnione strachem, a jeszcze inne walczą z jakimiś problemami. Są serca zakochane i te które cierpią. Ale też serca strute jadem i ja tym sercom szczerze współczuję…

Złe słowa ranią, dobre – uskrzydlają. Zarażajmy się tymi pozytywnymi…

Światło

Przetrwałam…

Minął rok… Rok, który udało mi się przeżyć.

Nie wiem jak. Naprawdę nie wiem.

Powstań tyle razy ile upadasz – powiedziała do mnie, moja przyjaciółka.

I ja jakoś trzymałam się tych jej słów.  

Gdyby nie Ona, gdyby nie te słowa, to wylądowałabym w wariatkowie.

Dookoła słyszałam też inne słowa, które wtedy nie miały dla mnie żadnego znaczenia:

Z czasem będzie lepiej.

Nieprawda.

Dasz sobie radę.

Nie dawałam.

Czas leczy rany.

Większej bzdury nie słyszałam. Czas, w chwili bólu, wlecze się bardzo powoli, rozciągając smutek niczym naprężoną gumę w jakiejś chorej czasoprzestrzeni.

Starałam się jakoś żyć.  We mnie siedziały wtedy dwie kobiety. Ta jedna, która po ciężkim poranku, brała prysznic, malowała się, ubierała i wychodziła do ludzi.  I ta druga, która powracała do domu i była jak jedna wielka pulsująca rana, która przestawała na chwilę boleć, kiedy dostawała znieczulenie.

Ból oplatał mnie swoimi mackami, zasłaniając usta i nos. I nie mogłam złapać oddechu.

A  Ty wtedy, powiedziałeś mi, żebym Ci pomogła.

Pomagałam na wszystkie możliwe sposoby. Miałam taki burdel w sercu, w myślach.

Byłam na dnie.

I ja z tego swojego dna do Ciebie rękę wyciągałam.

A Ty, sobie po prostu ze mnie zakpiłeś.

Wspomnienia, tykająca bomba, która potrafiła wybuchnąć w każdej chwili.

Wróćmy do początku:

Wielkie zauroczenie.

Upojne chwile.

Test.

Kłamstwa.

Poronienie.

Zatajenie.

Walka, o każdy dzień, każdy oddech. O przetrwanie.

Moje wspomnienia są jak tykająca bomba. Chowam na dno szkatułki wisiorek, który brałeś w usta, kiedy się kochaliśmy, albo łańcuszek, który zapinałeś mi tamtego ranka, po upojnej nocy.  Wrzucam na dno szuflady malutkie buciki, które kupiłam dla swojego dziecka. Bo to było moje dziecko. Nie chciałam nigdy myśleć, że nasze. Po tym co mi zrobiłeś, nie.

Żyłam w jakimś dziwnym zawieszeniu między tym co było, a tym co jest.  Nie miałam siły myśleć, co będzie później. Chciałam żyć w teraz. Tylko tamto „teraz” miało ostre krawędzie.

Spoglądałam na zegar, jeszcze nie ma południa, myślałam.

Jak dam radę  pociągnąć do osiemnastej?

Potem to już mogę się rozlecieć, ale teraz… Teraz muszę się trzymać.

 Osiem godzin męczarni. Udawania.

Brałam leki… Całą garść. Na wyciszenie, otępienie, na przetrwanie.

Na dzień i na noc.

By żyć, by spać.

Tylko pewnego dnia, mój terapeuta delikatnie zasugerował mi, że trzeba by trochę zejść z tak dużej dawki. Ogarnia mnie panika, czy dam radę.  Próbuję.

I… Świat jest pełny ostrych krawędzi, światło poranka zbyt jasne. Odbicie w lustrze zbyt szare. Ciało zbyt boli, ale to ból duszy jest najbardziej nieznośny.

Miałam dni, których nie pamiętam.

Ten dzień kiedy siedziałam kilka godzin w deszczu i płakałam razem z szaro- burym niebem.

Godziny łez…

Dzisiaj wychodzę na spacer i dostrzegam małe promyki nadziei.

Są  takie poranki, kiedy widzę światło.

Uśmiech coraz częściej pojawia się na mojej twarzy.

I staram się żyć. Tak bardzo staram się żyć. – fragment pochodzi z książki Fish Factory, którą dla Was piszę…

To jest książka oparta na prawdziwych wydarzeniach. To jest książka o wielkiej stracie, cierpieniu, zdradzie. O mobbingu i przekrętach w dużej korporacji. O tym, że zawsze jest jakaś nadzieja… Nawet jeśli za długo stałaś na deszczu.

Gdzie można mnie znaleźć

NOWOŚĆ! Wkrótce do kupienia!

Już do kupienia

Luna” – Gabriela Gargaś

Premiera: 24.02.21

 

Zapisz się do listy i pobierz za darmo opowiadnie Gabrieli Gargaś pt “Będę na Ciebie czekać”

Copyright 2017 - 2021 Gabriela Gargaś © All Rights Reserved