71523220_387475315497902_7848620286067867648_o

Nie warto było tak szaleńczo kochać – Wyznania Czytelniczek cz.2

Gdyby nie Ty, nie poznałabym przesytu miłości, smaku goryczy, rozczarowania, upadku… Nie dowiedziałabym się, że można sięgnąć dna, a potem odbić się od niego, że można żyć, bez Ciebie.

Zrozumiałam, wtedy … Po latach, że Ty nie jesteś całym światem dla którego ja chciałam być wszystkim.

Po latach, kiedy moje serce już się posklejało, kiedy ułożyłam swoje życie na nowo, zrozumiałam, widząc Cię wtedy w przychodni, że nie warto było Cię tak szaleńczo kochać.

Dwoje ludzi, siedziało obok siebie obojętnie, bez słowa… Ludzi, których kiedyś łączyła namiętność i wielka miłość. Tak, bo to była wielka miłość, ale raczej jednostronna…

Bolało serce, rozdzierało od środka. Oto ja, obok Ciebie po kilkunastu latach po zakończeniu naszego małżeństwa, siedzimy razem…w przychodni…To niemożliwe, a jednak, bo przecież czas nie stanął w miejscu, życie płynie, żyjemy….Nikt zapewne z siedzących ludzi nawet nie pomyślał, że się znamy, że byliśmy małżeństwem, że oddałam Ci całą siebie, że wypłakałam morze łez, bo kochałam… Co wtedy czułam siedząc tuż obok? Szok, żal, nienawiść, rozczarowanie. Mnóstwo myśli kłębiło się w głowie: kochałaś tego człowieka. Był Twoim mężem. Szalałaś za nim. A on teraz nie potrafi spojrzeć Ci w oczy i powiedzieć “cześć”. Jedno małe, zwykłe słowo…. Obojętność…Straszne…Niemożliwe…Dołujące. Ten dzień zmienił mój pogląd na miłość. Nawet nie sam rozwód, tylko to co z nas po nim zostało, albo inaczej, kim się staliśmy.

Różne są powody rozstań, ale dziś wiem jedno, jeśli nie było miłości i tak wszystko rozpadnie się na kawałeczki – i życie i serce i nawet dusza, która po latach zrozumiała, że obojętność i brak szacunku do osoby, którą niby się kochało są tego początkiem.

Miłość nie jest po sam grób. Miłość może się odwidzieć. Nie wierzę, ze można kogoś kochać a potem traktować go jak powietrze. Albo się kocha, albo nie, bez względu na to czy się jest razem czy się komuś odwidziało… Może faceci są inaczej skonstruowani? Pewnie tak, tylko czy potrafią kochać naprawdę?

Tekst nadesłała : M.R

SPOTKAŁAM CIEBIE w wieku 42 lat… późno… Ale taki nasz los…

Myślałam że już nie przydarzy mi się nic pięknego. Znałam to tylko z książek, poniekąd z książek mojej ulubionej pisarki GG 🙂
Przydarzyło mi się coś, co uskrzydla, daje wiarę w siebie, dodaje energii w życiu, uszczęśliwia.
Bliska osoba może w życiu odmienić wszystko. Nawet nie byłam tego świadoma. Było mi to bardzo potrzebne.
Życie przelatywało przez palce, dzień za dniem mijał, praca, dom, poświęcenie w pracy, ucieczka w pracę, projekty, wyzwania …naprzemiennie. A wraz z tym w pakiecie niewiele wzruszeń, uniesień.

Monotonia.


Żal, że los nie zesłał mi Ciebie w wieku 20 lat.
Życie wyglądałoby inaczej.
Druga osoba wniosła tak wiele, w tak niedługim czasie…

Osoba, która nauczyła prawdziwej miłości, przyjaźni, delikatności, dobrego seksu, poczucia spełnienia, potrzeby ciągłego kontaktu.

Osoba, z którą uwielbia się rozmawiać. Tak wiele wspaniałych rozmów.
Dwa różne światy.
Dwie tak różne profesje.
Różne doświadczenia życiowe.
Kobieta informatyk.
Mężczyzna prawnik.
Ona w związku na kocią łapę, wypalonym maksymalnie, lokatorski układ warczących na siebie obcych już ludzi.
On w perfekcyjnej rodzinie z pozoru szczęśliwy (piękny dom, piękna, inteligentna i mądra żona, cudowne dzieciaki).
Totalnie inne bajki.
Niemoralne. Aspołeczne.
A jednak poznali się.
Prowadzili internetowe rozmowy.
Początkowo, przez 3 miesiące byli tylko awatarem na komunikatorze. Tęsknota za rozmową wzrastała z dnia na dzień i przybierała coraz większy rozmiar.
Po pozyskaniu większego zaufania, padły imiona, miejsce zamieszkania, numery telefonów.
Krótka rozmowa telefoniczna ale jakże podniecająca. Serce biło 2 razy szybciej. Okazało się że są z tego samego miasta. Przypadek???
Nie. Nie przypadek. To taki nazwijmy psikus komunikatora… jak się później okazało.
Rozmów telefonicznych było coraz więcej i coraz częściej.
W tym samym czasie, podczas jednej z rozmów, padła propozycja spotkania, poznania się w realu.
Cudowne pierwsze wrażenie. W drodze do pracy urwane 10 minut …odmieniło 4 lata temu wszystko… choć nie jest to opowieść z happy endem.
Tysiące rozmów.
Setki spotkań.
Multum cudownych chwil.
On wspierał we wszystkim, co najważniejsze wspierał w trudnej chorobie, wspiera do dziś.
Ona (chyba) wciąż czeka aż On dojrzeje do zmian.
Kradniemy do dzisiaj z życia czas dla siebie. Kradniemy by mieć poczucie wsparcia, spełnienia, radość tzw szczęście.
W sytuacjach trudnych, pojawiały się nieporozumienia. Zazdrość, złość, inne osoby pojawiające się w naszej relacji.
Największy chyba był żal że kocha się z oddali.
Padały deklaracje, były zakończenia i powroty też były.
Ból, złość, niemoc. Dni bez kontaktu. Koszmarne dni. Powroty.
Jesteś jak tlen… Bez ciebie nie mogę już oddychać.

GDYBY NIE TY… Nie wiedziałabym że można kochać z oddali. Że można kochać tak silnie. Że można to ukryć i tak długo znosić trudy.
GDYBY NIE TY… Nie znałabym bólu i smaku łez które towarzyszyły mi gdy byłeś nieobecny.

Chcę nadal budzić się każdego dnia i uśmiechać na sama myśl że jesteś.

Każdego dnia dziękuję Ci że jesteś.
Każdego dnia staram się dodawać Ci wiarę w siebie.
Każdego dnia kiedy odejdziesz będę tęsknić.

Kobieta bez praw do mężczyzny (jej życia)

Nadesłała B.K

93132836_511744319517585_3572414601217703936_n

Gdyby nie Ty… – Wyznania Czytelniczek

Gdyby nie Ty, nie wylałabym tylu łez… Chciałabym Cię czasami poprosić, żebyś mi zrekompensował ten ból, który czuję… Wiesz, co mi zrobiłeś? Czy Ty w ogóle zdajesz sobie z tego sprawę?

Ktoś powie, że byłam naiwna, że pakowałam się w związek z Tobą. Możliwe, ale ja Ci uwierzyłam, dlaczego miałam Ci nie wierzyć, byłeś najwspanialszym mężczyzną pod słońcem. A najwspanialsi faceci, którzy świecą takim blaskiem, nie krzywdzą. Prawda?

Gdyby nie Ty, nie miałabym tylu wspomnień. Tych dobrych, czułych, naznaczonych morską bryzą. Tylko czy te złe chwile nie przekreśliły tych dobrych?

Gdyby nie Ty, nie byłabym tą osobą , którą jestem. Tylko, że ja nie chcę być tą osobą. Rozumiesz, nie chcę.

Skrzywdzoną.

Odartą ze złudzeń.

Pozbawioną czułości…

Gdyby nie Ty… Nie rozpadłabym się na milion kawałków.

Miej trochę godności, przyjdź i spróbuj mnie poskładać.

Albo wiesz co, już zostaw w spokoju… Zostaw w spokoju…

Tekst nadesłała Milena D.

Gdyby nie Ty, prawdopodobnie nie było by mnie tutaj.

Ukształtowałeś mnie od podstaw. To przy Tobie wchodziłam w kolejne etapy swojego życia. Zawsze byłeś przy mnie, wydawało mi się, że do końca naszych dni będziemy pokonywać wszystkie przeciwności razem. Wydawało….. Życie pisze nieprzewidywalne scenariusze. Teraz już wiem, że coś tak dobrego nie może trwać wiecznie. Kiedyś myślałam, że Twoje słowa są czymś najpewniejszym na świecie. Żadna silnie zbudowana relacja nie rozpada się nagle. Dzieje się to etapami. Zaczyna się od najmniejszych znaków, których nawet nie zauważamy. Nadal śpimy w jednym łóżku, ale na dobranoc nie całujesz mnie już w ucho, tak jak najbardziej lubię, a ja śniadanie robię już tylko dla siebie, ponieważ zacząłeś mieć ważne spotkania w pracy bardzo wcześniej. Żyjemy tak przez jakiś czas. Jeszcze jest normalnie. W końcu nie potrafimy ze sobą normalnie rozmawiać pomimo, że wiemy o sobie wszystko, o wszystkich swoich uczuciach, o lękach, miłościach i emocjach. Ranimy siebie nawzajem.

Najbardziej bolała mnie cisza. Błagałam w duszy, żebyś mówił, krzyczał, ale nie milczał. Gdy ludzie ze sobą rozmawiają jest jeszcze jakaś szansa…

Wyprowadziłeś się. To miało być tylko czasowe rozwiązanie. Mieliśmy dać sobie czas. Czas na zrozumienie jak ważni dla siebie jesteśmy i, że nie potrafimy bez siebie żyć.

Pamiętasz ten dzień gdy była ogromna ulewa, a my wyszliśmy i przez kilka godzin chodziliśmy po mieście? Dzisiaj wiem, że to był najpiękniejszy dzień mojego życia. Miałam przy sobie osobę, która akceptowała mnie w całości, razem z moimi najczarniejszymi stronami. Wiem, że mnie kochałeś, widziałam to w Twoich oczach.

Mieszkanie bez Ciebie było puste, ja bez Ciebie byłam pusta. Moja tęsknota za Tobą była tak wielka, że aż bolała. Podjąłeś decyzję.

Powiedziałeś: – Musimy się rozstać…

Dzisiaj ,siedzę kolejną godzinę wpatrzona w sufit w naszym mieszkaniu. Domu, w którym powinien być płacz małych dzieci, a nasz śmiech. W słuchawkach lecą słowa piosenki „Dobry moment” Korteza. Zastanawiam się, skąd autor wiedziała tak dużo o naszym życiu. Pamiętasz gdy byliśmy w twoim aucie po raz ostatni? W dniu, kiedy się rozstawaliśmy. Pamiętasz te gęste powietrze, tą przerażającą ciszę, która wkradała się w każdą część naszych ciał? Ciebie też to bolało- widziałam. Chciałam zostać w tym samochodzie na zawsze, a jednocześnie wyjść jak najszybciej. Doskonale rozumiesz co czułam. To chyba był nie dobry, a idealny moment na rozstanie. Idealny- najtrudniejszy w życiu.Tak dużo nas łączyło, wiek, znajomi, zainteresowania, tradycje, wiara, a przede wszystkim wyjątkowa nić porozumienia i niezrozumiałe przyciąganie. Przy Tobie czułam się najlepszą kobietą na całym świecie, niczego więcej nie potrzebowałam. Teraz wiem, że to nie było wystarczające. Mam nadzieję, że pokocham kiedyś kogoś całym sercem, a przede wszystkim, że ten ktoś pokocha mnie, bez mojego proszenia, błagania i przekonywania. A może nie można dwa razy czuć tak samo mocno?

To nie szkodzi będę udawała, że mi bardzo zależy mając Ciebie zawsze z tyłu głowy. Boli, nadal boli, Kochanie. I tak jak Kortez śpiewa najprawdopodobniej opowiem Ci kiedyś, kiedy przypadkiem się spotkamy o moich dzieciach i o tym jak jest u mnie dobrze, ale zawsze już tylko Ty będziesz potrafił dostrzec w moich oczach brak błysku, który był zarezerwowany wyłącznie dla Ciebie.

Tekst nadesłała : Ola Sz.

Gdyby nie Ty, może by tak nie bolało

Spotkałam Ciebie za późno… Tak mi się wtedy wydawało. Ja, mężatka z dwójką dzieci, Ty – żona i dziecko.

Zaczęło się całkiem zwyczajnie, kilka wiadomości, później rozmowy przez telefon, spotkania w tajemnicy przed światem.

Nim się obejrzałam Twoje ” Dzień dobry ” definiowało mój dzień.

Bez “Dobranoc” nie mogłam zasnąć.

TMP – To był nasz własny język, słowa, które tylko my rozumieliśmy, wyryte na pamiątkę na kłódce zawieszonej w Mielnie.

Przez 5 lat żyłam jak w bajce, czułam się jak księżniczka. Często zastanawiałam się co by było gdyby…

Po tym czasie zmieniłeś się. Skończyły się czułe słówka, troska, zainteresowanie. Jakbyś stał się inną osobą. Nie wiem czy stał za tym ktoś inny bo czy z dnia na dzień można się tak zmienić? Próbowałam rozmawiać. Prosiłam, płakałam, bez skutku. Odchodziłam trzy razy… za każdym razem obiecywałeś , że będzie lepiej, że się postarasz. Jakiś czas było dobrze, ale nie tak samo. Nigdy nie wróciliśmy do relacji sprzed Twojej zmiany. Któregoś dnia, ze złości lub z bezsilności, zniszczyłam wszystkie pamiątki, usunęłam wspólne zdjęcia, skrzętnie skrywane przed światem, wyrzuciłam biżuterię, każdy prezent, który od Ciebie dostałam. Nawet pierścionek, który dostałam podczas weekendu w Dusznikach Zdroju.

Teraz odchodzę czwarty raz… mam nadzieję, że ostatni. Zostało mi tylko jedno wspólne zdjęcie, pamiątka szczęśliwych lat. Nie potrafię go usunąć, bo chyba ciągle mam nadzieję…

Tekst nadesłała M.

Gdyby nie Ty, nie wylałabym tylu łez…

Gdzie mnie można znaleźć

Już do kupienia!

Zapisz się do listy i pobierz za darmo najnowsze opowiadnie Gabrieli Gargaś pt “Będę na Ciebie czekać”

Copyright 2017 - 2021 Gabriela Gargaś © All Rights Reserved