podcast-artwork-2-800px

TJT002 – Monika Piątczak – Choćby na koniec świata – Taka Jak Ty podcast

W drugim odcinku podcastu Taka Jak Ty, pod tytułem: „Choćby na koniec świata”, moim gościem jest Monika Piątczak – mama dwóch córek, pielęgniarka w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu. Pracuje na Oddziale Mechanicznego Wspomagania Krążenia i Transplantacji Serc. Wolontariuszka Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej. Uczestniczka misji w Sudanie, Kenii, Nepalu, Gruzji i na Ukrainie. Ryzykuje swoje zdrowie i życie, aby nieść pomoc innym. Monika pomaga ofiarom kataklizmów i wojen. Nie waha się ruszyć na koniec świata, jeśli ktoś potrzebuje pomocy. Monika Piątczak nie kupuje sobie karnetu na basen ani kurs angielskiego, bo nigdy nie wie, gdzie będzie następnego dnia. Liban? Bośnia? Nepal?

Rozmawiamy o trudnych wyborach i o tym, że czasami warto wszystko postawić na jedną kartę.

Monika nie raz słyszała od ludzi : „Po co ci to?”, „To niebezpieczne”, ale mimo to podążała za głosem serca.

“Mam serce w dwóch zakątkach świata” – Monika Piątczak

Posłuchaj mojej rozmowy tutaj (nacisnij Play) ↓↓↓

 

Zdjęcie: Z Archiwum  Moniki Piątczak

W 2015 roku brała udział w akcji ratunkowej w Nepalu. Polski zespół ratunkowy przybył na miejsce zdarzenia, jako jedna z pierwszych ekip międzynarodowych i jako pierwsza grupa z Polski.

Monika była również w Sudanie Południowym, gdzie zakończyła się długotrwała wojna domowa. Szkoliła byłych partyzantów.

Po przyjazdach z misji inaczej patrzy na życie.

„Jeszcze bardziej doceniam to, co mam: rodzinę i przyjaciół, bezpieczny dom. I uświadamiam córkom, że tak naprawdę żyjemy w bardzo spokojnym miejscu”.

W rozmowie poruszamy kwestie , co jest ważne dla ratownika . „To, co ma w głowie; wiedza medyczna, odporność na stres, chęć pomagania”.

Rozmawiałyśmy o ludziach, których Monika spotkała podczas misji. Ujęli ją serdecznością, miłością do drugiego człowieka. Wielu z nich bardzo biednych, ale dumnych i przyjaznych. Pomagają sobie wzajemnie, dzielą się tym, co mają.

Zapraszam do wysłuchania rozmowy.

Zdjęcie: Z Archiwum  Moniki Piątczak

„Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj” – Mark Twain

Zdjęcie: Z Archiwum  Moniki Piątczak

 

Linki pomocnicze:

Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej

Śląskie Centrum Chorób Serca w Zabrzu

“Współczesna Bogini” książka

“Afryka moja miłość” książka

“Sztuka Prostoty” książka

Monikę możecie znaleźć na facebooku tutaj

Taka Jak Ty Podcast strona główna

 

Minone chwile 4

“Minione chwile” – fragment

“Czasami wydawało jej się, że wszystko, co przeżyła było jakimś snem.  Chciała o niektórych sprawach zapomnieć, ale pamięć wciąż podsuwała jej właśnie te, bolesne wspomnienia.

I tamten dzień sprzed kilkudziesięciu lat, o którym na pewno nigdy nie uda jej się zapomnieć. A czy odważy się i opowie o nim Annie? Cóż ma do stracenia?

 Stara Lady zaczęła swoją opowieść:

– Pewnie się pani wydaje, że jestem silna. To nieprawda, jestem bardziej krucha niż się wszystkim wydaje. Przez wszystkie te lata zbudowałam wokół siebie pancerz. W głębi mojego serca tkwią rany. Wyciągałam z nich kolce wspomnień bardzo długo. Bolało. Kochałam tylko JEGO. Przez długi czas liczył się tylko ON.

A potem przyszedł czas, kiedy musiałam zapomnieć…

Miałam kilkunastu kochanków. Może nie prowadziłam się najlepiej, ale… Właściwie to niczyja sprawa osądzać moją moralność. Jedni byli niezdarni, dyszeli mi do ucha, tarmosili moje piersi, wchodzili zbyt szybko. Inni potrafili rozpalić mnie do czerwoności. To życie było puste, bo nie było w nim mężczyzny, którego kochałam.

Grafika: ONA CZYTA

 

Rok 1957

Abigail doskonale pamiętała to uczucie piekącego żalu. Była rozdarta, zagubiona i zła. Czuła jak nienawiść przesącza jej duszę. Jak on mógł jej to zrobić? Tak bardzo była w nim zakochana. Pierwszy raz w życiu kogoś kochała!

Abigail przywarła do ściany. A więc jednak. Odchodzi, do tamtej. Zagotowała się. Kiedy? Dziś? Jutro?

Ogarnęła ją złość, po chwili wpadła w furię. Zeszła na paluszkach na dół. A potem trzasnęła frontowymi drzwiami, udając, że dopiero weszła do domu.

– To ty? – rozległ się głos Waldka.

– Ja.

Waldek zbiegł po schodach.

– Dopiero wróciłaś?-  na jego twarzy malował się nieszczery uśmiech.

– Tak. Muszę biec do Liz. Odbierz Adama z przedszkola.

– Ale?

– Proszę. Ten ostatni raz.

– Ostatni? – Waldek zmarszczył czoło.

Abigail roześmiała się. Pocałowała Waldka w policzek, odwróciła się na pięcie i wyszła. Wiedziała, że Waldek nie zostawi Adama. A ona zyska na czasie.  Jeśli ona nie może mieć Waldka, to tamta też go nie będzie miała.

– Łatwo dochodzisz do wniosku, że ty nie zrobiłabyś tego, co uczyniła ona, że oczywiście byłabyś wyjątkiem od reguły. To przekonanie jest statystycznie nierozsądne, czyni cię jeszcze bardziej podatnym na wpływ czynników sytuacyjnych właśnie dlatego, że nie doceniasz ich siły, a przeceniasz siły własne. Jesteś przekonana, że jesteś dobrym człowiekiem. Ale człowiek zachowuje się inaczej, kiedy ma władze i pozycje, a inaczej kiedy pieniądze, a jeszcze inaczej, kiedy rządzi nim zemsta. Ludzie potrafią być potworami. Bycie złym nie jest zarezerwowane tylko dla podłych ludzi i każdy,  z nas jeśli tylko okoliczności będą odpowiednio złe, może być złem opętany, może krzywdzić innych. Każdy może być też dobry, w sprzyjających okolicznościach.

– Chcesz drinka? – przerwała  lady Abigail.

– Poproszę.

Lady nalała po szklaneczce whisky.

– A ty? – zapytał ją Mike. – Jaka ty jesteś?

– Niepotrzebnie o mnie mówimy.

– Chcę cię poznać…

– Jest we mnie więcej nienawiści niż sądziłam.

– Wiesz, we mnie już chyba też. Nie mogę się jej pozbyć. Bardziej nienawidziłem własną matkę od moich oprawców, bo to ona skazała mnie na ten los. A ty? Kogo tak bardzo nienawidzisz?

– Kochałam i nienawidziłam tak samo mocno, tą samą osobę. Mojego męża…  Przez lata wplątywałam się w pajęczynę kłamstw, zawiodłam czyjeś zaufanie, złamałam obietnice, i zraniłam tego, kogo powinnam kochać.

– Hmmm – westchnął Mike, ale tego nie skomentował…” – “Minione chwile”

Grafika: NIEnaczytana

Książka w przedsprzedaży tutaj : http://www.empik.com/minione-chwile-gargas-gabriela,p1183324936,ksiazka-p

Fragment :”Minionych chwil” jeszcze bez korekty i redakcji, proszę wybaczyć błędy  i niedociągnięcia 🙂

PREMIERA: 04.04.18

chaos

Bo niekiedy mam bałagan w duszy i sercu

Czasami nie jest tak jakbyś chciała, by było. I masz bajzel w sercu, duszy i myśli jakieś nieuczesane. I w sumie lubisz spokój i porządek, a wszystko się jakoś rozsypało. Ktoś coś odłożył, tam gdzie nie powinno stać/ być.  Ktoś się zakochał, ktoś odkochał. I jakoś tak ciężko na duszy, w sumie bez powodu. I szklanka się stłukła, mleko rozlało. Oj, tam. Niekiedy nie ma sensu płakać nad rozlanym mlekiem. I znów dusi, i znów ta kula w gardle urosła. I jakoś tak źle…

Jesteś pełna sprzeczności, bo niby ten porządek, a tu jednak bałagan.

 

Bo niby chcesz powiedzieć: „NIE”, a jakiś głos chochlika podpowiada ci : „Daj spokój , zrób to! Bo czemu nie?” Bo przecież nie musi być tak spokojnie i cicho, bo przecież można jeszcze poszaleć.

No tak, zawsze można. Ale co dalej?

Nad tym będziesz się zastanawiała potem.

I wstałaś z nadąsaną miną. A ten dzień taki piękny i tyle możliwości, tyle chochlików, diabełków. I tyle książek nieprzeczytanych i kawa, taka , którą tak bardzo lubisz.

Tysiące galopujących myśli. Emocje: w sercu i duszy.

Ten dzień będzie piękny, to nic, że tupniesz nogą i powiesz nie, kiedy będziesz chciała powiedzieć tak.

I co z tego, że bajzel. To się posprząta. Kiedyś…. Nie musisz teraz.

Odpuść, nie wszystko zrobisz na czas, nie wszystkich zadowolisz, bo wcale nie musisz. Nie tocz bitew, które z góry są skazane na przegranie.

I masz bałagan w duszy, w sercu, niekiedy w głowie. I co z tego? Trzeba sobie pozwolić, żeby go mieć.  I są dni, że sobie pomarudzisz, powyjmujesz trochę zadr z serca, ponarzekasz na świat. Zaakceptuj, że jednego dnia jest tak, a drugiego inaczej. Nie jesteś niezniszczalna, ani też kuloodporna. Jak ktoś do Ciebie strzela masz prawo się wkurzyć i też odstrzelić, choćby słowem .;-)

Oj, ja dzisiaj taka nieogarnięta, na biurku porozwalane notatki, ktoś coś napisał, a ja nie odpisałam. Zrobię tylko to, co konieczne i kilka rzeczy zupełnie zbędnych, ale takich, które sprawią mi przyjemność.

I mam prawo do takich dni, moich rozmemłanych, nieuporządkowanych, rozwalonych…Mam prawo mieć bałagan w duszy, sercu. Czasem z błahych powodów i bez powodu też.

Jutro to posprzątam, a dzisiaj posiedzę sobie okryta kocem wśród stosu poduszek .;-)

I wiem, że jutro wstanę uporządkuje notatki, popiszę, uśmiechnę się do życia. 😉

podcast-artwork-2-800px

TJT001 – Jola Radomska – Małe rzeczy tworzą nas – Taka Jak Ty Podcast

Moi Drodzy, chciałabym Was serdecznie powitać w moim najnowszym projekcie, w którym będę nagrywała moje rozmowy w formie audio (tzw. podcast) z różnymi osobami. Spotykam na swojej drodze wiele ciekawych osób, żałuję niekiedy, że tylko ja słyszę ich historie. To dlatego zdecydowałam się dla Was prowadzić podcast, abyście i Wy mogli posłuchać ich opowieści. Podcast ten nosi tytuł “Taka Jak Ty” i będzie ukazywał się co poniedziałek, na mojej stronie (https://gabrielagargas.pl/podcast) oraz na platformach podcastowych takich jak:

– Apple iTunes,
– Stitcher Radio,
– Google Play,
– oraz innych.

Z moimi gośćmi rozmawiała będę o najprzeróżniejszych tematach, będziecie mogli posłuchać o między innymi:
– pisaniu i wydawaniu książek,
– życiu i spełnianiu marzeń
– motywacji i inspiracjach,
– o sprawach typowo “babskich”
– o tym co cieszy, a co smuci.

Odcinek 001 – Jolanta Radomska

Jola Radomska

Jola Radomska “Małe rzeczy tworzą nas”

W pierwszym odcinku podcastu pt :”Małe rzeczy tworzą nas” moim gościem jest Jolanta Radomska znana , jako Pani Niteczka. Na co dzień zmaga się z nieuleczalną chorobą swoją i syna, a mimo tego nie rezygnuje z marzeń. Jola była motorniczą, dopóki nie zdiagnozowano u niej stwardnienia rozsianego. Gdy stwierdzono jej całkowitą niezdolność do wykonywania zawodu i odmówiono przyznania renty, nie poddała się. Mimo swojej choroby i rzadkiej genetycznej choroby dziecka z niezwykłą siłą i godnością walczy z przeciwnościami losu, a jej pasją i formą rehabilitacji stało się tworzenie i projektowanie zabawek.

Zapraszam Was do rozmowy z tą inspirującą osobą:

Posłuchaj mojej rozmowy tutaj (nacisnij Play) ↓↓↓

Linki pomocnicze:

Tomek Radomski

Tomek Radomski

Taka Jak Ty główna strona podcastu

Zapraszam Was do komentowania, subskrybowania oraz zapisania się do mojego newslettera, aby otrzymywać emaile z powiadomieniem o nowym odcinku. Jeżeli uważasz, że znasz kogoś kto chciałby również wysłuchać moich rozmów, proszę podeślij im linka do tej strony. Wasze komentarze, zapisy i subskrypcje pokazują mi, że to co robię jest dla Was ważne i pozwalają mi kontynuować pracę nad kolejnymi projektami. Dziękuję Wam za wspieranie mnie! 🙂

dzien babci

Babcia

“Popatrzyłam na babcię z podziwem. Moja silna, kochana babunia. Chwyciłam jej dłoń w swoją rękę. Jej szorstka i spracowana dotykała mojej – młodej i gładkiej. Kiedy byłam małą dziewczynką, babcia najpierw smarowała dłonie kremem cytrynowym, żebym nie czuła szorstkości jej skóry.

Zastanawiałam się nad tym, czy babcia Zosia czasem marzyła. Każda z nas przecież czasami marzy – o tym, żeby było jej lżej, żeby wyjechać na wakacje do innego kraju. Ale jeśli marzyła, to nikt nie wiedział o jej marzeniach i pragnieniach. I może nawet po cichutku w nocy płakała? Miała swoje tęsknoty, a jednak nie roztkliwiała się nad sobą. Pchała wóz z radościami i problemami przed sobą, pod górkę i z górki. Twarda, silna kobieta. Uparta, kochana, wyrozumiała.

Babcia Zosia  od sześćdziesiątki nosiła chustkę na głowie, siwiutkich włosów nie farbowała, zaczesywała je w kok. Nigdy się nie malowała i biegała po zakupy w męskich półbutach. Tuliła nas i rozpieszczała. Zawsze miała schowane w szafce galaretki, obsypane cukrem, których szczerze nie znosiłam, ale przy babci zawsze zachwycałam się ich smakiem. Babcia Marysia wydawała mi się jakaś niepogodzona z losem. Smutna i melancholijna, podczas gdy babcia Zosia była zawsze uśmiechnięta. Nie narzekała na zły los, złych ludzi, chociaż przecież i ją dotknęła wojna. Fakt, że babcia Zosia miała wtedy osiem lat, ale na pewno wojna i na niej odcisnęła piętno.

– Babciu? – zapytałam kiedyś babcię Zosię. – Może zafarbuję ci włosy?

– Po co?

– Żebyś ładnie wyglądała. Kiedyś byłaś taką piękną kobietą.

– Byłam młoda, brylowałam. Teraz przyszła starość i jestem babcią.

Nigdy nie widziałam babci Zosi, by stała przed lustrem i ze smutkiem spoglądała na swoje twarz odbicie, czy też doszukiwała się kolejnych zmarszczek lub narzekała na nadprogramowe kilogramy. Brała brała od życia to, co jej oferowało.

– Usiądź, dziecko – nakazała mi.

Spojrzałam jej w oczy. Była prostą kobietą, ale w jej oczach widziałam mądrość.

– Zygmunt – przeżegnała się – świeć Panie nad jego duszą, był cudownym mężczyzną, który kochał mnie taką, jaką byłam. I może dlatego nigdy nie przywiązywałam takiej wagi do wyglądu. Lubiłam dobrze wyglądać, jak każda kobieta, ale to nie było najważniejsze. Są rzeczy ważne i ważniejsze…

Uśmiechnęła się pod nosem.

– Miałam pięcioro dzieci. Zdajesz sobie sprawy ile przy nich miałam roboty?

Skinęłam twierdząco głową.

– Nie było dla mnie taryfy ulgowej. Mieliśmy duże gospodarstwo, którym trzeba było się zająć. Zygmuś sam by nie podołał. Mieliśmy do pomocy dwóch chłopaków ze wsi, ale obrobić takie pole, tyle hektarów, nie było proste. Liczyła się każda para rąk. Pracowałam w polu równo z chłopakami i Zygmusiem, nawet wtedy, kiedy byłam w dziewiątym miesiącu ciąży. A kiedy już wiedziałam, że będę rodzić, poszłam kury nakarmić i prosiaki. Krowy wyprowadziłam na pastwisko i dzieciakom obiad przygotowałam. A kilka godzin potem urodziłam. I znów do roboty z niemowlakiem przy piersi. I nie narzekałam. Byłam szczęśliwa, że powitałam na świecie kolejne dziecko, że dzieciaki najedzone, że Zygmuś w polu popija zimny kompot z mirabelek. Życie mnie doświadczyło, jak każdego, ale nie mam o to pretensji do nikogo. Przeżyłam przecież tyle pięknych chwil. Byliśmy szczęśliwą rodziną. Nawet wtedy, kiedy dotykały nas nieszczęścia, zawsze trzymaliśmy się razem. Właśnie to jest w życiu ważne – rodzina, jaka by ona nie była. Straciliśmy najstarszą córkę, Janinkę. Była dobrą dziewczyną, pomagała w opiece nad dzieciakami, nabijała swojemu tacie, a twojemu dziadkowi fajkę i często wieczorami rozmawiali. Ale pewnego ranka zaczęła kasłać krwią. Zygmuś pojechał z nią do lekarza. Ten stwierdził, że to zapalenie oskrzeli. Podał leki, ale one nic nie pomagały. Pojechaliśmy do innego lekarza, kazał stawiać bańki. Stawialiśmy, ale kaszel nie przechodził, był coraz bardziej uporczywy, a z każdym kaszlnięciem pojawiała się krew. Nie odstępowaliśmy Janeczki na krok. Siedzieliśmy przy jej łóżku na zmianę. Umarła pewnej ciepłej wiosennej nocy. Bardzo przeżyliśmy jej śmierć. Pochować własne dziecko to największa strata, jaka może spotkać człowieka. Wiem, że są rzeczy ważniejsze od pindrzenia się przed lustrem i jest większy dramat niż rozpaczanie nad kolejną zmarszczką. Co swoim bliskim może zaoferować kobieta goniąca za tym, by być piękną? Życie dla urody, podziwu, pieniędzy jest marną egzystencją. Bo czymże są pieniądze? Cyferkami na koncie, wydrukowanymi śmiesznymi papierkami. A uroda? Ona przemija, choćbyś nie wiem ile botoksu sobie wstrzyknęła i ile farb na włosy położyła, młodość przemija. Życie przemija i to jest fakt. A czym jest czas poświęcony bliskim? Wszystkim. Jest wszystkim tym, co najlepsze.” – ” A między nami wspomnienia”

Babcia to  radość. Moja babcia jest zawsze uśmiechnieta. Zaraża wręcz tym śmiechem. Babcia to dobroć. Nie znam drugiej takiej osoby, która miałaby w sobie tyle empatii. Pościel krochmali na sztywno i wywiesza nawet zimą na podwórku „by przeszła wiatrem i świeżym powietrzem”. Zawsze mi powtarza, że ludzie są dobrzy, tylko czasami im się coś pomyli. I ma prawo się pomylić, każdemu z nas”. Nie ocenia, a daje dobre rady :”Zrobisz z nimi co zechcesz, ale ja muszę ci to powiedzieć”. Babcia to piękno. Moja babcia jest piękną kobietą, pięknym człowiekiem.

Dziadziuś zaszczepił we mnie miłość do książek. To on czytał mi baśnie braci Grimm, Andresena czy Brzechwę. To on woził mnie swoim czerwonym  dużym fiatem niczym księżniczkę  ( i nawet z przodu mogłam siedzieć) na różne przejażdżki.  Przebaczał drobne przewinienia i dawał zaskórniaki.

“Moja miłość do twojego dziadka była zwyczajna, ale prawdziwa – opowiadała. – Już pod koniec naszego związku była tak samo stara jak i my. Z potarganymi, siwymi włosami, z pomarszczoną twarzą, bezzębna, ale wciąż uśmiechnięta, w pocerowanych ciuchach, ale wciąż dumnie prężyła pierś. To była miłość złożona z codzienności, garści wspomnień, z tysiąca radości, z kilkudziesięciu smuteczków, z niedopowiedzianych zdań, z bliskości, ze zrozumienia i z kompromisów.” – “Droga do domu”

 

 

podcast-artwork-2-800px

Niespodzianka została odkryta

Moi Drodzy,

nadszedł czas, by odkyć moją niespodziankę.

Projekt nad którym obecnie pracuję, to rozmowy w formie audio (tzw. podcast), które będę przeprowadzała z różnymi gośćmi. Spotykam na swojej drodze  wiele ciekawych, fantastycznych osób, żałuję niekiedy, że tylko ja słyszę ich historie. Ludzie Ci mają często wiele ciekawych i mądrych rzeczy do powiedzenia. To dlatego zdecydowałam się dla Was prowadzić  podcast, abyście i Wy mogli posłuchać ich opowieści.
 Cykl rozmów będzie nosił tytuł : “Taka jak Ty”.  Jedną z książek mojego autorstwa, którą bardzo lubicie jest książka : „Taka jak Ty”, właśnie o codziennym życiu każdej z nas. O kobietach, które mają czasami wszystkiego dość, które tupną nogą, które ciężko pracują, które wspinają się po szczeblach kariery, a w domu są mamami i żonami. O kobietach stojących przed trudnymi wyborami, tymi ze złamanym sercem i tymi szczęśliwie zakochanymi.

Wpisujcie w komentarzach swoje pytania , sugestie a chętnie na nie odpowiem lub na ich podstawie zrealizujemy dla Was jeden z odcinków. 🙂

Do swoich audycji będę zapraszała ludzi znanych i tych mniej znanych. Będziemy rozmawiali na przeróżne tematy:
  •  o pisaniu i wydawaniu książek
  •  o życiu
  • o spełnianiu marzeń
  • o inspiracjach
  • o sprawach typowo “babskich”
  • o tym co cieszy, a co smuci

Chciałabym Ci serdecznie podziękować za wsparcie, które od Ciebie otrzymuję na każdym kroku. Bez niego byłoby mi dużo trudniej pisać dla Ciebie książki i tworzyć nowe projekty. Chciałabym również wspomnieć, że nagrywanie rozmów do podcastu nie oznacza końca pisania książek. Już wkrótce ukaże się nowa książka :”Minione chwile” ( 04.04.2018). Zapraszam do czytania 🙂

Rozmowy z moimi gośćmi będą już wrótce dostępne, kompletnie za darmo, specjalnie dla Ciebie, zarówno na moim blogu, jak i na platformach podcastowych, takich jak:

  • iTunes
  • Sticher
  • etc

Rozmów można słuchać bezpośrednio z Internetu, albo ściągnąć sobie na komputer / telefon i słuchać w wolnym czasie, w samochodzie, podczas spaceru, biegania, sprzątania, gotowania obiadu lub kiedykolwiek się chce.

Jeśli chcesz dowiedzieć się kiedy odbędzie się emisja pierwszego odcinka i jeszcze tego nie zrobiłaś, zapisz się do newslettera, zostaw swój adres mailowy i imię w formularzu (dostępne na stronie bloga i w każdym poście), a dostaniesz email z powiadomieniem kiedy pierwszy odcinek będzie dostępny.

 

Kolejne odcinki podcastu będą dostępne na blogu oraz pod tym adresem: https://gabrielagargas.pl/taka-jak-ty-podcast

 

Artwork podcastu:

 
nikt nie założy

Nie daj sobie wmówić, że coś z Tobą jest nie tak

We współczesnym świecie, każdy gdzieś biegnie, rozpycha się łokciami. Wciąż zmieniają się technologie, modele telefonów, a ludzie zajęci są nieustanną pogonią za tak zwanym szczęściem i sukcesem. Jeśli ty  się zatrzymasz, zostaniesz popchnięty, zepchnięty. Ktoś po Tobie sobie przejedzie. W tej gonitwie jeden chce być lepszy od drugiego, a co najgorsze jeden mówi drugiemu jakie to jego życie powinno wyglądać. Ciotki i pociotki, wujkowie, bliscy i dalecy znajomi, a także nieznajomi dumają nad tym, dlaczego  Marysia ma wspaniałego męża i duży dom, a Zuza gorzej trafiła. Basia ma ciepłą posadkę w biurze, oj i dobrze zarabia, a Gabrysia pisze książki.

Jedni mają swoje życie, a inni żyją cudzym. Wchodzą w to jego życie z brudymi buciorami i udzielają rad.

Epizod pierwszy:

” – A ty, co? Co dzisiaj tak leżysz?

– A, bo chcę poleżeć?

– Ale jak to? Jest sobota, posprzątaj, ogarnij, nagotuj na cały tydzień”

Epizod drugi :

” Bądź zwycięzcą! Walcz!”

” A ja będę sobie dzisiaj przegranym i pobeczę sobie.”

” A dlaczego?”

” Bo jestem człowiekiem”

Porady zawsze są w cenie, ale warto je odpowiednio filtrować czy flirtować z nimi.

Kiedy miałam dwadzieścia lat, pewna Pani powiedziała mi, że sukcesu na pewno nie odniosę, bo za wolno odbieram telefony. Ba, jeśli dalej tak pójdzie to nie zostanę  dobrą asystentką działu obsługi klienta. Odbywałam wówczas staż w pewnym call center. Co ciekawe trzy lata później byłam asystentką działu obsługi klienta w innej firmie, ale fakt, oszałamiającej kariery nie zrobiłam. 🙂 Potem jeszcze wiele razy słyszałam, że coś ze mną jest nie tak. Bo to jestem za wysoka, bo raz za chuda, raz za gruba, za głupia, za bardzo sie wymądrzam, bo to, bo tamto. Do tej pory niekiedy słyszę takie teksty.

“- Piszesz książki? Dla kobiet?” – ha ha ha.

” A, to siedzisz sobie cały dzień w domku. Co to za praca?” : – ha ha ha.

” A taka ta książka? Eeeee…Ja bym inną napisała.”

Napisz, nikt Ci nie broni, a nie dumaj, myśl, narzekaj. Przed Tobą tyle dróg, wybierz swoją.

Nie daj sobie wmówić, że coś z Tobą nie tak, a to co robisz nie ma sensu. Nie jesteś zupą pomidorową, żeby Cię wszyscy lubili. Nie muszą Cie lubić, nie muszą uważać, że to co robisz ma sens, ważne, że Ty tak uważasz. A ludzie… Cóż, niektórym sprawia jakąś dziwną satysfakcję, to kiedy wbiją komuś przysłowiową szpilkę.

Nikt w Ciebie nie uwierzy, jeśli Ty w siebie nie uwierzysz.

Ja uwierzyłam. Wierzę, że mogę dużo, chociaż nie zawsze mi to łatwo przychodzi.

Miewam gorsze dni. Wczoraj był jeden z tych dni. Ale  nawet jeśli, ktoś wczoraj by mi powiedział: ” Gabryśka, coś z Tobą jest nie tak”

Odpowiedziałabym :”Odwal się ode mnie”

Niektórzy lubią pisać nie tylko sobie ale i innym scenariusze. Ale to Twoje czy moje życie i nikomu nic do tego. Bo to my mamy być szczęśliwi, a nie sąsiadka obok.

Spójrz za siebie jak wiele dokonałaś, by znaleźć się w tym miejscu, w którym jesteś. Jak wiele musiałaś się nauczyć. Spójrz na te wszystkie wydarzenia, które bolały, ile łez wylałaś, ile razy zaklęłaś w duchu, ile razy wywróciłaś się na zakrętach.

Nie pozwól, by ktokolwiek obniżał Twoją wartość, raniąc Cię słowami. Są słowa, które zabijają marzenia, słowa sztylety, które ranią głęboko. Ale to tylko słowa.  Ulotne słowa.

A Ty jesteś niesamowitą kobietą, jedyną w swoim rodzaju. Kobietą ze swoimi uśmiechami, marzeniami, humorkami, gorszymi dniami. Kobietą, która tańczy  w deszczu i sięga po gwiazdy.

Uwielbiam film : ” W pogoni za szczęściem”. Obejrzałam go kilkanaście razy i zawsze wzrusza mnie tak samo.

Pozwolę sobie zacytować słowa, które zawsze podnoszą mnie na duchu:

Nie ganiaj za ludźmi. Rób swoje i pracuj ciężko.

Odpowiedni ludzie, Ci którzy pasują do Twojego życia, pojawią się sami i zostaną.

Nie daj sobie wmówić, że coś z Toba jest nie tak. Kto może wiedzieć o Tobie więcej niż Ty sam?” – “W pogoni za szczęściem”

 

znak zaptania

Niespodzianka!

Kochani, właśnie pracuję nad nowym projektem. Zostałam przez Was zmotywowana i…. Będzie się działo.

Już wkrótce o nim usłyszycie!

Jeśli jesteście zainteresowani  zostawcie swój adres email w Newsletterze ( dostępny na stronie bloga) , a w swoim czasie otrzymacie maila z powiadomieniem co , gdzie i kiedy 😉

Niespodzianka została już odryta. Więcej na jej temat możecie się dowiedzieć, klikając na TEN LINK.

image of vintage typewriter with phrase

Robię to, co lubię i dobrze mi z tym. Piszę…

Co robię? Piszę.   Jeszcze osiem lat temu nie miałam w planach napisania książki.   Byłam w ciąży. W pierwszych miesiącach musiałam leżeć, a że nie lubię bezczynności, postanowiłam napisać książkę. Miała być jedna i nigdy więcej kolejnej.  Ale „nigdy nie mów nigdy”. Napisałam drugą i potem kolejną. Oczywiście na początku nie zarobiłam kokosów i do tej pory nie zostałam milionerką. 🙂 Początkowo moje książki nie były na listach bestsellerów empiku, ani żadnych innych listach :-). Stały sobie na półeczkach księgarni. Ale to był mój mały sukces. Samą odpowiedź od Wydawcy uważałam za coś niesamowitego. I tak pomału, pomalutku, machina się kręciła, ja stukałam w klawiaturę komputera i zaczęłam wydawać kolejne książki. Moje książki są w „topce” empiku ich sprzedaż rośnie, współpracuję z dużymi Wydawcami, ale kiedyś tak nie było.

Czy miałam znajomości na rynku wydawniczym? Żadnych. To nieprawda, że Wydawcy wydają tylko książki znanych i poczytnych autorów. Wydają też debiutantów. Co i raz na rynku wydawniczym pojawia się ciekawa debiutancka powieść, którą warto przeczytać. Ja sama uwielbiam czytać “nowe ” nazwiska.

Mój debiut przeszedł bez echa, niezauważony, a jednak pojawił się kolejny pomysł na drugą książkę. Potem napisałam trzecią i kolejną. I jakoś nie mogę przestać. 😉

Zanim napisałam pierwszą książkę, przebrnęłam przez kilka prac. Fajnych i mniej fajnych. Byłam hostesą, sekretarką, pracowałam w biurze, w korporacji, w dziale administracji, jako opiekunka, prowadziłam swoją firmę.  Praca jak praca. Jedna fajna, druga mniej fajna. Miałam jednak to szczęście, że spotkałam wielu interesujących ludzi, z którymi utrzymuję kontakt do dziś. Do dziś pracuję na pół etatu.

Czy mam chwile zwątpienia? Oczywiście. Raz na jakiś czas mam ochotę rzucić pisarstwo. I to nie dlatego, że tego nie lubię, ale dlatego, że ktoś wyleje na mnie wiadro hejtu . Nie wszystkim musi się podobać, to, co robię, a niektórzy są po prostu złośliwi i zawistni. I nikt i nic tego nie zmieni. Ktoś kiedyś fajnie powiedział, aby trzymać się z dala od małych ludzi, którzy zawsze będą starali się pomniejszyć twoje ambicje. Mali ludzie zawsze tak robią, a wielcy sprawiają, że i ty możesz być wielki.

Autor, pisarz, dziennikarz to też człowiek i swoją wrażliwość ma. Jedni większą, drudzy mają grubszą skórę. Grunt to się nie przejmować i robić swoje. I wierzyć w siebie i swoje możliwości . Ja wierzę, w każdą moją książkę. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie wszystkie się spodobają, ale mam już spore grono oddanych Czytelniczek i Czytelników i bardzo Wam  za to dziękuję, że czytacie to co dla was napiszę.

Co mi pomogło w napisaniu  drugiej, trzeciej czy kolejnej książki?

Wytrwałość.  Ponoć nie talent, nie wykształcenie, a wytrwałość jest motorem działania.

Gdzie szukam inspiracji do moich książek?

Widzę inspiracje w otaczającym mnie świecie. Noszę przy sobie notes. Podglądam sobie zachowania innych ludzi, a to w kawiarni, a to w sklepie.  Najlepsze historie przychodzą mi do głowy podczas  gotowania i sprzątania. 🙂

Z perspektywy czasu uważam, że napisanie książki, było najlepszą decyzją, jaką podjęłam.  Na początku było ciężko się przebić, ale teraz dobrze mi z tym moim pisarstwem.  Pisanie książek wymaga na pewno samodyscypliny i samozaparcia. Więc piszę każdego dnia, oprócz niedzieli.  Kiedy naprawdę nie mogę wskrzesać z siebie ani jednego akapitu, to poprawiam to, co już napisałam poprzedniego dnia.

Czy lubię swój fikcyjny literacki świat? Tak, czasami tak bardzo, że zapominam o bożym świecie, nie raz mięso mi się przypaliło, czy mleko wykipiało.  Potrafię się zatracić w tym, co robię. Czy to dobrze? Ponoć każdy pisarz ma trochę z wariata.  I czasami ten literacki fikcyjny świat jest dużo fajniejszy od tego rzeczywistego, bo sama go sobie kreuję.

Czy zawsze mi się chce?

Czasami mi się nie chce. Pewnie, że mi się nie chce.   I czasami mówię sobie, Gabryśka no to chociaż akapit napisz.  Najgorzej jest zacząć , a potem to już leci.

Czy wszystko jest takie cacy? Oczywiście, że nie. Czasami terminy gonią, a tu dziecko zachoruje i zawalasz kilka dni pisania. Czasami ktoś Ci wbije  taką szpilę, że odechciewa Ci się wszystkiego. Czasami trudno jest pogodzić jedną pracę z drugą. Trzeba też promować się w mediach społecznościowych, czego akurat nie lubię.  Machina promocyjna zabiera mnóstwo czasu, ale żeby książka dobrze się sprzedała trzeba poświęcić czas na promocję, chociaż ja osobiście wolałabym sobie pisać. Ale jest też duga strona medalu, dzięki spotkaniom autorskim poznałam wielu ciekawych, sympatycznych , cudownych ludzi.  Więc jednak nie ma tego złego… Ale ogólnie jest fajnie, jestem swoją szefową, w pewnym sensie, bo jednak są umowy, zobowiązania wobec Wydawcy. 🙂

Co robię w wolnym czasie?

No jak to co? Czytam książki  i piję kawę 🙂

Czy czuje się osobą rozpoznawalną?

Zdecydowanie. Niestety najczęściej ludzie rozpoznają we mnie kogoś innego. Około 50% rozpoznających mnie osób twierdzi, że jestem kimś innym, ale nie kojarzą, kim. 😀 Jednej pani przypominałam też sprzedawczynię z warzywniaka. A to chyba dlatego, że moje zdjęcia na okładkach są  deilkatnie, podkreślam delikatnie podrasowane. 🙂  W realu nie wyglądam tak pięknie.

Czy chwalę się swoimi sukcesami?

Jestem dumna ze swoich sukcesów, bo czemu i nie? To moja ciężka praca, to konsekwencja w działaniu, to nieprzespane noce. Nikogo nie okradlam, nikogo nie wykorzystalam. Jest to powód do dumy, bo np. moja najnowsza książka  była w “topce” empiku przez wiele tygodni. A od Czytelniczek dostałam mnóstwo ciepłych wiadomości. I te wiadomości najbardziej cieszą.

Ktoś powie: “no dobra, ale są większe sukcesy w życiu, co tam książka “dla bab”. Pewnie, że są. Są mniejsze i większe sukcesy. Ale dla mnie te moje są moim  promyczkiem. I mam powód, by pękać z dumy. 🙂

Oczywiście nie było by mnie tu, bez moich kochanych Czytelniczek i Czytelników. Dziękuję Wam ślicznie, że czytacie, to co do Was napiszę, za wsparcie i  że po prostu ze mną jesteście. Niekiedy stajecie murem.

Robię to, co lubię i dobrze mi z tym. Mam jeszcze tyle historii do opisania,  mam nadzieję, że Was nie zawiodę.

 

 

kobieta z książką

Piszę dla Ciebie…

Piszę dla Ciebie książki. Cieszę się, że to robię. Uwielbiam, to moje pisanie.

Czasami na ciebie spoglądam.

Widziałam Cię z moją książką w autobusie i pociągu, raz stałaś w kolejce do kasy, zatopiona w lekturze. Uśmiechnęłam się do siebie.

Wiesz, ja cieszę się, że lektura mojej książki może tak Cię pochłonąć.

Na Twojej twarzy odmalowywało się tyle emocji. To było wtedy, gdy siedziałaś przy filiżance kawy w kawiarni i czytałaś : „Taką jak Ty”. Po Twoim policzku spłynęła łza. Ty: kobieta, matka, żona lub singielka. Kobieta, która jest taka sama jak Ja. Ze swoimi smuteczkami, mniejszymi i większymi problemami. Kobieta szczęśliwa. Bogata w emocje.

Interesuje mnie, co myślisz, kiedy skończysz czytać.  Czy towarzyszyły Ci takie emocje jak się spodziewałam?

Pewnie jesteś na mnie czasami zła, że kogoś uśmiercę, kogoś sprowadzę na manowce. Cóż, Autorka też człowiek i robi psikusy 🙂

Może zapomnisz o tej, czy innej historii, a może słowa napisane przeze mnie, wyryją się w Twoim sercu na zawsze.

Niektóre z moich książek mogą Ci się bardziej spodobać, inne mniej. I masz do tego pewne prawo.

Wiesz, ja bardzo się cieszę, że czytasz to, co dla Ciebie napisałam… Dziękuję, Ci, że i Ty do mnie od czasu do czasu coś napiszesz…

Copyright 2017 - 2018 Gabriela Gargaś © All Rights Reserved