nowy rok 22

Życzenia Noworoczne

Życzę Wam i sobie dobroci od ludzi i świata. Abyście się częściej uśmiechali niż narzekali

Życzę Wam tej niezwykłości w  pozornie zwykłych dniach.

Jeśli chcecie coś nowego rozpocząć to rozpocznijcie tu gdzie jesteście, z tym, co macie. Nie musi to być pierwszy dzień stycznia, może być i dziesiąty  i piętnasty. 🙂 .   Mamy dużo. Bynajmniej ja mam: zdrowie, dwie ręce, dwie nogi, uśmiech na twarzy, gorące serce. I sprawne palce, które wystukują dla Was  nowe powieści.;-) Kiedy trzeba spinam tyłek, innym razem leniuchuję z książką i kieliszkiem wina na kanapie. I mam nadzieję, że tak zostanie.

Życzę Wam dystansu do świata. Nie wszystkim przecież dogodzimy.

Dopieszczajmy siebie, a nie tylko krytykujmy. Wieczór z książką czy kąpiel z pianką należą się każdemu. Nie przejmujmy się tym, czym przejmować się nie powinniśmy.  Walczmy o siebie, o swoje, o to co dla Nas ważne.

A idąc przez te wszystkie dni nowego roku pamiętajcie o najważniejszym:

„Cokolwiek złego teraz nie dzieje się w Waszym życiu – nie przejmujcie się. To minie.”

Cudnych chwil!

pani wiek

Mam tyle lat na ile wyglądam i tyle na ile się czuję

Kobiety miewają podwójną metrykę. Tę prawdziwą, w dokumentach, i tę, którą noszą w sercach i  duszy.

Lubię swój wiek ( bliżej mi do czterdziestki niż trzydziestki). Chociaż mam też takie dni, kiedy patrzę na młode dziewczyny i myślę : „chciałabym znów mieć dwadzieścia lat, ale z tym rozumem, który mam teraz”. 🙂 Przez te lata, które już za mną, trochę się nauczyłam. Czasami życie pogłaskało mnie po głowie, innym razem przeczołgało.

Różnica między mną sprzed dziesięciu lat, a mną teraźniejszą, polega na tym, że już tak się nie szarpię z życiem, nie spinam, nie wnoszę ciągłych poprawek. Pewne rzeczy zaakceptowałam, bo wiem, że ich nie zmienię. I już się tak  bez sensu nie denerwuję, ochraniam swój system nerwowy.:-) Walczę o swoje. Spotykam się z ludźmi z którymi mi po drodze. Omijam szerokim łukiem malkontentów, pieniaczy i plotkarzy.

Skręciłam na drogę, która może i wyboista ale prowadzi do celu. Uważam, że marzenia warto spełniać, nawet te, które wydają się niemożliwe do spełnienia. Czasami warto iść za głosem serca a nie kalkulować, co się opłaca, a co już nie. To też przyszło z wiekiem.

Jestem twardzielką, ale niekiedy życie i mnie powala na kolana. Czasami dłużej sobie poleżę, ale potem się podnoszę i idę dalej. Zaczynam od nowa. Gdyby nie życiowe doświadczenia, nie byłabym tu gdzie teraz jestem.

Czy beczę? Oczywiście, że tak. Czasem porządnie się wybeczę, bo ktoś mnie zrani, coś zaboli, ktoś na odcisk nadepnie. Płaczę kiedy mi źle, kiedy oglądam piękny film, czytam wzruszającą historię. Zdrowo jest się od czasu do czasu porządnie wybeczeć. Dziś to wiem, kiedyś uważałam, że płacz to oznaka słabości. Nieprawda.

Akceptuję siebie. Oczywiście mam takie dni, kiedy siebie sama wkurzam, kiedy złoszczę się na siebie, kiedy coś mi się nie podoba. Bo tu przybyło, tam ubyło, bo popełniłam jakieś głupstwo. Ale kto nie popełnia głupstw?  I czasami ptarzę na swoje odbicie w lustrze i mi się nie podoba, bo tu kilka zmarszczek, tu drugi podbródek, tu siwy włos. 

Przeszłam wiele dróg, czasami weszłam w ślepy zaułek. Zdałam kilka życiowych sprawdzianów, część oblałam. Popełniłam mnóstwo błędów, niektóre powtórzyłam kilka razy.
Ale to spowodowało, że jestem tu gdzie jestem i dobrze mi z tym.
A najważniejsze jest to, że tak naprawdę niczego w życiu nie żałuję!

Z wiekiem, nabytym doświadczeniem wiele rzeczy zrozumiałam, wiele wciąż mnie zadziwia. Wiele mnie zachwyca, ale wiele wkurza. Wkurza mnie brak pokory u niektórych ludzi, chamstwo, cwaniactwo i roszczeniowa postawa. „Bo mi się należy”. Nie Kochany, nie należy Ci się. Możesz na coś zapracować, coś dostać, ale nie wyciągaj ręki po cudzego cukierka.

Zachwycają mnie drobiazgi, pięknie przeżyty dzień, empatia i serdeczność.  Dobroć i bezineresowność. Piękne opisane historie i dobre filmy. Zapach kawy o poranku…No, trochę tego jest. I dobrze 😉 Bilans powinien być dodatni.

Kocham swój wiek i dobrze się z nim czuję, to najważniejsze 😉

 

zima_czas_odwiecznego_2013-11-23_13-13-46

Zimą mi się nie chce… Wyglądać pięknie.

Ponoć istnieją dwa rodzaje kobiet, te które zimą, mimo mrozu, doskwierającego zimna wyglądają pięknie. W krótkich futerkach, odpiętych kurteczkach, spódniczakch, drepczą niczym nimfy przeskakując oblodzenia. W długich kozaczkach na szpilce, kroczą dumnie. Nie straszny im śnieg, lód, ani mróz. I te, które wkładają puchowe kurtki i włochate czapy.

Ja zaliczam się do tych drugich.
Szczególnie zimą nie chce mi się być piękną.(Kiedyś mi sie chciało). Dziś stawiam na wygodę i żeby mi było ciepło: w uszy, ręce, dupsko.
Kozaki, na grubej podeszwie z futerkiem, kurtka sięgająca kolan, puchowa, cieplutka. Czapkę wkładam już jesienią i noszę do wczesnej wiosny. Szalik obkręcam dookoła szyji coby mnie nie owiało.
Idę sobie dumnie i jest mi ciepło i wygodnie. 🙂 Czasy kusych kurteczek odsłaniających nerki i zdejmowania czapki, gdy tylko mama nie widzi, bezpowrotnie minęły.

A kiedyś… Kiedyś może mi się jeszcze zachce.

Copyright 2017 - 2018 Gabriela Gargaś © All Rights Reserved