71837723_411520436225664_7245384454238109696_n

Bo takie jest życie…

A bo pogoda nie taka… Narzekamy, że latem za ciepło, jesienią za zimno.

Że ptak narobił na szybę, że mogło być lepiej, a przecież, aż tak źle nie ma, że to i tamto też.

Bo takie jest życie…- jak mawia moja znajoma.

I kiedy mieszkasz w domu z chłopakami, to i deska od sedesu będzie czasami podniesiona.

Bo takie jest życie.. że pory roku następują po sobie i raz jest ciepło a raz zimno. I czego tu wymagać od ciebie, październiku, że ogrzejesz jak lipiec czy sierpień? Nie, ty nie z tych grzejących. Taki trochę zimny drań z ciebie. Jak to moja koleżanka mówi : „ pieronie, ty jeden!” I uwielbiam ją za tego „pierona jednego” . Ale wracając do ciebie Hmmm… Kobiety takich ponoć lubią. Ponoć 🙂

Bo takie jest życie… Wyruszyłam na rowerze do sklepu po mleko. Świeciło słońce. W sklepie z mleka zrobiła się mąka i ryba i trochę warzyw i owoce, i ciemna czekolada i jeszcze kilka innych rzeczy. Zawiesiłam trzy torby na kierownicy roweru, plecak wypchany i jadę, gibiąc się na boki. I jak w jednej chwili nie lunie.  Nadeszła chmurka, niepozornie wyglądająca, a z małej chmury, wiadomo duży deszcz.  Przemokłam do majtek, w dosłownym tego słowa znaczeniu, okulary mi zaparowały, po twarzy ścieka woda, ale jadę twardo, niewiele co widząc, po omacku, ale do celu. Rechoczę pod nosem, ale takie życie. No a jak 😉

Bo takie życie, że czasami nie jest tak jak byśmy chcieli.

Oj, ile razy ja bym chciała, by było po mojemu, a nie jest.  Bo miał zadzwonić, a nie zadzwonił. Napisał za to, a ja nie chciałam, by pisał, a dzwonił, bo chciałam mu o czymś powiedzieć, a nie napisać przecież. Te chłopy takie niepojętne czasami. On nie zadzwonił, ja się obraziłam. On nie wiedział, o co chodzi, ja udawałam, że jednak się nie obraziłam, a w duszy złorzeczyłam, jaki to on nie jest. Tak było… ;-))))

I też narzekam, bo jakoś tego nie przeskoczę ( mojego narzekania czasami nie przeskoczę). Ale jestem już inną osobą niż byłam dziesięć lat temu i więcej mnie cieszy. Naprawdę, z ręką na sercu zachwycam się tym, co mam. A nie mam tak kolorowo, jak się niektórym zdaje. Nikt nie ma. A trawa zawsze jest bardziej zielona po drugiej stronie płotu.

Bo takie jest życie, że mi siwe włosy wyłażą, że lot odwołali, że kupiłam kieckę, w której wyglądam jak obwiązany sznurkiem salceson, a nie jak top modelka.

Bo takie jest życie, że raz na wozie i raz pod wozem.

Bo takie jest życie, kiedy ciotka klotka wyskakuje ze swoimi mądrościami, typu : „ ja w twoim wieku” to robiłam to czy tamto. I dużo takich klotek, nobliwych dam ze swoimi cudownymi radami na życie jest. I westchnieniami : „ za moich czasów tak nie było”, ale za moich jest i już. Bo tak chcę, by było.  Na moje szczęście znam też takie wspaniałe kobiety, co nie bułkę przez bibułkę i „ą”, „ę” , ale mimo : „wieku” szaleją na parkietach, wyrywają facetów, z butów i nie tylko, cieszą się życiem.

Bo takie jest życie, kolorowe, zabawne, cenne.

I ostatnio mam dni wzruszeń, bo Renata dodała komentarz, że moje książki to takie, że “ach” i “ech”  i aż majtki z wrażenia spadają. Polecam : „Tysiąc obsesji” to naprawdę spadną. 😉 Bo Pati napisała, że ją zmotywowałam do działania, bo bratowa skrobnęła wiadomość,  i przyjaciółka mi humor z rańca poprawiła. Bo zjadłam babeczkę, której nie powinnam jeść, bo wypiłam trzy kawy. Bo takie jest życie!

Bo takie jest życie i zacieszam, kiedy ktoś inny też jest szczęśliwy ( a niech go szczęście wznosi do nieba i niech mu dobrze będzie) i podaję rękę, kiedy ktoś się wywali. Szkoda mi czasu na zazdrość i złorzeczenie na ślepy los.  A i mi życie niekiedy da kopniaka, innym razem postawi do pionu.

Ech… Bo takie jest życie 😉 Siedzę sobie pod kocem, z kubkiem ciepłej herbaty i naprawdę fajnie jest. Byle tylko zdrowie było i miłość, to będzie dobrze.  I bez narzekania się obędzie!

A tutaj kilka grafik niemotywujących z mojego “Planera utkanego z marzeń”. Takie lokowanie produktu, ale kocham mój Planer 😉 z marzeń utkany…

miast 03

O tym jak i dlaczego tracę głowę…

Czasami zdarza mi się stracić głowę i zdrowy rozsądek. A komu się nie zdarza? Oby tylko tracić ją ( głowę) dla takich przeżyć, westchnień i wzruszeń , byłoby cudownie. 😉 Są takie miejsca, takie widoki, takie przeżycia, przez które nie myślę racjonalnie. Ale… Zacznijmy od początku. Zacznę od tego, że urlopu  nie lubię spędzać w kurortach, nie bookuję wakacji all inclusive ( nigdy na takowych nawet nie byłam)  Nie lubię leżeć na leżaku nad basenem, ani jeździć na zorganizowane wycieczki. Każdy ma inaczej, a ja mam tak.  Uwielbiam wycieczki, które organizuję sobie na własną rękę. Godzinami szperam w necie gdzie mogę pojechać, najlepiej poza sezonem i gdzie nie będzie dużo turystów. Kocham miasta tętniące życiem, gdzie chciał nie chciał turyści są, ale jeszcze bardziej uwielbiam małe miasteczka, gdzie poza sezonem większość sklepików jest pozamykana, a ja przechadzam się brukowanymi uliczkami. I tutaj wariuję. Kiedy wchodzę do takiego miasteczka, zachwycam się  niemal każdym skwerkiem, kamieniem, kwiatkiem. Dosłownie wszystkim. Uśmiecham się do siebie całą gębą i jestem wtedy zapewne jedną z najszczęśliwszych osób na świecie ;-).


Podziwiam stare kamienice, kościoły, zamki, maleńkie sklepiki z pamiątkami, poza sezonem większości zamknięte. Czuję ducha historii, który wyłania się z niemal każdego rogu.  I ten romantyzm… W takich miejscach jest bardzo romantycznie. Pełno tutaj zaułków, w których jakiś młodzieniec na pewno kiedyś całował  się ze swoją lubą. 😉 ( trochę już chyba odleciałam. Ale odloty jak najbardziej są wskazane).

Odnajduję niekiedy jakąś kawiarenkę, gdzie czas się zatrzymał, kawa smakuje jakoś lepiej. Stary kelner, z długimi siwymi włosami idzie w moim kierunku, uśmiecha się do mnie i stawia przede mną miseczkę z oliwkami i filiżankę aromatycznej kawy. Kot, o błękitnych oczach przemyka pod stołem.  Piję kawę jedną, potem drugą. Chodzę po kawiarni robię setki zdjęć, tak bardzo nie chcę stąd wychodzić. Jest magicznie, bajecznie i uroczo. Słowo :”uroczo” też mnie jakoś kręci. Kiedy byłam młodą dziewczyną, pewien dystyngowany dżentelmen powiedział mi, że jestem “urocza”, a, że przypominał Józefa Toliboskiego, straciłam wtedy głowę. Czyli tej straty rozsądku jak widać u mnie nie brakuje ;-).

Po dwóch, może trzech godzinach opuszczam kawiareknę. I znów idę brukowaną uliczką i wiem, że jeszcze tutaj wrócę. Powroty mają w sobie tyle z nostalgii… A te wyczekiwane mają smak najlepszej kawy na świecie. 🙂

Copyright 2017 - 2018 Gabriela Gargaś © All Rights Reserved