odpuścić 2

Czasami po prostu odpuść

I po, co się wkurzasz?
Że nie odpisał, a powinien odpisać.
Że ktoś nadepnął ci na odcisk.
Że kawa lura, a powinna być mocniejsza.
Że w domu bałagan.
Że pada, a mogło przecież świecić słońce.
Że to, że tamto.
Że mogłoby być lepiej.
Że Kryśka leży do góry brzuchem, a Ty zasuwasz jak dziki osioł.
Że kolejna zmarszczka i siwy włos.
Że wciąż nie dopinasz się w sukienkę, w którą miałaś się dopiąć latem. Zima za pasem, a Ty wciąż na wdechu, zamiast na wydechu.
Setki „dram” bez potrzeby, a weź kobieto, wrzuć na luz. Odpuść sobie, innym, światu.
To co, że nie odpisał, widocznie nie jest taki fajny jak myślałaś. Jak to mówią :”tego kwiatu to pół światu” . I znajdzie się jeszcze taki, który będzie do Ciebie pisał i kwiaty słał i na rękach nosił. Choćby w Twoich snach, ale będzie.


Ktoś Ci na odcisk nadepnął? Przyklej plaster i zasuwaj do przodu.
Kawa lura, nie musisz dopijać, zamów nową.
W domu bałagan? Może ktoś wreszcie posprząta i tym „ktosiem” nie będziesz ty. A jeśli nikt nie posprząta? Świat się nie zawali.
Że to i tamto też. I dobrze, że tyle jest. Bo wiesz, że żyjesz.
Mogło być lepiej, a mogło też gorzej.
A Kryśka leży i leży i tyłek jej rośnie, a ty latasz to tu i tam i przynajmniej Ci się wydaje, że chudniesz w oczach. 😉
I co tam zmarszczki i siwy włos, jesteś piękna, bo wyjątkowa, jedyna w swoim rodzaju. Fajna babka z Ciebie jest.
Mówią, że kochanego ciała nigdy nie za dużo, a zresztą kolejne lato przed Tobą.
Szkoda Twoich nerwów na ludzi, których i tak nie zmienisz, na sytuacje, na które nie masz wpływu. Na przejmowanie się głupotami.
Ale powiem Ci, tak między nami, że też czasami mam ochotę zawinąć się w koc i udawać, że mnie nie ma. 🙂

pisanie ksiazki

Plany Wydawnicze na 2018 rok

Styczeń/luty – wznowienie: „Pośród żółtych płatków róż”

Marzec/kwiecień – nowa powieść o nieznanym jeszcze tytule:

Szkocja lata 50-te XX wieku.  Mury starego zamku znają liczne sekrety… Spacery po klifach i wrzosowiskach, zbliżają ludzi.

Dwie kobiety, jedna miłość do tego samego mężczyzny.  Do czego zdolna jest kobieta zaślepiona  nienawiścią? A do czego ta, która szaleńczo kocha?

Burzliwe losy rodziny McGregorów.  Szpital psychiatryczny w West Lothian.

Szaleństwo, zbrodnia i zdrada.

Nic nie jest takie, jakie się na początku wydawało…  A niektóre sekrety powinny pozostać do końca sekretami.

A na niektórych mężczyzn nie warto tracić łez!

Lipiec druga część książki: „Wieczór taki jak ten”:Jadwiga spotyka się po latach z córką.  Kobiety nie utrzymywały ze sobą kontaktu przez kilkanaście lat. Podczas spotkania wspominają przeszłość. Pragną wyjaśnić swoje decyzje i wybory. Rozdrapują stare rany, które tak naprawdę nigdy nie zdołały się zabliźnić.  Kiedy starsza kobieta dowiaduje się, że jest babcią, zaprasza córkę i wnuki do swojego domu w górach, gdzie uczą się siebie na nowo. Dlaczego Amelia uciekła z domu? A może to wcale nie była ucieczka? Jaki sekret skrywała dziewczyna?

Michalina, właścicielka pensjonatu, tęskni, za mężczyzną, którego pokochała, pewnego zimowego wieczoru.  Z ukochanym, Arturem Niemeckim spotykają się raz w miesiącu, czasem rzadziej. Dziewczynie nie odpowiada taka forma kontaktu. Czy miłość pokona odległość?  Czy kilometry rozdzielą miłość? A co jeśli Artur wciąż kocha swoja byłą żoną?

Bartek, na nowo odbudowuje relacje z ojcem. Nie potrafi mu jednak wybaczyć tego, że kiedy najbardziej go potrzebował, to jego nie było.

Wrzesień – wznowienie: „Namaluj mi słońce”

Październik/listopad – ?

selfie 2

“Selfie”, to jest to…

Nie będę hipokrytką i nie powiem, że nie, bo tak. 🙂 Sama pstryknę sobie czasem „selfie”.  Bo wszystko dla ludzi, ale selfie nie rządzi moim życiem i nie mam potrzeby zmieniać mojego profilowego zdjęcia dwa razy dziennie. Ostatnio jechałam pociągiem i obserwowałam pewną kobietę, która przez  dobrą godzinę  pstrykała sobie zdjęcia. Wdzięcznie pozowała do telefonu. Uśmiechając się, robiąc dzióbki, marszcząc czoło, mrużąc oczy. Ręka za głowę, ręka pod brodą, ręka przeczesująca włosy. Nie tak! A może, tak?

“Selfie” musi być przecież idealne. Można wcisnąć też opcję „beauty face”, dla polepszenia efektu ( sama niekiedy stosuję. Skóra na twarzy jest wygładzona, i zmarszczek nie widać.  Taki photoshop w telefonie 😉 Są też inne opcje, gdzie możesz sobie dodać królicze uszy, zmienić się w kaczuszkę, kotka o pięknych oczach i słodkim nosku. Na Twojej głowie może pojawić się też wianek.  Trochę tego jest. Do jednego zdjęcia kilka opcji.

Godzinna sesja “selfie” i jedno, TO jedno zdjęcie zostanie wybrane i wklejone na fejsa. W oczekiwaniu na lajka, serduszko, uśmieszek.

Selfie, o każdej porze dnia i nocy. Przy kolacji, śniadaniu, na spacerze, w lustrze, windzie, w publicznej toalecie. Z uśmiechem, smutkiem w oczach, z filtrem, upiększającą aplikacją…  Przy robieniu selfie ludzie wykazują się pomysłowością, ale także głupotą.

“Słit focia z rąsi, z kijka” to od kilku ładnych lat powszechne zjawisko. “Selfie” wpisało się w nasze życie. Wszystko dla ludzi, wszystko z rozsądkiem, ale należy pamiętać, tak jak we wszystkim, umiar wskazany. 😉

Amerykańscy naukowcy, jak to Amerykańscy naukowcy, poszli o krok dalej stwierdzając iż:” Częste robienie sobie samemu zdjęć telefonem zostało wpisane na listę zaburzeń osobowości. Uznali, że robienie samemu sobie zdjęć przynajmniej trzy razy dziennie to już chwiejność emocjonalna.

A więc uważajmy na naszą emocjonalną chwiejność. Zamiast psrtrykania sobie zdjęć, może inaczej spożytkować ten czas , choćby czytając książkę. 🙂

ile waży matka

Najlepiej zacząć od poniedziałku …

Od poniedziałku dieta. Nie od tego, to od następnego. Za miesiąc Święta, to się nie opłaca brać za odchudzanie.

Z nowym rokiem, nowym krokiem. Tak, wtedy. Od nowego roku wezmę się za siebie. Do lata zrzucę zbędny balast. Będę wyglądała jak modelka. No może nie jak modelka, a szczupło… Pięknie. Włożę tę zwiewną sukienkę i będę w niej pląsała na łące. Motylem byłam, ale utyłam… Nie, wróć. Motylem to ja dopiero będę.  Wiotka niczym źdźbło trawy.

Tak to moje postanowienie noworoczne.

I zaczynasz z wybiciem północy. Może nie tak drastycznie, po pierwszym stycznia.  Tydzień wcześniej najadasz się, bo potem tylko dwa liście sałaty i szklanka wody, bo trzeba wyczyścić szafki ze zbędnych słodyczy, co by potem nie kusiło. Idzie Ci dobrze, ale już w sobotę  Twoja silna wola bierze w łeb, bo upiekłaś ciasto. Jak tu nie skubnąć odrobinki? I zaczynasz jeść. Bo to, bo tamto.

No dobra, od poniedziałku, to już na bank. Nie od tego, od następnego…

A może wcale nie jest tak źle.  Może Twoja waga kłamie, a może jesteś mamą i Twoje złote serce waży naprawdę dużo ? 😉

 

„Od poniedziałku dieta – postanowiła pewnego dnia Mariona.

Tęsknym wzrokiem spoglądała na spodnie numer trzydzieści sześć. No dobra, na to nie ma szans, ale roz­miar czterdzieści ją zadowoli. Czterdzieści dwa to już przesada. Rozebrała się do naga i stanęła przed lustrem. Uda. No, miała te udka, żeby nie rzec udziska. I dupsko też konkret. Usiąść było na czym. Wałeczki na brzuchu sztuk dwie, kiedy stała, kiedy usiadła, ilość wałeczków wzrosła do sześciu.

– Cholera! – zaklęła. Nie ma co lamentować, musi się wziąć w garść. Ścisła dieta i treningi przyniosą zapewne efekty. Nie ma nic lepszego od ruchu.

Ubrała się i wyszła z łazienki. Włączyła komputer i obejrzała strony sławnych trenerek. Zdjęcia dziewczyn

przed serią treningów i po niej – jak już widać było pierwsze efekty.

– One mogą, to ja też – powiedziała. – Do lata schud­nę. Latem trzeba włożyć kieckę albo spodenki, a co naj­gorsze, jeśli Witkowi wpadnie do głowy wyjazd nad mo­rze, to i strój kąpielowy.

Postanowiła zacząć dietę i ćwiczenia od poniedziałku. Przed nią weekend, a więc może sobie pofolgować. Na­jadła się na zapas. Wypiła pół butelki wina.

W poniedziałek zaprowadziła chłopców do szkoły i przedszkola, wciągnęła na dupsko dres, odpaliła YouTube’a i wpisała: „Ćwiczenia na spalanie tłuszczu”. W okienku po­jawiła się długa lista. Kliknęła na pierwszy film z Mel B. Od razu przypomniały jej się „Spicetki”. Zaczęła podskakiwać razem z Mel i pięknymi dziewczynami, które z nią ćwiczyły. Wymach jedną nogą, potem drugą. Kopnęła suszarkę z pra­niem, która wywróciła się na podłogę.

– Wszystko sprzysięga się przeciwko mnie – burknęła.

Zatrzymała filmik. Podniosła suszarkę, po czym prze­sunęła ją na prawo, aby mieć więcej miejsca i ponownie w nią nie kopnąć. Włączyła filmik. Pajacyki. Sekundy mijały, a ona czuła się, jakby zaraz miała wypluć płuca. Dzwonek do drzwi.

– O, dzięki ci, Boże!

Na chwilę mogła przestać ćwiczyć. Odebrała pacz­kę od listonosza i przystąpiła do kolejnych ćwiczeń. Pot spływał jej po plecach, a ona miała ochotę jęczeć. Potem było jeszcze gorzej. Mel B się położyła, ona wraz z nią. Brzuszki. O, rany, ledwo mogła się podnieść z podło­gi i wykonać skłon. Po chwili było ciut lepiej, ale nie

wykonywała tych ćwiczeń z uśmiechem na twarzy i w ta­kim tempie, jak trenerka i inne dziewczyny z filmu.

– Ile jeszcze, ile jeszcze? – jęczała pod nosem.

Spojrzała na monitor. Do końca treningu pozostało dwadzieścia minut.

– O, ja pierdolę! – zaklęła. – Nie dam rady.

Dasz, dasz – jakiś cichutki głosik szeptał jej do ucha.

I skakała, wymachiwała nogami, rękami, skłaniała się do przodu, biegała w miejscu, dyszała, pot już pojawił się na czole i nosie, a włosy miała mokre. Oponka podczas podskoku falowała.

– Zniszczę cię! – powiedziała, oczywiście do wałecz­ków na brzuchu, nie do Mel B.

Padła pięć minut przed końcem treningu. Leżała na zim­nej podłodze jak rozpłaszczona żaba. Dała radę, no, prawie…

Kiedy ochłonęła, weszła do kuchni i zrobiła sobie lek­ką sałatkę. Zjadła z apetytem.

– Nowa ja – powiedziała z zadowoleniem do siebie. I jakby lepiej się poczuła, od razu lżej i smuklej.

Wieczorem jednak zapomniała się i zjadła kilka ka­wałków pizzy, którą zamówił Witek.

– Cholera i po co te podskoki?

Ale skoro już była pizza, to może jeden wafelek na deser nie zaszkodzi… i lampka wina. A jutro, jutro zacznę wszystko od nowa…” – fragment książki „Taka jak Ty” – Gabriela Gargaś

 

zazdrość 4

Daj innym cieszyć się ze szczęścia

Niekiedy mam ochotę krzyknąć : Wyluzuj! Daj innym żyć! Nie hejtuj! Nie obrzucaj błotem! Nie wylewaj wiadra pomyj na drugą osobę, tylko dlatego, że ktoś cieszy się ze swojego szczęścia, odniósł sukces, jest mu ciepło na duszy, uśmiecha się. Nie wbijaj szpili, tylko dlatego, że ktoś w Twoim mniemaniu ma „lepiej” od Ciebie. Czasami to „lepiej” okupił ciężką pracą, kompromisami. Niekiedy coś poświęcił. Nie raz się potknął, odniósł kilka porażek.  I zapewniam Cię, u niego też nie jest cały czas kolorowo i motylki nie latają, a ptaszki nie ćwierkają.

Nie wiesz jak jest. Ciesz się ze szczęścia drugiego człowieka. A jeśli tak Cię to boli, daj mu spokój. Odpuść.

Zawiść i zazdrość niszczą od środka. Pojawiają się nagle, robią dużo bałaganu w sercu i duszy.

I jeśli, żal Ci tyłek ściska, to zrób coś, co zawsze chciałaś/chciałeś zrobić. O czym marzyłaś/marzyłeś.

Możesz wszystko, a na pewno dużo.

Zajmij się swoim życiem. Zapewniam Cię, będzie Ci łatwiej, przyjemniej. Z uśmiechem na twarzy, do przodu krocz swoją drogą. Nie ma sensu zbaczać na drogę innych ludzi. Nie ma też żadnego sensu byś porównywał się z drugim człowiekiem. Przecież znasz swoją wartość. Prawda?

Powiem ci coś.  Możesz nie lubić moich książek, możesz nie zgadzać się z moimi poglądami. Masz prawo. Ale jeśli mnie nie znasz, nic o mnie nie wiesz, nie krytykuj mojej osoby.  Nie musimy się przyjaźnić, ani nawet lubić, nie musisz czytać, tego co napisałam,  ale fajnie, by było żebyśmy się szanowali.  Jeśli tak bardzo Cie wkurzam „odlajukuj” moją stronę, nie czytaj tego, co piszę.

Inni zawsze będą Cię osądzać. Nie wszyscy będą Cię lubić. Niektórym ludziom będzie przeszkadzał trzepot Twoich skrzydeł.  Mają do tego prawo, ale nie mają prawa Cię obrażać.

Jak dobrze, że jest tylu wspaniałych i ciepłych ludzi, którzy zamiast kopniaka,  pogratulują Ci. Powiedzą: ”odwaliłaś/odwaliłeś kawał dobrej roboty”, „jestem z tobą”.  Zaproszą na kawę, wino. Uśmiechną się do Ciebie i przyjaźnie uścisną Twoją dłoń.

Nie należy swojego szczęścia i pewności siebie uzależniać od tego, czy to, co robisz spodoba się innym. Bo wielu się nie spodoba. Niektórzy podłożą Ci nogę, inni, wbiją nóż w plecy. Ale to Ty powinnaś wiedzieć, ile jesteś warta. I wierzyć w to, co robisz. Warto wyjść przed szereg, oj warto.

I na koniec, cytat z mojej książki:

„Jesteś świetną babką, masz swoje zasady, mało cię już zaskoczy. Wzruszasz się. Śmiejesz, płaczesz. Upadasz, podnosisz się. Przesz do przodu. Rzadko zwalniasz na zakrętach. Jeśli cię coś wkurza, to o tym mówisz.
Robisz niesamowite rzeczy.
Niekiedy wątpisz.
Jesteś wierną przyjaciółką. Kochasz na zabój. Jesteś niezniszczalna, kobieto!” – “Zanim wstanie dla nas słońce

Wieczor 076549

“Wieczór taki jak ten”, dziś PREMIERA

Dla Pisarza to bardzo emocjonujący dzień. Na półkach w księgarniach pojawia się jego najnowsza książka. Czeka z niecierpliwością na pierwsze opinie o książce i komentarze.

„Wieczór taki jak ten” miał swoją prapremierę na Krakowskich Targach Książki, empik również rozpoczął wysyłkę kilka dni temu, dlatego część z Was tę książkę już ma, niektórzy już przeczytali.

Iiiii… Jak na razie się podoba . 🙂  Serce rośnie. Autorka cała w skowronkach.  Szczególnie, że włożyła w tę książkę mnóstwo serducha.  Chciałam, by ta książka była z jednej strony bardzo prawdziwa, z drugiej magiczna.  Kiedy pisałam : „Wieczór taki jak ten” , nieustannie zadawałam sobie pytanie:

„ Gabryśka, a ty? Jaką, ty byś chciała przeczytać książkę na święta?”  Książkę, która daje nadzieję, pełną emocji, w której „czuć”  będzie zapach nadchodzących Świąt. Mam nadzieję, że podołałam 🙂

“ILE NOSISZ W SOBIE KRZYWD? Ile jest w tobie niewypowiedzianych
żali? Ile niezasklepionych blizn? Może
spróbujesz przebaczyć? Porozmawiać? Chwycić słuchawkę
telefonu i powiedzieć: „Przyjadę”. Albo przyjechać bez
zapowiedzi i powiedzieć: „Jestem. Bo chcę być. Z tobą,
z wami”. A może warto przeprosić, przyznać się do błędu?
Zawsze można coś zmienić. Zastanów się trochę nad
sobą. Zatrzymaj w pędzie. Wytnij z dziećmi gwiazdki z bibuły…
Może otwórz się na miłość? Na drugiego człowieka?
Powiem ci coś. Warto. Zawsze warto…
Czy wierzę w cuda?
Tak, oczywiście! W te małe, codzienne najbardziej.
Zwłaszcza kiedy gramy rodzinnie w jakąś grę planszową
i widzę uśmiechy tych, których kocham, i kiedy mogę
usłyszeć: „Mamo, mamusiu!!!”. I wiem, że jest ktoś, dla
kogo jestem całym światem. Jestem potrzebna. To przecież
cud.
Wierzę w cud dotyku, przytulenia, w magię myśli, które
wysyłamy do ludzi, w niebo.
W Boga.
W drugiego człowieka.
W moc słów…” – “Wieczór taki jak ten”

 

Dzisiaj od samego rana wysyłacie mi pierwsze wrażenia po lekturze :”Wieczoru…”  Pozwolę sobie zacytować  kilka z nich:

„Dziękuję, to wyjątkowa powieść. Każda Twoja książka to cenny dar dla czytelnika. Ta, świąteczna powieść otuliła moje serducho magią, i teraz czekam na ten wyjątkowy, jedyny w roku wieczór…” – Sylwia Winnik

„Gabrysiu, wow! Tyle emocji, tyle piękna, tyle magii. Dziękuję za tę książkę!” – Marta Boczniak

„Książka, jest piękna. Ciepła, czuć w niej magiczny czas Świąt Bożego Narodzenia. Święta w małym górskim miasteczku, kolędowanie, bliskość drugiego człowieka i ta wiara, że dla każdego z nas świeci jakaś gwiazda, a cuda się zdarzają. Książka skłania do refleksji, przemyśleń i wspomnień. Bo miłość otwiera nawet te drzwi, od których zgubiliśmy klucz…” – Milena

”Dzięki tej książce cofnęłam się w czasie do lat dzieciństwa. Jest ona jedną wielką karuzelą emocji z której nie chce się zsiąść.” – Renatka Sokół

„Kiedy mi smutno i źle, sięgam po książki Gabrysi.
Kiedy jestem “na zakręcie”, sięgam po książki Gabrysi.
Kiedy w tej zabieganej codzienności, zapominam co jest naprawdę w życiu ważne, sięgam po książki Gabrysi.
Kiedy mam “kryzys czytelniczy”, sięgam po książki Gabrysi.
Bo… książki Gabrysi, to lek na całe zło!
Poprawiają nastrój, bawią, wzruszają i przypominają jak wiele w życiu mam! Uczą pokory, przebaczenia i innego spojrzenia na świat.

“Wieczór taki jak ten” to kolejna książka, od której nie chcesz sie oderwać póki nie dotrezsz do końca. Kolejna książka, która porusza serce i wprowadza je w ten świąteczny, wyjątkowy nastrój. Dzięki niej, zatrzymujemy się, otwieramy szerzej oczy i doceniamy to co mamy. Pokazuje, że nie ma sytuacji bez wyjścia, że każdy błąd, można naprawić i uczy też przebaczać. Jest tu WSZYSTKO co KOCHAM w twórczości Gabrysi. 💖

Gabriela dziękuję!
Za “Wieczór” i za wszystkie poprzednie książki.” – Ania Piotrowska

P.S : Zdjęcia podkradłam od Czytelniczek 🙂

chandra

Wszystko i nic. Nic i wszystko

 

– Co jest?

– Nic.

-Przecież widzę, że coś.

– Wszystko.

– To nic, czy wszystko?

– Wszystko i nic.

– Ciężki dzień?

Wzruszyła ramionami.

– Ciężki…  Świat jest zły, mężczyźni mnie nie rozumieją. Szef na odcisk nadepnął. Zjadłam trzy eklerki  i teraz mnie mdli. Czuję jak centymetrów w biodrach przybyło.

– Będzie dobrze.

Spiorunowała go wzrokiem.

– Dlaczego mówisz: „będzie dobrze”, kiedy ja wiem, że nie będzie. Jak ja nie lubię, kiedy jestem w rozsypce, kiedy mój świat się rozpier… na drobne kawałeczki, a ktoś wyskakuje, że będzie dobrze. Fakt, kiedyś na pewno będzie, ale nie teraz. Teraz to ja mam ochotę poużalać się nad sobą, poprzeklinać, ponarzekać. Mam ochotę rzucić talerzem o ścianę. I krzyczeć, że mi źle. I pozwól mi na to, nie wyskakuj z farmazonami, że za chwilę mi ulży. Bo nie ulży. Bo potrzebuję czasu, bo muszę się wybeczeć, wyżalić. Muszę to przerobić.  A potem się podniosę. A teraz, teraz mi źle. Kocham moją przyjaciółkę, za to, że pozwala mi na te moje beczące dni, że kiedy wyję do słuchawki nie pociesza mnie na siłę, a próbuje zrozumieć. Wie, że to minie. Za dzień, dwa, tydzień. A jak nie, to przyjedzie i utuli.

Bo jak to mówią, są takie dni, że „kurwa mać”,  to za mało.

– Chcesz czekolady?

– Chcę.

Zjadła pół.

– To wszystko czy nic? – zapytał on.

– Nic i wszystko – uśmiechnęła się do niego.

 

___7

Hej, Kobieto! Uśmiechnij się dzisiaj

Hej Kobieto! Do Ciebie mówię. Nie odwracaj głowy, o Ciebie chodzi.

Kobieto zwyczajna niezwyczajnie. Kobieto matko, kochanko, żono, partnerko, singielko. Kobieto, której się czasami nie chce.

Wiesz, jesteśmy do siebie trochę podobne.

Jestem taka jak TY
Niekiedy nie radzę sobie w życiu, innym razem wszystko idzie jak z płatka.
Łatwo sie wzruszam.
Niekiedy stąpam twardo po ziemi.
Uwielbiam kawę i wino. Czerwone. I pierogi też i jeszcze szarlotkę.
Kocham maj.
Dużo czytam.


Piorę, zmywam, zmywam, piorę. Gotuję, prasuję.
W biegu, zwalniam.
Wkurzam się. Śmieję się.
Czasami mam wszystkiego dość, ot tak po prostu.  Krzyczę, ryczę i się złoszczę. Gdzieś czytałam, że nie zdrowo jest kumulować w sobie złości i tłamsić emocji. Potrafię być zołzą. Za dużo piję kawy, czasem sobie przeklnę.

Łatwo mnie zranić.

Czasem mi nie wyjdzie, a chciałabym żeby wychodziło, bo przecież tak się starałam.

Czasem dostanę od życia porządnego kopa, coby mi za dobrze nie było.

Nie zawsze zrobię obiad, po prostu mi się nie chce.

Nie lubię nowinek technicznych, choć są pomocne. Telefon jest po to by dzwonić i pisać esemesy, a nie po to, by sciągać aplikacje. Aplikacje?
Upadam, podnoszę się.
I wiem, że jakoś to będzie, bo zawsze “jakoś” jest.
Fajnie, mniej fajnie.
Kocham szalenie.
Są osoby, z którymi mi nie po drodze i im ze mną też nie. Cóż, nic na to nie poradzę.
Mam kilka cudnych miejsc do, których chętnie wracam…
Powroty są takie fajne.

Wiesz, ja czasami tańczę w deszczu.

 

Hej, Kobieto! Uśmiechnij się dzisiaj. Zrób coś szalonego. Sięgnij po to, o czym zawsze marzyłaś.

Hej, Kobieto! Ten dzień należy do Ciebie. 🙂

22883269_1590294204347012_482467215_n

21 Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie

Targi Książki, to mnóstwo spotkań z ulubionymi Autorami, rozmowy, autografy, kolejki. To przede wszystkim emocje.

Przy stoiskach kłębiły się tłumy Czytelników, co bardzo cieszy, bo przecież media na okrągło trąbią, że poziom czytelnictwa drastycznie spada.

Targi Książki  były w tym roku imponujące, a spotkania zarówno te z Czytelnikami jak i Autorami motywujące i dające mnóstwo energii.

Rozmowy te  w przelocie i te na dłuższą chwilę, upominki, uściski i słowa: “Niech Pani pisze” 🙂

I  na chwilę obecną nie mam zamiaru przestać pisać. Bo pisanie to mój świat…

Copyright 2017 - 2018 Gabriela Gargaś © All Rights Reserved